• Polonia
  • / 17.05.1926
  • / Katowice
  • / Rok 3, Nr 134

Zagranica o polskiej wojnie domowej

Smutny rozgłos. – Radość w Berlinie. – Czesi wskazują na Berlin, jako źródło niekorzystnych wiadomości o Polsce. – W grze ręka Londynu?

Dożyliśmy nielada zaszczytu: Polska figuruje na naczelnych miejscach prasy całego Świata. W Berlinie, Pradze, Wiedniu, Paryżu, Ameryce i Londynie o niczem innem nie mówią, jak tylko o wojskowej rewolucji w Warszawie. Są rozumie się w tej jednomyślności odcienia, bo podczas gdy w Berlinie i Moskwie przebija z doniesień warszawskich głos nieukrywanej radości i triumfu, pobrzmiewa z głosów francuskich a także części wiedeńskich i czeskich smutek i troska.

A wiec Berlin: panuje tu radość i nieukrywana satysfakcja. Tak np. „Deutsche Allgemeine Zeitung” pisze, że rebelja woiskowa Piłsudskiego jest wykładnikiem polskich stosunków gospodarczych i finansowych oraz niemożności naprawy ich drogą parlamentarną, zaostrzenia się przeciwieństw między prawicą i lewicą, nadewszystko zaś rozstroju w armji, która spowodowała rewolucję, zamiast być ostoją porządku. Młode państwo polskie jest tak nieskonsolidowane wewnętrznie, tak mało dało dowodów pozytywnej pracy w ciągu kilku lat swego istnienia, że niewiadomo, czy jest ono zdolne do utrzymania się nadal przy życiu. Państwo niemieckie ma dość powodów po temu, by wypadki w Polsce śledzić z największą uwagą.

„Vossische Zeitung” pisze, że rewolucja wojskowa oświeciła jaskrawo całokształt przesilenia, które panuje w Polsce. Charakteryzuje poczynania nasze gospodarcze, zwłaszcza posunięcia dyktatora finansowego Grabskiego, maluje czarnemi barwami nastroje społeczeństwa i mówi, że żeglujemy bez steru. Dowodzi wreszcie, że dyktatura Piłsudskiego uprzedziła tylko dyktaturę prawicową, jakkolwiek pamiętać należy, że także Mussolini wyszedł z lewicy.

Dzienniki wiedeńskie np. „Neue Freie Presse” charakteryzuje Piłsudskiego jako człowieka w rodzaju kondotiera z czasów Odrodzenia, opromienionego legendą, pełną tajemniczego romantyzmu, oddziałującą na masy. Przeciwstawia go Napoleonowi III. Wyraża wreszcie nadzieję, że Polska dzięki temu przewrotowi znajdzie w sobie siłę do przezwyciężenia niebezpieczeństw, do wspaniałego rozwoju w polityce wewnętrznej i zagranicznej, do pokonania trudności finansowych, z których przewrót powstał. Inne pisma widzą w przewrocie przedewszystkiem sensację, wszechniemieckie nastrojone są na kammerton berliński.

Na Berlin, jako główne źródło katastrofalnych wiadomości o rewolucji w Polsce, wskazują dzienniki czeskie. Tak np. „Czeskie Slovo”, organ zbliżony do ministra Benesza pisze dosłownie: Wskazujemy na wstępie na jeden fakt, który należy uwzględnić, nim przystępuje się do rozważań na temat rewolucji, szerzonych w świecie. Oto źródłem wszystkich sprawozdań, malujących obecne położenie w Polsce w barwach najczarniejszych, jest Berlin. Kto wie, o co dziś idzie w polityce międzynarodowej, kto wie coś niecoś o walce Niemiec przeciwko polskiemu miejscu w Radzie Ligi Narodów, komu nieobce są ostatnie zatargi Niemiec z Polską (sprawy gospodarcze itd.) ten natychmiast rozezna się w celu tych depesz berlińskich: Korzystają one ze sposobności, ażeby pogorszyć międzynarodowe położenie Polski szerzeniem niestwierdzonych wiadomości tem więcej, że połączenia z Warszawą były przerwane i że z Berlina szły sprawozdania do prasy francuskiej a stamtąd na cały świat.

Jednomyślnie stwierdza prasa czeskosłowacka, że powodów przesilenia w Polsce doszukiwać się należy w głębokiem przesileniu, jakie jest logicznem następstwem wojny światowej a które z natury rzeczy najsilniejsze ślady pozostawiło w zniszczonej wojną Polsce. Pisma czeskie ubolewają, że Polska szuka wyjścia z tego przesilenia drogą najmniej właściwą i którą Czesi nie pójdą, tj. buntem w armji itp., które zaostrzają raczej przesilenie, niż je łagodzą. Wyrażają wreszcie nadzieję, że z całego serca życzą Polsce, by zagmatwane położenie wyjaśniło się jaknajprędzej.

Głosów dzienników londyńskich nie posiadamy. Przytoczyć jednak należy ten szczegół z artykułu „Vossische Ztg”, w którym mowa jest o wpływie angielskim na zamach stanu marszałka Piłsudskiego. Poselstwo angielskie w Warszawie respektowało zawsze Piłsudskiego jako istotne źródło siły, której można użyć w sensie zagraniczno-politycznych (nieczytelne) walk z Rosją. Niebezpieczeństwo słowiańskie na Wschodzie wydawało mu się zawsze większe, niż germańskie na Zachodzie. Aktywizm marszałka silnie wpłynąłby na toczące się powoli od dłuższego czasu rokowania polsko-rosyjskie. Nie byłoby więc w tem nic dziwnego, gdyby w grze warszawskiej maczali ręce Anglicy.

Dzienniki francuskie, informowane zresztą przeważnie via Berlin, nie ukrywają swej głębokiej troski i widzą w wybuchu wojny domowej łatwy punkt wyjścia do zmian obecnej mapy Europy. Dzienniki prawicowe zalecają ostrożność wobec Piłsudskiego, tego „kandydata zwolenników dyktatury ludowej”. Co do zagranicznych poczynań Piłsudskiego panuje w dziennikach zagranicznych zupełna niepewność, połączona z obawami, że rozpocznie się kurs polityki filogermańskiej.

Pisma amerykańskie wreszcie stwierdzają podobno, że pucz polski raz jeszcze dowodzi, jak mało zaufania można mieć do stałości stosunków w Polsce.

To zdanie jest najważniejsze, bo istotnie ten tylko będzie zbawcą Polski, komu uda się wyrwać nas z przesilenia gospodarczo-finansowego drogą rozumnej polityki wewnętrznej, opartej na praworządności i zagranicznej, która jest takich uporządkowanych stosunków wyrazem.

Wł. K.

Gazeta codzienna założona przez Wojciecha Korfantego i wydawana w Katowicach w latach 1924 – 1939. Czasopismo o profilu chrześcijańsko-demokratycznym. Jak czytamy w numerze pierwszym: „Zadaniem pisma naszego będzie głosić prawdę, bronić praw interesów społecznie słabych, wyjaśniać i tłumaczyć zjawiska społeczne i polityczne celem harmonijnej współpracy wszystkich obywateli dla dobra ogółu, dla wzmocnienia naszego bytu państwowego i rozwoju myśli chrześcijańskiej w życiu publicznym.”

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close