• Panorama
  • / 07.01.1934
  • / Łódź
  • / Rok 2, Nr 1 (9)

Gdyby Niemcy zaatakowali Paryż (cz.II)

12 lipca pisma wieczorowe doniosły o wyjeździe ambasadora niemieckiego.

Podczas wizyty u francuskiego ministra spraw zagranicznych oświadczył on, iż udaje się do Berlina celem spędzenia tam wakacyj. A więc nic niepokojącego! Jednak dziwnym zbiegiem okoliczności wślad za ambasadorem Rzeszy również wielu obywateli niemieckich, zamieszkałych we Francji, wyjeżdża wraz ze swemi rodzinami… na Wschód. Jednocześnie liczni rezerwiści otrzymali nagle wezwania celem stawienia się do swych oddziałów.

FRANCJA SIĘ BRONI.

Od kilku dni w ministerstwie wojny obradowała bez przerwy najwyższa rada wojenna. W obradach tych brali udział: minister wojny, minister floty powietrznej i marynarki oraz dowódca armji, szefowie sztabów generalnych trzech armij i komendant obrony powietrznej.

W dniu 14 lipca zabrał głos prezydent rady:

– Jak panom wiadomo, jutro w nocy niemcy mają przystąpić do ataku. Czy zostały poczynione wszelkie niezbędne przygotowania i zarządzenia?

Komendant obrony lotniczej rozłożył kartę sztabu generalnego:

– Zgodnie z posiadanemi przez nas informacjami – oświadczył generał, wskazując na czerwone punkty na karcie – eskadry samolotów niemieckich zostały skoncentrowane na terenach w okolicy Kolonja – Koblencja, skąd wystartują do lotu w kierunku Paryża.

Następnie na ośmiu linjach, które będą musiały przelecieć samoloty od granicy do Paryża ustawiliśmy 100 bateryj przeciwlotniczych, czyli 400 dział 75 i 105 kalibrowych. Działa te przy pomocy samochodów z łatwością mogą być w razie potrzeby szybko transportowane z miejsca na miejsce. Dysponujemy nadto nowemi i potężnemi reflektorami, których rzęsiste snopy światła wydadzą nieprzyjacielskie samoloty na pastwę ognia artylerii zenitowej.

– Na jakiej odległości od Paryża znajdują się samoloty niemieckie? – zapytał prezydent rady.

– Odległość ta wynosi mniej więcej od 450 do 500 kilometrów, przestrzeń tę można przebyć drogą powietrzna w czasie od 2 i pół do 3 godzin. Nasze posterunki wywiadowcze, które gęstą siecią rozpościerają się na całem terytorjum, we właściwym momencie zaalarmują wszystkie centra obrony narodowej, które w każdej chwili znajdują się w pogotowiu.

WSZYSTKO PRZEWIDZIANE!

– Nasza służba alarmowa jest w obecnej chwili wspaniale zorganizowana. W rasie alarmu natychmiast zawiadomione zostaną nietylko władze wielkich ośrodków, lecz również wszelkie punkty, którym zagraża niebezpieczeństwo ataku. -Nasze posterunki wywiadowcze od samej granicy aż do Paryża wyposażone są w niezwykle precyzyjne i udoskonalone aparaty podsłuchowe i transmisyjne. Po upływie kwadransa będziemy już powiadomieni, iż samoloty nieprzyjacielskie przekroczyły granicę po upływie zaś pół godziny będziemy mieli już dokładne wiadomości o kierunku, który sobie obrały.

– Wiele czasu trzeba, aby zgasić światła i zapewnić ludności bezpieczne schronienie?

– 20 minut!

– Czy wszystkie niezbędne przygotowania zostały poczynione? – w dalszym ciągu pytał prezydent.

– Maski zostały wszędzie rozdane już przed kilku tygodniami. Odbywały się tajne kontrole piwnic i schronów oraz dworców kolejek podziemnych. W każdej dzielnicy znajdują się napisy wskazujące mieszkańcom domów, niedostatecznie zabezpieczonych, najbliższe schrony. Nasza straż pożarna została świetnie wyszkolona w dziedzinie tłumienia eksplozji i neutralizowania materjałów wybuchowych. W prefekturze policji utworzono specjalne laboratorium. Zostały wydane szczegółowe instrukcje, dotyczące obrony nietylko całej ludności, lecz również niesienia pierwszej pomocy na wypadek zatrucia gazami lub uduszenia. Wiele uwagi poświęciliśmy również akcji obronnej przeciw niebezpieczeństwu ognia powietrznego.

– Wydałem rozkaz zainstalowania wszędzie megafonów, które umożliwią rządowi utrzymanie stałego kontaktu z ludnością.

NIE BĘDZIE PANIKI.

