Zbrodnia ciemnoty czyli jak chłopi z pod Wielunia wypławili inżynierów

Warszawa, 7. 1. Ani p. Pietrzykowski, ani p. Kempisty, dzielni inżynierowie meljoracyjni, nie boją się wody, a jednak na wspomnienie chłodnych nurtów Widawy pod Wieluniem dotąd jeszcze miewają dreszcze.

KRONIKA SĄDOWAPoczątku sprawy należy szukać w kontrakcie, zawartym między urzędem ziemskim a Bankiem Ziemiańskim, który podjął się meljoracji mokrych pól w gminie Radoszyce.

Gdy wydelegowani przez Bank technicy w osobach wyżej wspomnianych panów przybyli do Radoszyc w celu dokonania pomiarów, między ludem gruchnęła niepokojąca wieść, że przyjechali z Warszawy „skoczybruzdy” i „omentry” i że z tego nic dobrego dla gminy wyjść nie może.

Radoszyce zwołały zaraz zebranie gminne, które jednym głosem zakrzyknęło:
– Nie damy!

Po takiej uchwale wójt wybrał się do panów „omentrów” i obwieścił im wolę ludu. Ale ci wcale ani nie chcieli słuchać.

– Kazali nam, więc zrobimy, co do nas należy, a potem pojedziemy! – mówili spokojnie.

Tak też wójt powtórzył swemu ludowi. A naród, jak to naród: nuż pomstować i urągać.

Co najtęższe chłopy zmówiły się, by pilnować i swego nie dać.

Gdy następnego dnia geometrzy przystąpili do pracy, pięćdziesięciu chłopa ujęło się za swą ziemią rodzicielką.
– Tyle lat było jak jest, i nikt tu nijakich dołków nie kopał, to i teraz kopać nie będzie!

Na poparcie tego „dictum” gospodarz Radeta plunął w garść i powiada do sąsiada Przydacza i kuma Ochoby:
– Bić to ich mocno nie można, bo jak łońskiego roku w Bobrowniku omentrę kapkę strugli, to zaraz dech wypuścił i choć go dawno już niema, bobrowniczaki dotąd w kryminale siedzą. Zamiast przeto bicia, lepiej ich spławić w rzece, bo to najlepszy sposób na meljorację.

Tak się też stało. Gromada osaczyła p. Pietrzykowskiego i p. Kempistego i dalejże ciągnąć ich do wody. Wzięło ich za ręce i nogi, rozhuśtano jak się patrzy, na raz, dwa, a na trzy – rzucono z mostu do wody. Wygrzebał się p. Pietrzykowski, wygrzebał się i p. Kempisty ale nie na długo, bo gromada coraz powtarzała egzekucję swego wyroku.

W taki to sposób wody Widawy spłynęły krzywdą meljoracji, a kmiotkowie z Radoszyc choć znaków na ciele geometrów nie porobili, poszli do aresztu.

Sąd okręgowy skazał trzech prowodyrów: Radetę, Przydacza i Ochobę na rok więzienia.

Chłopom wydało się to zbyt wielką krzywdą, więc uderzyli w pokorę do drugiej instancji, gdzie obronę wnosił adw. Hofmokl-Ostrowski.

Obrońca przedstawiając zajście jako jeden jeszcze przyczynek do odwiecznej waśni między ciemnotą a geometrą, uzyskał dla oskarżonych złagodzenie kary do pół roku więzienia.

Nietylko więc inżynierowie, ale i Radoszyce będą pamiętały miejsce, gdzie spławiano meljorację.

Pismo narodowo-katolickie wychodzące w Poznaniu od roku 1890 jako „Postęp”. W roku 1927 zmieniło nazwę na „Nowy Kurjer” i ukazywało się aż do wybuchu II Wojny Światowej. Jak dowiadujemy się z pierwszego po zmianie nazwy wydania, pismo „będzie zwalczało bezwzględnie wszelkie prądy wywrotowe, działające na szkodę państwowości polskiej, Kościoła katolickiego i kultury chrześcijańskiej, potępiając i zwalczając w pierwszym rzędzie wpływy żydowskie w życiu polskiem”

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close