Niemcy pchają świat ku katastrofie

Te słowa tytułu nie są frazesem, lecz nagą prawdą. Niemcy wkroczyły nu drogę jawnych i szerokich zbrojeń wojennych, maskowanych dotąd przed światem. Niemcy złamały traktat wersalski (zanadto wersalski…) wprowadzając powszechny obowiązek służby wojskowej, tworząc armję lądową w liczbie blisko 500.000 żołnierzy i domagając się zrównania swych sił lotniczych ze stanem lotnictwa wojskowego Francji oraz żądając przyznania floty morskiej w rozmiarach 1/3 floty angielskiej.

Fabryki broni pracują w Niemczech pełną parą: fabryki chemiczne wytwarzają masowo gazy trujące i bomby – uczeni niemieccy wysilają mózgi nad udoskonaleniem środków bojowych, nad wynalezieniem nowych sposobów mordowania ludzi w imię odwiecznego teutońskiego hasła: „Deutschland über alles”. Całe życie, gospodarcze Niemiec, a zwłaszcza inwestycje i roboty publiczne (budowa dróg i mostów, schronów i fortyfikacji) odbywa się pod kątem celów wojennych. Gdy przywódcy Niemiec za okna, na wynos – opowiadają, że chodzi im tylko o równouprawnienie polityczne i honor narodu – że są największymi przyjaciółmi pokoju – to same Niemcy przedstawiają widok wielkiego obozu wojennego.

Nic dziwnego, że ujawnienie takiego stanu rzeczy wywołało popłoch i panikę wśród ludów Europy i mężów stanu. Jasną jest rzeczą, że zbrojenia niemieckie muszą spowodować wzrost zbrojeń innych narodów, a to prowadzi do dalszego przyduszenia życia gospodarczego, deficytów budżetowych, wzrostu bezrobocia, ograniczenia potrzeb kulturalnych, słowem ku ostatecznej katastrofie.

W rezultacie zaś ku wojnie, gdyż narody nie wytrzymają zbyt wielkich zbrojeń i prochy wybuchną.

Tak każe przewidywać zwykła logika myślenia, logika faktów. I dlatego już obecnie, gdy jeszcze proces zbrojeń znajduje się w okresie początkowym – należy zmobilizować wszelkie siły pokojowe Europy do czynnej interwencji wobec Niemiec – celem zahamowania ich militarnych zapędów. Jeżeli to nie będzie dokonane rychło i stanowczo – to później będzie już poniewczasie.

Wypadki potoczą się z żywiołową siłą, nieokiełzaną żadnym hamulcem. Zbrojenia, katastrofa gospodarcza, jedyne z niej wyjście – wojna, – jedyne w tych warunkach jej zakończenie – rewolucja.

Czy tego nie widzą, nie przewidują mężowie stanu Europy?

Jeżeli nie widzą, nie czują – to może i słusznie zasługują na taki koniec – jaki przyniesie im zawierucha, której nie chcieli zapobiec.

Polska musi się mieć na baczności! Zmieniły się gruntownie warunki i okoliczności od roku, tj. od chwili, w której zawierano z Niemcami pakt o nieagresji.

Podtytuł: Centralny Organ Partji Narodowych Socjalistów. Pismo polityczno-społeczne wychodzące w Warszawie w latach 1932-1937. Redaktorem naczelnym i założycielem miesięcznika (później tygodnika) był pierwszy prezes Partii Narodowych Socjalistów – Fryderyk Fiałkiewicz.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close