• Panorama
  • / 05.05.1935
  • / Łódź
  • / Rok 3, Nr 19

Sinobrody djabeł w ludzkiem ciele

Alchemik, czarnoksiężnik i morderca tysięcy dzieci

Dotąd istnieje w Bretonji legenda o Sinobrodym, która mówi, że ten demoniczny magnat miał kilka żon i mnóstwo kochanek, które uśmiercał w sposób wyrafinowany. Dziś jeszcze pokazują turystom basztę w zamku Sinobrodego w Machecoul, w której wedle podania ukrył on trzy porwane dziewice – narzeczone swych przyjaciół rycerzy. Gdy narzeczeni porwanych przypuścili sztum do zamku, Sinobrody kazał podobno zapakować wszystkie trzy damy do wielkiej beczki, nabitej ostremi gwoździami i zrzucić ze szczytu wieży do rzeki, płynącej opodal zamku.

Gilles de Rais - rysunek z książki Albert Moll, Handbuch der Sexualwissenschaften, Leipzig 1921

Gilles de Rais – rysunek z książki Albert Moll, Handbuch der Sexualwissenschaften, Leipzig 1921 (źródło: wikimedia.org)

Dokoła osoby Sinobrodego powstało mnóstwo podobnych baśni, z których każda mówi o niesłychanych okrucieństwach tego diabła w ludzkiem ciele i jego rozpuście.

Żadna z tych legend nie odpowiada prawdzie, a mimo to rzeczywistość była okropniejsza, niż wszystko, co fantazja ludzka mogła o Sinobrodym wymyśleć. Okrutne instynkty Sinobrodego były temdziwniejsze, że łączyły się z subtelnym smakiem i wybitnem zamiłowaniem piękna.

Autentyczne dokumenty prawne, dotąd nieznane, dopomogły do wydobycia na jaw niektórych szczegółów życia tej postaci, zarazem okropnej i zachwycającej.

Mówią one, że Sinobrody miał tylko jedną żonę, o którą nie troszczył się wcale. Mówią także, że odznaczał się on takiem okrucieństwem, że pamięć o nim pozostała na długo postrachem całego kraju w ciągu 500 lat.

Jednakże wspominają, że obok skłonności występnych, odznaczał się niepowszedniemi zdolnościami jako aktor, muzyk i znawca dzieł sztuki.

Prawdziwe jego nazwisko brzmiało – Gilles de Rais. Urodził on się w roku 1404 na zamku Machecoul. Już jako mały chłopiec brał udział w ćwiczeniach władania bronią, które polegały na atakowaniu lancą ruchomego manekina w zbroi rycerza. W 16-tym roku życia ożenił się z Katarzyną de Thouars. Wziął udział w wojnie stuletniej jako towarzysz broni Joanny d’Arc.

Po zakończeniu wojny Sinobrody zamieszkał w swych posiadłościach i otoczył się niebywałym przepychem. Dom jego otwarty był dla wszystkich. Utrzymywał liczne rzesze służby, pachołków, giermków, drużynę, składającą się z 200 rycerzy i 30 kanoników. Ponadto otoczył się tłumem paziów, skrybów i czarnoksiężników, którzy, jak potem zobaczymy, wywierali na niego zgubny wpływ. Cały ten dwór i zbytek w nim panujący wypływał z chęci dorównania młodemu królewiczowi – Delfinowi, który był również znanym marnotrawcą. Tak, jak królewicz – opłacał Sinobrody hojnie aktorów i błaznów. Jedno tylko widowisko, przedstawiające oblężenie Orleanu (w którem sam wziął udział) kosztowało go 100.000 dukatów złotych ( 4 miljony franków).

Ten szał ambicji, chęć błyszczenia i niesłychana rozrzutność doprowadziły go stopniowo do ruiny, występku i haniebnej śmierci na szubienicy.

Pan de Rais był najbogatszym magnatem Bretonji. Posiadał on miasta, wsie, zamki, 50 kasztelanij z twierdzami obronnemi. Wszystkie te dobra przynosiły mu olbrzymie dochody. Mimo to stale miał ogromne długi. Pożyczał od wszystkich: od swoich giermków, urzędników, nawet od kucharzy. Wszystkie jego dochody, kosztowność, złoto, srebro, nawet ulubiony koń były zastawione lichwiarzom, którzy go rujnowali. Ponieważ wydatki jego znacznie przewyższały dochody, powoli zastawił i sprzedał prawie wszystkie swoje zamki i drogocenne rzeczy, wyzbył się dochodowych przywilejów, aż wreszcie… przyszło mu na myśl, że można zdobyć złoto drogą transmutacji metali. Stał się alchemikiem i udał się o pomoc do znanych czarnoksiężników.

Ruiny zamku Machecoul

Ruiny zamku Machecoul

Praktyki, którym oddawał się Sinobrody wespół ze swymi doradcami polegały przedewszystkiem na wywoływaniu djabła, który miał dostarczyć złota w każdej żądanej ilości. Nie wiadomo, czy udało im się zobaczyć złego ducha. Ale czarownicy zażądali, żeby im dostarczył w tym celu krwi, serc i włosów małych dzieci.

Specjalnie wynajmowane w tym celu kobiety i złodzieje, zwani „torbiarzami”, kradli dzieci i przynosili je zawiązane w workach do zamku Sinobrodego. Dzieci te zabijano z wyrafinowanem okrucieństwem i Sinobrody znieważał zniekształcone trupy w sposób potworny. Siadywał, on np. na trupach zamordowanych niemowląt i biorąc w obie ręce uciętą głowę dziecka wyśpiewywał psalmy, nazywając swoje ofiary cherubinami, które wysyła do raju.

W tym okresie przestał się zupełnie troszczyć o swoją żonę i córkę, które trzymał w jakimś odległym zamku, zdala od miejsca swoich niecnych praktyk.

A dzieci ginęły setkami i tysiącami. Wreszcie zrozpaczeni rodzice podali skargę do biskupa Nantes. Ten ostatni przeprowadził potajemne dochodzenie, które doprowadziło w rezultacie do aresztowania pana de Rais.

Akt oskarżenia zarzucił mu herezję, czarnoksięstwo, utrzymywanie kontaktu ze złym duchem, pogański kult demonów, wreszcie zbrodnię uśmiercenia tysięcy dzieci.

Gilles de Rais nie obawiał się śmierci i nawet w dniu egzekucji jego dumna postawa i uroda zadziwiły obecnych. Posiadał on piękne, kędzierzawe blond włosy i czarną brodę o niebieskawym odbłysku. Ubrany był wspaniale w czarne aksamity. Orszak braci żałobnych odprowadził go na miejsce stracenia, a skazany trzy razy pokłonił się tłumowi, prosząc o przebaczenie rodziców pomordowanych ofiar.

Gdy powieszono go na szubienicy nad stosem płonącego drzewa, aby jednocześnie udusił się i spalił – ukazała się nowa procesja braci żałobnych i biało ubranych kobiet, które niosły trumnę ozdobioną herbami.

Dla upamiętnienia kaźni tak wielkiego zbrodniarza wszystkie dzieci Bretonji otrzymały chłostę do krwi, a dorośli pościli przez trzy dni.

An. He.

Tygodnik ilustrowany wydawany w Łodzi przez wydawnictwo „Republika” w latach 1933 – 1939. Pismo o zasięgu ogólnopolskim.

Close