O Anglii i Anglikach (1)

SŁÓWKO WSTĘPU. – UCZMY SIĘ ANGIELSKIEGO. – POLSKA PRZYSZŁOŚĆ ANGIELSZCZYZNY. – CZY TEN JĘZYK JEST ŁATWY?

Redaktor „Polski Walczącej” zaprosił mnie do stałego pisania tej oto kroniki. Zadanie to miłe i zdawało by się łatwe: niestety, tylko na pozór! Gdy namyślam się, co by pisać w tym dziale i jakie poruszać sprawy, tyle tematów ciśnie się pod pióro, że niewiadomo od czego zacząć. Dzieje Anglii – hm, to już każdy może sobie zbadać na własną rękę, wziąwszy doskonałe „Dzieje Anglii” A. Maurois. Znajdzie tam wiele ciekawych szczegółów także z obyczajowości angielskiej, przekona się jak narastały pewne zwyczaje tego kraju, jaką tradycja gra olbrzymią rolę w Anglii. Książka ta jest dobrym i ciekawym przewodnikiem, wstępem do zorientowania się czym była i jest Anglia.

Charakter angielski, przemiany po wojnie światowej, obyczaj angielski najnowszej doby – rzeczy te były przedmiotem pracy Romana Dyboskiego, profesora wszechnicy Jagiellońskiej, p.t. „Anglia po wojnie”. Książka ta zawierała wiele doskonałych spostrzeżeń o Anglii, która wyłoniła się po konflikcie światowym. Dzisiaj jest ta książka polskiego uczonego i znawcy Anglii niedostępna.

Brakuje nam zatem opracowania Anglii współczesnej, obraz kultury angielskiej, świata W. Brytanii w dobie przed nową wojną. Luki te wypełnia częściowo książka Zbigniewa Grabowskiego „Anglia – wyspa nieznana”, która pojawi się lada dzień, częściowo książka Bolesława Leitgebra „Londyn”, częściowo artykuły i szkice Floriana Sokołowa, kreślącego portrety polityków angielskich na łamach pism polskich w Londynie.

Ale oczywiście dalej jest jeszcze miejsce na polskie książki o Anglii, szkice o tym kraju. Ponieważ wydawnictwa polskie sypią się jedno po drugim, ponieważ nie ma miesiąca, ażeby nie wyszły ze dwie polskie książki, miejmy nadzieję, że nasi pisarze zabiorą się do nakarmienia głodnych i będą ogłaszać rzeczy o Anglii współczesnej.

* * *

Ten poważny wstęp konieczny był, ażeby przedstawić, jakie rzeczy warto poznać, jakie rzeczy są chwilowo na rynku. Mówiliśmy oczywiście o opracowaniach polskich. Ci, co opanowali język angielski tak, że potrafią już w nim czytać, nie potrzebują moich rad. Dla nich otwiera się przebogata literatura angielska. W każdym dziale książek bez liku, pism i czasopism, ile dusza zapragnie. Ci będą mieli raczej kłopot z wybieraniem!

Życzyć by sobie należało, ażeby ilość tych, którzy mają dostęp do tej krainy, rosła szybko. Wojsko nasze winno wykorzystać w pełni swoją gościnę na ziemi angielskiej: nauczyć się dziejów Anglii, poznać jak pracuje maszyna imperialna, jak budowano pracowicie rozmaite instytucje tego kraju, jak rodziła się tutaj kultura polityczna, czego nam tak bardzo potrzeba (i będzie jeszcze bardziej potrzeba!). Trzeba nauczyć się języka angielskiego, języka pełną gębą światowego – nikomu to napewno nie zaszkodzi.

Właśnie od tego języka chcieliśmy zacząć naszą pogadankę. Opowiada się wiele o naszych zdolnościach językowych. Aliści gdy przychodzi co do czego, niewielu mamy ludzi znających obce języki. Raz po raz oglądamy przykre widowiska i popisy, które dowodzą, że dobra znajomość obcego języka jest u nas właściwie rzadka. W naszej dyplomacji i wśród wojskowości nie zbyt to dobrze się przedstawiało. Uprzytomnijmy sobie, że nieprzyjacielscy lotnicy, którzy zestrzeliwani są nad Anglią, mówią niemal bez wyjątku dobrą angielszczyzną. Musimy uznać, że u nas nie wiele zrobiło się w tym względzie, ażeby wojskowi i cywile po równo poznali obce języki…

* * *

Przez czas jakiś, a było to po tamtej wojnie, nauka angielskiego należała do „modnych.” Różne YMKI i tzw. kwakrzy czy metodyści otwierali szkoły, kursy; spełniali dobrą robotę. Potem jednak ta „moda” minęła. Znajomość angielskiego spadała szybko. Dzisiaj stawka ludzi znających ten język jest naprawdę niewielka.