W godzinach wieczorowych prezydent wygłosił następujące przemówienie przez radjo:

– Od pewnego czasu poczęły obiegać niepokojące pogłoski o zamierzonym ataku niemieckim. Nieuzasadnione te wersje mają jedynie na celu wywołanie paniki wśród ludności. Dotychczas nic nie wskazuje na możliwość podobnej akcji ze strony Niemiec, która spotkałaby się z najwyższem oburzeniem całego świata. Mimo to jesteśmy przygotowani na wszystko. Francja jest spokojna i naród może mieć całkowite zaufanie do rządu, który, dysponując świetnie zorganizowaną obroną narodową, nie obawia się absolutnie ataku niemców. Wszyscy, którzy przeżyli pamiętne chwile 1918 roku, przypominają sobie jeszcze niewątpliwie skutki ataku powietrznego.

– Jak wykazują statystyki z samolotów, które wystartowały do Paryża, większa część musiała natychmiast się wycofać. Na 450 samolotów, które przekroczyły nasze linje celem zbombardowania Paryża, jedynie 35 dotarło do celu dzięki wspaniałej obronie przeciwlotniczej. Najbardziej niebezpieczne są bomby gazowe. Należy jednak wziąć pod uwagę, iż aby zatruć gazami obszar o przestrzeni jednego kilometra trzeba zużyć wiele ton gazu. W najbardziej sprzyjających warunkach meteorologicznych do ataku gazowego na większe miasto trzeba zużyć kilkuset ton gazu. Jeśli wszyscy zaopatrzą się w maski i zastosują się do wydanych zarządzeń, niebezpieczeństwo będzie ograniczone do minimum.

W wypadku nieprzewidzianych wydarzeń rząd przy pomocy megafonów i radja znajdować się będzie w stałym kontakcie i ludnością.

Przemówienie to zostało transmitowane 14 lipca o 9 wieczorem.

Tymczasem po drugiej stronie Renu eskadry samolotów Junkers’a i Dornier’a przygotowywały się do lotu.

***

W obszernej sali dokoła stołu, pokrytego kartami i papierami, obraduje sztab generalny obrony powietrznej kraju: komendant Paryża, komendant lotnictwa, dowódca floty, komendant artylerji i oficer służbowy.

– Jest godzina 4 – donosiło radjo. – Straże wywiadowcze komunikują z Maubeuge, iż samoloty skierowały się na południe.

Wszystkie spojrzenia koncentrują się na karcie, rozłożonej na stole. Maubeuge!… Granica została przekroczona. Niespodziewany atak na Paryż rozpoczął się… W tej samej chwili wieść ta została transmitowana do dowództw wszystkich jednostek obrony, do dowództw w Bourget, do centrów znajdujących się na uwięzi balonów i wszystkich ważniejszych punktów.

ALARM!…

Wtem nagle na ulicach gasną latarnie elektryczne. Jednocześnie na wszystkich przecznicach rozlega się w ciągu długich dwuch minut z megafonów potężny i monotonny głos, powtarzając nieustannie: „Alarm! Wszyscy do schronów!”

Do okrzyków tych przyłącza się tragiczny apel syren. Policjanci pędzą na motocyklach we wszystkich kierunkach, alarmując mieszkańców.

W oknach ukazują się zaniepokojone twarze kobiet. Co się stało?

Sytuacja jest dla wszystkich jasna, nikt jednak nie śmie jeszcze wierzyć. Z okien padają pytania. Wtem cichną nagle megafony. Najwyższy czas. -Ludność pośpiesznie zabiera swe maski i Paryż udaje się w podziemia do schronów.

Jakby pod wpływem różdżki czarodziejskiej, stolica zamarła i opustoszała.

Czwarta minut piętnaście nad ranem. W schronach, na bulwarze Malesherbes 150 osób znajduje się 13 metrów pod ziemią. Wtem nagle charakterystyczny szmer. Dźwięki te rozlegają się z megafonów, które prefektura policji zainstalowała we wszystkich schronach. Prezydent rady ministrów śledzi ze swego punktu obserwacyjnego w ministerstwie wojny wszystkie fazy ataku i komunikuje o nich ludności.

– O godzinie 4 – mówi prezydent – ludność miast między granicą a Paryżem została zaalarmowana wieścią o przekroczeniu granicy przez niemiecką eskadrę samolotów. Niemcy bez żadnych motywów i wypowiedzenia wojny zaatakowali nasz kraj. Nie chcieliśmy wierzyć, iż jest to możliwe. A jednak stoimy przed faktem dokonanym. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż atak zostanie odparty i niemcy poniosą klęskę. Znając bowiem naszych sąsiadów, oddawna byliśmy przygotowani do wszelkich ewentualności. Jesteśmy należycie przygotowani. Oto pierwsze wiadomości:

WOJNA W PRZESTWORZACH.

