Polacy w niemieckich mundurach

Niemcy cofali się na odcinku zajętym przez piechotę nowozelandzką pod El-Alamein. Za tumanem kurzu pomieszanego z dymem wycofywały się czołgi i piechota. Na jasnym tle pobojowiska odcinały się sylwetki zabitych i rannych, rozbite czołgi i działa. Jeden tylko czołg wydawał się nietknięty. Stał nieruchomy, milczący, wynurzając się coraz wyraźniej z kurzawy. Jeszcze chwila i z wieżyczki Mark IV wychyliła się ręka z białą chustą, a za nią postać w niemieckim mundurze.

Wehrmacht

Było ich czterech. Wszyscy Polacy ze Śląska. W czołgu został zabity Niemiec-dowódca. Nie chcieli walczyć przeciw Aliantom. Poddali się przy pierwszej okazji.

* * *

Gdzieś w głębi pustyni libijskiej niemieckie oddziały wycofywały się w nieładzie pod naporem Brytyjczyków. Na pozycjach panowało zamieszanie. Dowódca baterii artylerii ponaglał działony do odskoku. Obsługa jednego z dział składająca się z żołnierzy ze Śląska zameldowała, że ciągnik jest uszkodzony, że musi go z reperować, że działa nie opuści. 0ficer niemiecki coś podejrzewał. Groził, że zastrzeli. Nie zdążył – za chwilę leżał powalony. Działo odwrócone w stronę uciekających Niemców, kładło swoje pociski w ich stronę.

* * *

Libia, Cyrenajka i Tunis. Obecnie Włochy. Setki Polaków przysłanych tu z odległego Kraju, znalazły się w alianckiej niewoli. Poddawali się bardzo chętnie, unikali strzelania do wojsk brytyjskich. Korzystali z każdego zamieszania, aby nie wrócić do swoich oddziałów.

Polacy są również na froncie wschodnim. Radio moskiewskie i prasa często o nich wspominają. Tak samo jak w Afryce, nie chcą bić się za Niemców.

Polaków w armii niemieckiej jest sporo. Niektórzy obliczają ich na kilkadziesiąt lub nawet kilkaset tysięcy. Są przezornie porozrzucani po różnych frontach i różnych oddziałach. Są przemieszani z Niemcami i otoczeni strażą S.S.

Kto to są ci Polacy w armii swastyki? Skąd się tam wzięli? Co myślą i czują? Prasa tajna w Kraju poświęca im wiele miejsca na łamach swych pism. Zajmuje się ich tragicznym losem, uświadamia o obowiązkach, wskazuje drogi postępowania, wreszcie poucza społeczeństwo, jak przeciwstawiać się poborowi polskiej młodzieży.

Obecność Polaków w armii niemieckiej jest wynikiem bezprawnej polityki okupanta. Jest jedną z wielu zbrodni popełnianych przez Niemców na Polakach. Wszyscy bez wyjątku Polacy, służący w armii niemieckiej, zostali do tego zmuszeni wbrew ich woli, pod groźbą surowych kar – do kary śmierci włącznie.

Pobór Polaków do armii niemieckiej zaczął się już w lecie 1940 r. Początkowo obejmował tylko ziemie „włączone” do Rzeszy, t.j. Śląsk, Wielkopolskę i Pomorze. Powołano tu Polaków wpisanych na listę narodu niemieckiego do III-ej grupy włącznie. Zabierano ich z domów w nocy, zabierano za dnia z miejsc pracy. Wywożono ich wprost do obozów ćwiczebnych w głębi Rzeszy; również tych, których udało się „zwerbować” w szeroko stosowanym systemie „łapanek.” W fabrykach i urzędach po wsiach i miasteczkach, urządzano meetingi, usiłując nakłaniać do wstępowania w szeregi armii niemieckiej. Lotne komisje wojskowe kwalifikowały na miejscu. Rodzinom powołanych obiecywano poprawę bytu i t.p.

