• Panorama
  • / 28.01.1934
  • / Łódź
  • / Rok 2, Nr 4 (12)

Młodzież mówi o swojem życiu płciowem

Ciekawe wyniki ankiety wśród studentów

O prądach i próbach rozwiązania kwestji życia płciowego młodzieży dochodziły nas różne wieści tylko z zagranicy. Wiemy, że sędzia amerykański Lindsey wystąpił z głośną w swoim czasie pracą, w której proponuje wprowadzenie małżeństw koleżeńskich, próbnych i innych. Wiemy, że sprawą reformy życia seksualnego interesowano się bardzo we Francji i Anglji, u nas zaś rzecznikiem tych zagadnień jest Boy-Żeleński.

Jednak – jak wspominaliśmy – nie mieliśmy dotychczas materiału, pochodzącego ze źródeł bezpośrednio zainteresowanych. Zwłaszcza młodzież polska nie zabierała w tej sprawie dotychczas zupełnie głosu, pozostawiając to pole domysłom starszych.

Dziś mamy do zanotowania objaw niezwykle interesujący i stanowiący wyłom w tej dziedzinie. W czasopiśmie młodzieży akademickiej „Dekada” w szeregu artykułów roztrząsana jest wszechstronnie, pozornie drażliwa kwestja życia płciowego młodzieży. To, co dorośli traktują jako teorję – podaje młodzież w formie fragmentów, tętniących jej własną gorącą krwią.

Jeden z czytelników pisma ogłasza rezultaty ankiety, jaką przeprowadził w gronie swych najbliższych kolegów. Rezultaty te podajemy poniżej w skróceniu.

„Z 47 akademików, którzy odpowiedzieli na pytania, tylko czterech prowadzi normalne życie seksualne. Dwóch z nich jest żonatych, dwóch żyje „na wiarę” – jeden z robotnicą, drugi z koleżanką. Oczywista, że tych dwóch stać na to: mają dość pieniędzy na utrzymanie kobiety-towarzyszki.

Ci czterej twierdzą zgodnie, że wraz z wkroczeniem w normalne życie płciowe energja i zdolność do wysiłku umysłowego wzrosła u każdego z nich w czwórnasób i znikł rozstrój nerwowy, wywołany niedosytem nietylko fizycznym, ale i uczuciowych.

Z pośród pozostałych 43 niema abstynentów. Dwunastu jest zaręczonych: wszyscy – rzecz dziwna – „szanują” zasady i dobre obyczaje i poprzestają narazie na pieszczotach, które sami nazywają ohydnemi w swej rzekomej zastępczości. Pozatem korzystają z usług kobiet kontrolnych. Z pozostałych 31 – jest dwóch homoerotów, pięciu onanistów, a dziesieciu korzysta również z usług płatnej miłości. Tylko czterech z tej grupy uważa, że to im wystarcza zupełnie. Czternastu żyje z kobietami przygodnie, przeważnie z kobietami zamężnemi. Na ciężkie choroby weneryczne chorowało z całej liczby siedmiu.

Wszyscy prawie z tych 43-ch przechodziło okres tęsknoty do miłości prawdziwej, a obecny tryb życia zaczęli prowadzić z konieczności, wskutek zorientowania się, że zdobycie jednej kobiety i połączenie sie z nią uczuciowo i fizycznie, bez odpowiednich warunków finansowych jest prawie niemożliwe: a niemożliwe jest również wyrzeczenie się współżycia z kobietą wogóle.

Najbardziej tragiczną i najbardziej wymowną jest odpowiedź studenta X, który podrażniony pieszczotami swej niewinnej narzeczonej, a nie mogąc uzyskać z jej strony zgody na rozpoczęcie życia normalnego, szukał uspokojenia w domu publicznym raz jeden tylko i zaraża się luesem, zamieniającym go z młodego, twórczego człowieka o dużych wartościach moralnych w łachman ludzki, czekający śmierci jako zmiłowania i ucieczki od życia, którego jego młode nerwy znieść nie są w stanie.

Wyłania się również nie nowa, ale dziś tylko śmielej stawiana kwestja co zrobić, by było inaczej, by było lepiej, normalniej?…

Odpowiedź na to pytanie jest niezwykle trudna. Tembardziej, że niema recepty, ani zalecenia, któreby sprawę natychmiast i praktycznie rozwiązało. Napięcie, charakter i ciężar gatunkowy kwestji płciowej, z jej konsekwencjami i pobocznemi zjawiskami, jest tak dalece związany z całym kompleksem warunków społecznych, obyczajowych, materialnych i kulturalnych, że niepodobna jej rozwiązać w oderwaniu od szeregu innych problemów. Tem się również tłumaczy niepowodzenie tez sędziwego Linseya i publicystów z pod jego znaku. Reforma życia na jednym tylko odcinku, w oderwaniu od całokształtu życia nie może dać poważniejszych rezultatów.

A jednak leży w naszej mocy, chociażby tylko nieznaczne, przyczynienie się do poprawy stosunków w tej dziedzinie. Zdaniem naszem do poprawy takiej przyczyni się sam fakt publicznego i jawnego omawiania tych spraw z udziałem zainteresowanych, t. j. młodzieży. Dzięki temu istota rzeczy wyzwoli się ze szkodliwej i niezdrowej atmosfery tajemniczości, jaką jest otaczana, a młodzież nauczy się traktować te sprawy bez przesady, zarówno w kierunku romantycznym, jak i zmysłowym.

Przez zdarcie maski pruderji i fałszu, w jaką się ta sprawa ciągle jeszcze obleka – zyskałaby tylko higiena moralna i fizyczna młodzieży, a sam problem – pozbawiony niewłaściwych nalotów – przestałby być źródłem nadużyć, ekscesów w najrozmaitszych kierunkach, a nawet – często – tragedyj.

Podjętą przez młodzież dyskusję, winno społeczeństwo dorosłe obserwować z największą uwagą i powagą.

Tygodnik ilustrowany wydawany w Łodzi przez wydawnictwo „Republika” w latach 1933 – 1939. Pismo o zasięgu ogólnopolskim.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close