Nasza artyleria zenitowa zestrzeliła kilka samolotów, pozostała część eskadry, ratując się ucieczką uległa rozproszeniu. Straże wywiadowcze donoszą, iż druga eskadra wystartowała śladami pierwszej, poczem trzecia eskadra przjekroczyła Avesnes. Jak z tego wynika, nieprzyjaciel przygotował trzy następujące kolejno po sobie co kwadrans ataki na Paryż. Każda z eskadr bombardujących liczy mniej więcej od 70 do 80 samolotów.

Następnie donoszono, iż baterie zenitowe, rozlokowane na licznych punktach, rozproszyły szereg eskadr nieprzyjacielskich. W okolicach Cateau zostały zestrzelone cztery samoloty. Spłonęła wieś. Z centrali wywiadowczej w Fournies sygnalizują, iż 5 samolotów, szybując na wysokości 3 tysięcy metrów skierowało sie w stronę Belgji. Sądząc z szybkości, należy przypuszczać, iż pozbyły się one bomb i skierowały się w powrotną drogę.

200 samolotów wystartowało z Bourget w kierunku północno-wschodnim. W tym momencie niemcy przekroczyli La Fere… Spotkanie nastąpi prawdopodobnie w okolicach Senlis.

O godzinie 5.20 nadeszła wiadomość z Senlis, iż samoloty nieprzyjacielskie, które przybyły z różnych punktów, ruszyły w kierunku Paryża. Wysokość: 4,000 metrów..

Z podprefektury w Senlis donoszą telefonicznie: wielka bitwa napowietrzna toczy się na południe od miasta… Obserwacja napotyka na nieprzezwyciężone trudności… Widziano spadające w płomieniach samoloty niemieckie i francuskie… w walce biorą udział hydroplany. Pościg odbywa się w kierunku Paryża…

W momencie tym w Paryżu słychać detonację strzałów. – Władze nakazały ludności zaopatrzenie się w maski przeciwgazowe.

Jak donoszą dalsze komunikaty, akcja francuskiej artylerji zenitowej osiągnęła wspaniałe rezultaty. Zostały rozbite trzy eskadry niemieckich samolotów bombardujących. Straty, które narazie trudno obliczyć, są olbrzymie.

Walki toczą się na północy i wschodzie Paryża. Trudno śledzić poszczególne fazy walk. Ustalone zostało jedynie, iż niemiecka armja lotnicza pozbawiona została dowództwa. Samoloty małemi grupami usiłują osiągnąć Paryż.

Na przestrzeni 3 kilometrów do koła Paryża ogrodzenia ochronne bronią dostępu do stolicy. -Trzy samoloty, osaczone przez naszą eskadrę wpadły w sieć drutów ochronnych, przymocowanych do balonów i runęły na ziemię.

Na przedmieściach spadły bomby. W dzielnicy Bondy, Pantin i Aubervilliers wybuchły pożary. Niemcy rzucają bomby zupełnie przypadkowo. Wskutek zmęczenia pilotów oraz silnego podniecenia i zdenerwowania, spowodowanego napotykanemi trudnościami i grożącem niebezpieczeństwem, zatracili oni wszelką orientację i wytrąceni zostali zupełnie z równowagi…

Od dziesięciu minut w Paryżu grzmią armaty. Kilka samolotów nieprzyjacielskich zdołało przekroczyć granicę Paryża… Dwa opuściły się na Pola Elizejskie. Na Montparnasse płoną domy. Oczywiście, nie można narazie ustalić spustoszenia i strat.

ROZGROMIENIE NAPASTNIKA.

Z Mont Valerien telefonują, iż większa flotylla samolotów niemieckich została osaczona przez naszą eskadrę… Niemcy zrzucili bomby i usiłują zbiec w kierunku północnym. O godz. 6 eskadra niemiecka zrzuciła bomby na Bois de Vincennes i Place de la Nation.

O 6 minut 38 zamilkły armaty Paryża.

Bitwa jest ukończona.

Walka była zaciekła. Niewątpliwie ponieśliśmy dotkliwe straty. Ofiarami wojny gazowo powietrznej, potępianej ostro przez prawdziwie cywilizowane narody, padły kobiety, dzieci i starcy. Jednak zuchwały zamach niemiecki zakończył się dla nich sromotną klęską. Paryż nigdy nie zostanie zburzony!

Nazajutrz prasa doniosła, iż atak niemiecki pociągnął za sobą 11 tysięcy ofiar, rannych, zatrutych gazami i zabitych, pastwą płomieni padło 115 domów, nie licząc północno-wschodniej dzielnicy najbardziej zagrożonej.

***

Po tej sromotnej klęsce niemcy zmuszeni byli wreszcie skapitulować, co też uczynili 30 lipca, w tym samym dniu, na który Liga Narodów zwołała specjalne posiedzenie… aby uznać ich za napastników.

KONIEC.

Tygodnik ilustrowany wydawany w Łodzi przez wydawnictwo „Republika” w latach 1933 – 1939. Pismo o zasięgu ogólnopolskim.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close