Medycyna u starożytnych Rzymian

Dopóki Rzymianie nie znali lekarzy, używali tylko lekarstw polecanych przez wieśniaków. Były to przeważnie najrozmaitsze zioła. Febra (gorączka) była świątynią chorych. Zwraca się często do jednego z bogów i przyrzekajno mu za wyzdrowienie ofiarę. Do kolana lub uda przylepiano woskiem tabliczkę, na której wypisywano prośbę i obietnicę.

Katon Starszy podaje kilka środków leczniczych. Na polipa w nosie zaleca on wziąć w garść trochę utartej kapusty, wsypać do nosa, a po ośmiu dniach polip zniknie. Kto nie słyszy dobrze, niechaj utrze liści kapusty z winem. Sok z tej mieszaniny należy wycisnąć, trochę ogrzać i wlać do ucha, a natychmiast będzie słyszał. Leczono także zamawianiem. Na złamanie kości należy mówić śpiewającym głosem: „Haut hanat ista pista sista domiabo damnaustra”. Jeszcze skuteczinicj jest mówić: „Haut, haut, haut ista sis tar sis ardannaben dunnaustra”.

Plinjusz Młodszy podaje również kilka środków leczniczych. Kichanie, wywołane kręceniem piórka w nosie, usuwa ociężałość z głowy. Tensam skutek osiąga się przez pocałowanie mulicy w nozdrza. Przy bólu łydek pocieraj mocno szyję, przy bólu szyi – łydki. Do chorego zęba należy przywiązać ząb trzonowy, wyjęty z ust trupa. Plucie na swój mocz strzeże przed czarami. Palec środkowy i serdeczny prawej ręki, związany pasemkiem lnu, zabezpiecza od zapalenia oczu i kataru. Klej stolarski polecamy bywał za środek wzmacniający zęby. Ciepłe mięso kurze działa przeciw jadowi wężów. Żołądek przeczyszcza rosół ze starego koguta. Brudna piana, zebrana z pod języka wściekłego psa, a użyta jako napój, chroni od wścieklizny. Lepiej jest zjeść surową wątrobę wściekłego psa! Na rany, spowodowane ukąszeniem wściekłego psa, dobry jest okład z nawozu końskiego z octem i figą, na ciepło. Na wrzody dobry jest świeży nawóz kurzy mieszany z octem, zwłaszcza z kur czerwonych.

Rzymianie przez długi czas nie mieli lekarzy w swoim kraju. Pierwszy lekarz, który zjawił się w Rzymie, nazywał się Archagathas, był on rodem z Grecji, lecz wkrótce uzyskał prawo obywatelstwa rzymskiego. Państwo zakupiło mu sklep przy targu oliwnym, by umożliwić mu praktykę lekarską. Nazywano go powszechnie „Vulnerarius”, ponieważ lekarz ten leczył przeważnie rany. Lekarze zdobyli powszechne uznanie, bogaci mieli nawet własnych lekarzy. Byli także tacy, którzy byli ich wrogami; tak np. Katon Starszy w liście do syna swego pisze: „Jeżeli (lekarze) żądają od nas zapłaty za leczenie, to dlatego jedynie, żebyśmy łatwiej im zaufali i żeby pewniej mogli nas zgubić. Raz na zawsze zakazuję ci wzywać lekarzy”. Początkowo każdy lekarz uczył się, gdzie chciał i taksamo leczył chorych, według własnego sposobu. Sylla, chcąc temu zapobiec, wydał prawo, które głosiło, że lekarz, któremu się udowodni nieumiejętność lub niedołęstwo, zostanie skazany na banicję lub śmierć. Prawo to jednak nie było stosowane.

Lekarzy było z dnia na dzień coraz więcej, rozpoczęli ze sobą współzawodniczyć. Tak np. dla wprowadzenia w błąd publiczności wtoczyli za sobą wielu uczniów, lecz tylko dla reklamy, nie zaś, by ich coś nauczyć. W I-ym wieku przed nar. Chr. wabi swoją świetną postawą i kwiecistą mową ludzi lekarz Asclepiades. Najlepiej jednak wiodło się temu, który co chwilę wymyśliwał nowy jakiś sposób leczenia. Dochody ich były znaczne, tak np. cesarz Klaudjusz płacił nadwornemu lekarzowi 100.000 fr. Lekarz Stertinius zarabiał rocznie 125.000 fr. Pliniusz pisze o lekarzu, który zostawił w spadku 2 miljony franków.

Thessalusowi wyryto na grobie tytuł Iatronicus (zwycięzca lekarzy). Natomiast pewien Rzymianin kazał wyryć na swoim nagrobku: „Zabiła mnie zbyt wielka liczba lekarzy”.

Równocześnie zaczęła się rozwijać chirurgja. Każdy chirurg, jak wymaga Colsus, musi być młody. Ręka jego powinna być silna i niedrżąca. Wzrok zdrowy. Nie może się przejmować żadnemi krzykami i jękami pacjenta. W użyciu były już, prócz bandażów i szarpi, lancety, skalpele, iglice, haczyki różnej wielkości i strzykawki. Nie znano natomiast środków znieczulających. Chirurgowie przeprowadzali rozmaite operacje, znali nawet operację kruszenia kamienia w pęcherzu. Okuliści należeli przeważnie do lekarzy wędrownych. Każdy okulista, przychodząc do miasta, rozdawał znaczki w kształcie laseczek z rozmaitych substancyj, na których było napisane nazwisko lekarza i cel, do jakiej choroby służy to lekarstwo. Sztuka dentystyczna znana już była w V wieku przed Chrystusem. Prawo Dwunastu Tablic wspomina o sztucznych zębach, osadzonych w złocie. Nogi odcięte umiano już zastępować drewnianemi. Powszechnie leczono w domach prywatnych, lecz byli także lekarze, którzy posiadali sklepy od ulicy, w których leczyli. Zdarzało się również, że pacjent zamieszkiwał przez czas swej choroby u lekarza.

Kazimierz Żarnowiecki.

Dziennik liberalno-demokratyczny założony przez A. Doboszyńskiego (ojca znanego polityka Narodowej Demokracji) i wydawany w Krakowie w latach 1882–1928. W latach 20. prezentował poglądy polityczne Klubu Pracy Konstytucyjnej, związku części konserwatystów małopolskich i demokratów krakowskich. W 1924 czasopismo zostało kupione przez koncern „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”, a w 1928 zlikwidowane (włączone do „IKC”).

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close