• Pion
  • / 16.03.1935
  • / Warszawa
  • / Rok 3, Nr 11 (76)

Antysemityzm i megalomanja

W małej książeczce p. t. „Zmienianie nazwisk” ogłosił p. Kazimierz Snopek dwa spisy nazwisk żydowskich zmienionych na nowe nazwiska o polskiem brzmieniu. W pierwszym spisie idą nazwiska nowe a obok nich stare, w drugim – naodwrót. Jest to więc prywatna statystyka, zestawiona według „Monitora”, i niejako przeznaczona do podręcznego użytku antysemitów. Autor jednak usiłuje nadać jej jeszcze pewną wartość ideową i społeczną, mianowicie chce ostrzec ogół przed dalszem niebezpieczeństwem zewnętrznego przynajmniej polonizowania się Żydów, a to z racyj następujących:

„Dziś typy nazwisk polskich są całkowicie ustalone. Poza nazwiskami chłopskimi, nielicznemi jeszcze stosunkowo dzisiaj wśród elity społeczeństwa, dominują nazwiska t. zw. szlacheckie z końcówkami na ski i cki„. Tu jest pierwsze nieporozumienie. Czy dominują w społeczeństwie czy wśród elity? Prawdą jest bowiem, że dominują tylko na obszarze b. Królestwa Polskiego, ale nie w Poznańskiem, ani w b. Galicji, ani na Śląsku. Jeżeli więc Żydzi rzucają się na t. zw. szlacheckie nazwiska, to bynajmniej nie atakują „dominanty”, tem bardziej, że jak to autorowi wiadomo, właściciel każdego rodowego nazwiska ma prawo sprzeciwić się przybieraniu tego samego nazwiska przez osoby trzecie, nic wspólnego nie mające z jego rodem. Od tego zaś, że p. Pupper nazwie się np. Potyńskim, szlachty w Polsce nie ubędzie i nie przybędzie. Uderza jednak w wywodach p. Snopka, że nie trwoży się on o przyszłość warstwy chłopskiej. Jak mianowicie będzie wyglądać jej „dominanta”, jeżeli Żydzi zaczną masowo przybierać chłopskie nazwiska, a potulny lud nie będzie protestował dość energicznie? Byłoby to niebezpieczeństwo znacznie groźniejsze, a obrona przed niem nierównie trudniejsza.

Pisze jeszcze p. Snopek: „…ładne polskie nazwisko staje się jakgdyby biletem, upoważniającym do występów na szerszej arenie życia społecznego”. Ten pogodny aforyzm otrzymuje takie uzasadnienie autora: Jest np. adwokat, dziennikarz lub aktor o nazwisku Kurkowski, a wtedy – „wszystko w porządku”. Jest już gorzej, gdy nosi nazwisko Kurek, a najgorzej gdy się nazywa Kurower. Narazie jest „w porządku”, „gorzej” i „najgorzej” – dla Kurowskiego, Kurka i Kurowem. Katastrofa społeczna może nastąpić z chwilą gdy Kurower zakonspiruje się pod nazwiskiem Kurowskiego. Dlaczego? Bo jeżeli okaże się oszustem, defraudantem i wogóle oczajduszą, przyniesie ujmę „dominującemu typowi” nazwiska polskiego. Wypadku, żeby autentyczny Kurkowski popełnił czyn nieetyczny, p. Snopek nie przewiduje.

Tego kalibru są i inne aforyzmy autora, coby upoważniało do niezajmowania się jego broszurą. Należało to jednak zrobić, aby ostrzec prawdziwych i prawdziwie ideowych antysemitów przed posługiwaniem się tą, wątpliwej wartości, „pomocą”, niezłym zresztą materjałem dla J. St. Bystronia, lekarza „megalomanji narodowej”.

STANISŁAW ROGOŻ

Tygodnik społeczno-literacki powołany do życia w celu realizowania państwowego programu w zakresie kultury i sztuki. Ukazywał się w Warszawie w latach 1933 – 1939. W czasopiśmie publikowali m.in. Michał Choromański, Karol Irzykowski, Julian Krzyżanowski, Bolesław Miciński, Czesław Miłosz, Józef Wittlin, Melchior Wańkowicz.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close