W miarę pogarszania się sytuacji wojennej werbunek sił ludzkich został rozszerzony na całą Polskę. W t.zw. Generalnym Gubernatorstwie próbowano tworzyć legion polski. Propaganda niemiecka przypuściła generalny atak na rzecz frontu anty-bolszewickiego. Wytykała Polakom, że tylko ich brak w krucjacie anty-bolszewickiej, że mord katyński domaga się zemsty, że tylko udział wszystkich narodów może uchronić Europę, więc i Polskę, przed zalewem ze Wschodu. Te próby niemieckie nie dały żadnego rezultatu. To też Niemcy sięgnęli do wypróbowanych metod łapanek i wysiedlań, wywożąc do Rzeszy polską młodzież, aby tam wychowywać ją na niemieckich janczarów.

Oficerowie i żołnierze polscy pochodzący z ziem zachodnich, a przebywający w niewoli niemieckiej, są wcielani do armii niemieckiej. Macierzyste pułki wysyłają listy do Polaków, którzy w czasie ostatniej wojny służyli w wojsku niemieckim. Proponują im nawiązanie łączności, powrót do oddziału i t.p.

Tymi przeróżnymi sposobami usiłują Niemcy zmusić lub zachęcić do walki w Wehrmachcie. Pismo tajne poświęcone sprawom Śląska tak oto pisze w jednym ze swych numerów o poborze na Śąsku:

„Wielu jest Polaków w wojsku niemieckim. Jedni dostali się tam przez posiadanie niemieckiego dowodu osobistego, t.zw. palcówki i tych jest może najwięcej, drudzy przez wpisanie na NLN, inni przez przymusowy pobór systemem nocnych łapanek. Uczynili Niemcy wszystko i wyzyskali wszystkie drogi, jakie prowadziły do… śląskiego rekruta.

I tego rekruta w dużej mierze zdobyli. Nie była to łatwa praca. Ślązacy, zwłaszcza przy pierwszym masowym poborze z maja i czerwca 1940 r. stawiali wyraźny opór. Przy komisjach poborowych wyraźnie objawiali swoją polskość; były powszechne wypadki domagania się zmiany dowodów. Żądania jednych uwzględniano i – potem za kilka dni przyjeżdżało po nich „die schwarze Karre” (tak nazywane są na Śląsku auta Gestapo), z drugich kpiono: – „Słuchajcie, ten oto człowiek, Ślązak, oświadcza, ze jest Polakiem -chce on ratować Europę ” (na komisji poborowej w Mysłowicach).

I tak ubrani w mundury stali się żołnierzami armii niemieckiej, choć bynajmniej nie niemieckimi żołnierzami. Bowiem nie zmieni się człowieka przez włożenie nań takiego lub innego munduru. Wcielani w szeregi armii wroga całym swym czuciem i całą wolą byli przecież i są po tej stronie narodowych okopów. Ich „przynależność” zaś do świata wojującego germanizmu, którego symbolem jest ów „mundur z wroną” przejawia się na każdym kroku, w każdej dziedzinie ich wojskowego życia, w sposób dość niezwykły. Zdarzają się fakty otwartej odmowy przysięgi wojskowej przez Ślązaków, znane są fakty otwartych wystąpień”.

Polacy w armii niemieckiej tworzą odrębne grupy. Ich odrębność i wrogość wyczuwają Niemcy na każdym kroku. Wiedzą również i to, że są to żołnierze siłą zmuszani do walki po tamtej stronie, że ci Polacy nienawidzą Hitlera i Niemców. To samo pismo, podziemne tak charakteryzuje stosunek polskich żołnierzy do Niemców:

„Ile jest bólu w tych żołnierzach, co z jednej strony otrzymują z domu listy pełne rozpaczy, że brata wzięli przed miesiącem do „lagru”, że ojciec aresztowany, że kolega ze wspólnej, przed zaciągnięciem do wojska, roboty organizacyjnej został rozstrzelany za ” Hochverrat” a którym z drugiej strony grozi perspektywa cięższa, niż sama śmierć, bo śmierć za tego tam autora wszystkich zbrodni, bo śmierć dla wrogiej idei z poczuciem wywołującym wprost fizyczny ból, że oto ktoś później gdzieś napisze, uwieczni tę parszywą śmierć, że to było „fur Führer, Volk und Vaterland”.

