O dybuku i namaszczeniach*

Nielada sensację miała niedawno ludność żydowska miasteczka Goniądza. Jedna z obywatelek tego miasta zachorowała nagle, podobno z przestrachu, chociaż lekarze twierdzili, że to jest nieuleczalna choroba rdzenia. Gdy medycyna oficjalna nic pomóc nie mogła, wezwano do sparaliżowanej kobiety „pobożnego żyda“, który oświadczył, że w chorej siedzi „dybuk“ i podjął się wypędzić go.

Oto tekst zaklęcia, przy którego pomocy cudotwórca, podług notatki w ,,Folkscajtung“, chciał zmusić złego ducha do opuszczenia ciała pacjentki:

„Słuchaj, ty dybuku! Ja ci rozkazuję wyjść z ciała kobiety, Sury córki Małki; ja ci dam miejsce na goniądzkim cmentarzu, i wstawię się za tobą w dzień sądu ostatecznego. Będę mówił po tobie ,,kadysz“ (modlitwa pośmiertna) przez cały rok. A jeśli ci trudno tak odrazu zupełnie wyjść, daję ci na to termin, trzydniowy, i pamiętaj, że w mieście Goniądzu nie wolno ci pozostawać!“

Przykro mi przyznać, że uparty dybuk nie poddał się sile egzorcyzmów „pobożnego żyda“ i nie chciał opuścić wygodnego mieszkania, powołując się widocznie na obowiązującą ustawę o ochronie lokatorów. Sensacja polegała właśnie na tem, że dybuk nie usłuchał rozkazów cadyka, co się zdarzyło podobno pierwszy raz od czasu jak istnieją cadycy i dybuki. Tak przynajmniej sądzą światli obywatele goniądzcy wyznania chasydzkiego.

Szkoda, że rodzina chorej nie czytuje „Gazety Grudziądzkiej“, wiedziałaby wtedy, że paraliż i konwulsje leczą się nie przez egzorcyzmy, a przez namaszczanie świętymi olejami. Właśnie redaktor tej gazety, szanowny pan Wiktor Kulerski, zapadł tak ciężko na zdrowiu, że lekarze oświadczyli żonie, że chory nie przeżyje dwunastu godzin. Choroba ujawniała się przez paraliż i konwulsje.

Wtedy przywołano księdza, który udzielił umierającemu ostatnich sakramentów i namaścił go świętym olejem. I, o cudo! Chorobę jak ręką odjął! Pan redaktor wrócił do przytomności, odzyskał władzę w rękach i w nogach, i niedługo znów zacznie pisywać artykuły wstępne! Opowiada o tem szeroko sama właśnie „Gazeta Grudziądzka” w Nr. 98.

A oto ciekawy dylemat: gdyby Surę, córkę Małki, z Goniądza, namaszczono świętymi olejami, czyby wstała? A gdyby redaktora Kulerskiego z Grudziądza egzorcyzmował cadyk, czyby umarł?

Dopóki takiej próby nie zrobiono, uważamy nieco za przedwczesne wyciąganie wniosku, że zaklęcia są niedostateczne w wypadku paraliżu i konwulsji, które natomiast znakomicie są leczone przez ostatnie sakramenty. Tembardziej budzą się w nas pewne wątpliwości, że słyszeliśmy już o kilku wypadkach, gdy sparaliżowani umierali pomimo wszelkich zabiegów lekarzy w sutannach.

Wprawdzie „Gazeta Grudziądzka” tłumaczy ten „nadzwyczajny fakt” opieką Opatrzności, która „widocznie uważa pracę redaktora dla Polski jeszcze za potrzebną”. To byłby już dowód bardziej ważki, bo skąd my możemy wiedzieć, do czego Opatrzności potrzebna jest Polska i praca dla niej p. Kulerskiego?

Ale w takim razie, jeśli Opatrzność naprawdę w niezbadanych swoich wyrokach postanowiła utrzymać p. Kulerskiego przy życiu, to oleje święte nie były bynajmniej niezbędnym czynnikiem uleczenia – mógł to zrobić również cadyk z Goniądza, a nawet mógł pan redaktor wcale nie chorować aż do chwili, gdy Opatrzność będzie uważała, że Polska może już istnieć i bez „Gazety Grudziądzkiej”.

Bardzo, bardzo dziwna logika „Gazety”, żydów goniądzkich i Opatrzności Boskiej…

——-
* – tytuł: RetroPRESS.pl

Założony przez Romualda Minkiewicza organ prasowy Stowarzyszenia Wolnomyślicieli Polskich

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close