O Anglii i Anglikach (5)

EMIGRACJA NIEMIECKA W W. BRYTANII – ZABIEGI PRZED WOJNĄ – AKCJA PO WOJNIE – CELE I ZAMIARY – POLSKA OPINIA WINNA BYĆ CZUJNA.

Niedawno na łamach „Wiadomości Polskich” pojawił się artykuł p. Brynickiego, gdzie w sposób ciekawy i rzeczowy przedstawione akcję emigracji niemieckiej w Anglii. Sprawa poruszona przez autora jest tak aktualna i tak godna uwagi polskiej opinii, że warto dorzucić słów parę dla ogólnej orientacji.

Emigracja niemiecka i austriacka w Anglii oraz w Stanach Zjd. nie jest zjawiskiem nowym. Na długo przed wojną przybyli do obu krajów liczni uchodźcy polityczni. Byli wśród nich ludzie mniej lub więcej wybitni: politycy, dziennikarze, publicyści, lekarze, inżynierowie, ludzie nauki. Nie była to na ogół emigracja zupełnie finansowo bezradna: wydobyli oni w ten czy inny sposób pewne zasoby z Rzeszy i starali się stworzyć sobie byt w Anglii czy Stanach.

Bardzo często zdołali ci emigranci zdobyć sobie podstawy bytu. Posiadali ruchliwość; nie zapominajmy, że emigrantowi zawdzięcza prasa angielska powstanie miesięcznika „Lilliput” a potem tygodnika „Picture Post.” Emigranci pisali książki i artykuły o Rzeszy: książki szły szybko na rynku, albowiem przed wojną był głód wiadomości o Rzeszy, tej „innej” Rzeszy, która nie godzi się na Hitlera.

Trzeba przyznać emigrantom niemieckim sprawiedliwie, że byli pracowici, zapobiegliwi, doskonale zorientowani w sprawach kontynentu. Nic więc dziwnego, że wiele pism angielskich korzystało z ich usług, że wielu dziennikarzy niemieckich i austriackich szybko wsiąknęło w prasę brytyjską.

Sprawiedliwość każe stwierdzić także, że po dziś dzień emigracja niemiecka i austriacka ma dobre „chody” w prasie i że artykuły publicystów niemieckich i austriackich pojawiają się częściej w prasie angielskiej, aniżeli artykuły – pisarzy innych emigracyj, emigracyj narodów sprzymierzonych.

* * *

Sprawiedliwość każe stwierdzić także, że emigracja niemiecka informowała opinię brytyjską przed wojną fałszywie w wielu sprawach związanych z Rzeszą. Przesadzano znaczenie i siły tzw. czarnego frontu Strassera i całej podziemnej roboty lewicowej, przesadzano popularność wygnanych polityków, a co najgorsze – przedstawiano sytuację polityczną, militarną i gospodarczą Rzeszy w katastrofalnym świetle. Emigracja niemiecka oddała niedźwiedzią przysługę Anglii przez stałe lekceważenie siły militarnej i sprytu organizacji gospodarczej Niemiec.

Dzisiaj ta emigracja nie śpi. Drukuje książki, książki dobrze pisane, zręcznie podawane, sugerujące pewne rzeczy, które wyglądają na pozór niewinnie, ale które obliczone są na wytworzenie w Anglii wrażenia, że jednak istnieje „inna Rzesza”, że co najmniej połowa Niemców cierpi i toleruje Hitlera i że Niemcy mają prawo, ażeby po wojnie zająć jakieś uczciwe miejsce w zespole rodzin świata. Mało uczciwe – doskonałe.

Hermann Rauschning przez swoje książki „Rewolucja nihilizmu” oraz „Hitler mówi” ugruntował sobie w Anglii sławę najlepszego znawcy Hitlera. Nie ulega kwestii, że Rauschning jest zafascynowany Hitlerem i że jego filozofia jest pewnego rodzaju filozofią katastrofy. Rauschning nie miesza się do spraw przyszłości, zostawia te sprawy dyskretnie do uznania Anglii, ale z jego ostatniej książki pt. „Bestia z otchłani” wywnioskować można, że liczy na łagodność sprzymierzonych po wygraniu wojny i że Rzeszy nie potraktuje się najgorzej. Przekonany jest on także, że w Niemczech są żywioły neo-konserwatywne, które nie dopuszczą do całkowitej zagłady „dawnych Niemiec.”