…”Zwykle na warcie prowadziło się na ten temat długie rozmowy” – powiada nasz świeży cywil, który swój mundur z pełną satysfakcją spalił w kuchennym piecu”. My som Polaki, ale kto nam to potym uwierzy, powiedz Richard.”

Wielu z tych niemieckich żołnierzy należało przed pójściem do wojska do polskich tajnych organizacji.

Listy Ślązaków z wojska pisane są po polsku, i co zdumiewa, pisane z otwartością i szczerością wprost lekkomyślną. Oto poniżej list-dokument. Autor jego już nie żyje. Zginął niedawno po napisaniu tego listu pod Odessą. Był podchorążym w wojsku polskim.

„Drogi Kolego,
Minęły dni i tygodnie od czasu, kiedy opuściłem to życie cywila, przyłączając się do nowego życia w armii nieprzyjaciela, wdziewając ten szary, obrzydliwy mundur niemiecki. Ty, drogi Kolego, najlepiej będziesz mnie rozumiał, jak mi to ciężko było w te szare łachmany się ubrać. Pierwsze dni spędziłem w Egenoste (?), później wylądowąliśmy w Maierhofen pod Karlsbadem, gdzie zebraliśmy się wszyscy Ślązacy, którzy w polskim wojsku służyli. Jest nas tu około 50, to też tworzymy osobną klikę, śpimy razem w jednej barace. Jesteśmy wszyscy jednego ducha i jednej myśli, czasami ma się wrażenie, że to wojsko polskie. Każdy prawie godo po swojemu, to znaczy, jak nas matka Polka nauczyła.

Jak nam wiadomo, to tu długo nie zabawimy. Może 1 lub 2 tygodnie, gadają, że nas na front wyślą. Na pewno ciekawić cię będzie, co porabiam i jak spędzam tu czas w wojsku. Oto dni powszednie mijają w przeszkoleniu nas na żołnierzy tutejszych, co im jednak bardzo ciężko idzie, bo przecież my stare wojsko. Wszyscy prawie 2 lata służby z osobna mają, to też w d… się uderzyć nie damy od podoficerów, którzy z Polakami nie mogą się równać (ciemni jak funt tabaki). Nasz dowódca plutonu liczy około 21 lat, prawie, że jeszcze mlyczok, krzyczy wiele, a go ani nie słyszeć.

Wieczory spędzamy przy grach w karty i krytykowaniu tej armii (tu tylko słyszysz na nich: te pierońskie strupy, żuliki i td., przezwiska, których w ogóle nie mogę wymówić). Zaraz też po przyjeździe do Maierhofen otrzymaliśmy mundury wyjściowe, tak zwane Staniewski-sznury, bo w nich wyglądamy jak portierzy w dawniejszym cyrku Staniewskich. W tych mundurach zwiedzamy te naprawdę piękne okolice Karlsbadu.

Na tym kończę, zasyłając najserdeczniejsze pozdrowienia Tobie, p. B. i wszystkim pozostałym kolegom …”

„Jakech ten mundur z wroną spalił, bylech letki nikiej ptok, a to wim i czują iże już niezadługo obleka się ochotniczo w inny mundur – jano tych chłopców tam mi żol” – mówi inny Ślązak.

Dokumenty te rzucają dość światła na Polaków w niemieckich mundurach, na ich stosunek do armii niemieckiej. Walczą, by uratować swe życie, swoje rodziny. Pod niemieckimi mundurami biją polskie serca, przywiązane do swego kraju i narodu. Wierzą oni wraz z całym krajem, że bliska już jest chwila, gdy zrzucą mundur niemiecki, że doświadczenia z pobytu wśród Niemców użyją przeciw nim.

MICHAŁ CZECZOTT

Emigracyjny tygodnik wydawany początkowo we Francji a następnie w Wielkiej Brytanii. Ukazywał się w latach 1939 – 1949. Wydawcą pisma był Wydział Propagandy Ministerstwa Spraw Wojskowych. Po połączeniu z pismem „Żołnierz Polski we Francji” gazeta wychodziła pod tytułem „Polska Walcząca. Żołnierz Polski na Obczyźnie”. Z czasopisma kierowanego do żołnierzy polskich przekształciło się w gazetę kierowaną do ogółu emigracji polskiej. Redaktorem naczelnym był Tymon Terlecki.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close