Zabierzmy się przede wszystkim do języka. Oto klucz, który otworzy nam wiele drzwi i bram. Skoro pobyt nasz w Anglii potrwa napewno jeszcze sporo miesięcy, warto się zabrać do nauki. Odbudowana Polska będzie miała żywsze, niż kiedykolwiek stosunki z Anglią; skoro tak, to ci co znają język angielski będą mieli ogromne możliwości we wszelkich dziedzinach.

* * *

Jak to właściwie jest z tym językiem angielskim? Ponieważ wszystkie języki dzieli się na tzw. łatwe i trudne, więc zdawna ustaliło się zdanie, że język angielski jest łatwy. Nawet bardzo łatwy. Istotnie, na oko wydaje się on łatwy, prosty, nieskomplikowany. Największe trudności nastręcza jeszcze wymowa, ale i ta – tak sądzi ten, kto uczył się angielskiego poza Anglią – da się opanować.

Okazuje się jednak, że angielski nie jest najłatwiejszy. Wymowa – tak, to poważny szkopuł. Po przyjeździe do Anglii przekonujemy się, że nie wszystkie słowa wymawiamy, jak należy. Nie rozumiemy, co gorsza, co do nas mówią. Wynika to w wielkiej mierze z tego, że styczność nasza na samym początku pobytu w Anglii ogranicza się do takich osób, jak bagażowi na stacjach, taksówkarze, pokojówki w hotelach czy pensjonatach, subiekci w sklepach itd – a więc ludzie mówiący często t.zw. slangiem czyli argot względnie londyńskim cockney’em („narzecze” biedniejszych warstw stolicy Anglii). Powoli jednak ucho nasze osłuchuje się – a poznanie danego języka to w dużej mierze sprawa słuchu, muzykalności, wrażliwości na odcienie dźwięku. Zaczynamy rozumieć, że największa trudność tego męskiego, stanowczego języka, jakim jest angielski leży – w jego subtelności, odcieniach różnicach w wymowie „a” czy „ee” czy „ea”; ten język ma swoją melodię, swój rytm, a poza tym – opiera się na tradycji. I dlatego „Grosvenor” wymawia się bez „s”, „Leicester” skraca się do „Lester”, „Worcester” do „Uuster” itd. Trzeba znać dzieje Anglii i jej obyczaje, ażeby pojąć tajniki wymowy angielskiej.

Poza tym przekonujemy się, że należy unikać w języku angielskim przesady. Zbyt jaskrawe artykułowanie dźwięków, zbyt podniebienne charkoty, „rulowanie” itd. nie jest mile widziane w tym języku. W najlepszym razie będą nas podejrzewać o amerykanizm.

Język angielski jest prosty, ale przez to właśnie ma tak wiele tajników, tyle skrytek, niespodzianek. Posiada olbrzymie bogactwo w słowach pozornie prostych i niewinnych, w połączeniach czasowników z takiemi słowami jak out, up, in, to itd. Ma bogactwo w zwrotach i frazeologii.

Uczmy się angielskiego. Nie jest to łatwy język, ale bardzo ciekawy, bogaty, otwierający wspaniałe drogi. Uczmy się, bo warto!

Antoni Jawnuta

Emigracyjny tygodnik wydawany początkowo we Francji a następnie w Wielkiej Brytanii. Ukazywał się w latach 1939 – 1949. Wydawcą pisma był Wydział Propagandy Ministerstwa Spraw Wojskowych. Po połączeniu z pismem „Żołnierz Polski we Francji” gazeta wychodziła pod tytułem „Polska Walcząca. Żołnierz Polski na Obczyźnie”. Z czasopisma kierowanego do żołnierzy polskich przekształciło się w gazetę kierowaną do ogółu emigracji polskiej. Redaktorem naczelnym był Tymon Terlecki.

Close