Sebastian Haffner (pseudonim) uzyskał sobie trzema książkami wydanymi kolejno (pierwsza nosiła tytuł: „Dwa oblicza Rzeszy”) dobre nazwisko w Anglii. Dziennikarz dużej klasy, obrotny, z dobrymi podstawami wiadomości jest Haffner przedstawicielem teorii, że w duszy niemieckiej walczą dwie dążności, jak w owej opowieści angielskiego pisarza doby ubiegłej R. L. Stevensona o panach Hyde i Jekyllu (stąd angielski tytuł pracy Haffnera). Haffner powiada otwarcie, że trzeba podać dłoń tej właśnie innej Rzeszy, że trzeba pomóc emigracji niemieckiej, jako najlepszemu wyrazowi tej właśnie umęczonej Rzeszy i że Niemcy winny po wojnie należeć do „europejskiej wspólnoty narodów” urobionej na wzór i podobieństwo Imperium Brytyjskiego, British Commonwealth of Nations.

Haffner jest dzisiaj redaktorem pisma codziennego Die Zeitung, które – bądźmy sprawiedliwi – jest najlepiej redagowanym pismem codziennym w języku obcym w Anglii. Poziom Die Zeitung jest wyborny i winien być wzorem dla innych pism. Pismo to wie, że tylko wysokim poziomem sztuki pisarskiej można trafić do Anglików. Die Zeitung jest czytane przez Anglików. Ma za sobą poparcie urzędowe.

* * *

Emigracja niemiecka znajduje się w ofensywie intelektualnej na terenie Anglii. Działa ona także w Ameryce. Niedocenianie jej wpływów, jej przedsiębiorczości, jej pracowitości – byłoby wielką nieostrożnością. Pisarze niemieccy pracują, piszą, publikują, jest ich wszędzie pełno. Ich myśli wędrują na biurka angielskich redakcyj, pojawiają się w odbiciu w książkach angielskich pisarzy politycznych.

Jaka jest na to odpowiedź z naszej strony? Powiedzmy szczerze, że słaba. Nasza publicystyka w Anglii nie może się rozwinąć. Nasze próby książkowe można by policzyć na palcach. Dalej jeszcze nie korzystamy z pobytu w Anglii jak należy, nie garniemy się – jeżeli chodzi o emigrację cywilną – do języka angielskiego tak, jak się winno to robić, nie szukamy sposobów zetknięcia z Anglikami. Dalej jeszcze nie stać nas na odwagę ujęcia naszych myśli jasno i trzeźwo, dalej jeszcze nie uczymy się spokojnego myślenia politycznego, którego gdzież jak nie w Anglii nauczyć się można.

Trzeba zawołać na alarm. Stawka emigrantów niemieckich i austriackich jest wielkością, której zapomnieć nie możemy a jej wpływ na myślenie polityczne Anglika może okazać się niepożądany dla naszej sprawy. Wiele bowiem wniosków, jakie stawiają oni i rozwijają na oczach angielskich brzmi dla Anglika trafnie, pociągająco. Anglik nie od dzisiaj zna Rzeszę ze zmagań politycznych, militarnych i gospodarczych. Wie on, jaka jest waga tego zagadnienia, jaki ciężar niejako tej sprawy. Jest zatem rzeczą zrozumiałą i ludzką, że wita z pewnym zadowoleniem wszelkie myśli i opinie, które niejako ułatwiają mu rozcięcie węzła niemieckiego, podsuwają wniosek, że jednak jakoś da się załatwić sprawę niemiecką bez uciekania się do bardzo ostrych czy okrutnych sposobów.

Musimy wiedzieć o tych rzeczach aktualnych, nader aktualnych, śledzić je, przygważdżać, odpowiadać rozumnie, jasno i stanowczo.

Antoni Jawnuta

Emigracyjny tygodnik wydawany początkowo we Francji a następnie w Wielkiej Brytanii. Ukazywał się w latach 1939 – 1949. Wydawcą pisma był Wydział Propagandy Ministerstwa Spraw Wojskowych. Po połączeniu z pismem „Żołnierz Polski we Francji” gazeta wychodziła pod tytułem „Polska Walcząca. Żołnierz Polski na Obczyźnie”. Z czasopisma kierowanego do żołnierzy polskich przekształciło się w gazetę kierowaną do ogółu emigracji polskiej. Redaktorem naczelnym był Tymon Terlecki.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close