• Prawda
  • / 17.11.1929
  • / Łódź
  • / Rok 5, Nr 46

Reklamowe gadanie

Radjo nie powinno być wogóle nadużywane do reklamy. Prędzej czy później prawda ta stanie się oczywistością i trudno nam będzie pojąć, że kiedyś nie rozumiano tego i z chęci zarobku popełniano gwałt na słuchaczach, płacących opłaty radjowe, pchając im w uszy „towar” nie ten, za który płacili. Już dzisiaj rozumieją to szanujące się wielkie stacje radjowe i reklam prawie że nie nadają, a te które to jeszcze czynią, znajdują dla tego celu specjalny kącik w programie, ściśle od reszty odgraniczony i wyraźnie uwidoczniony. Jedynym niechlubnym wyjątkiem jest – jak się zdaje – stacja warszawska, która poprostu okpiwa publiczność, zapowiadając w programie np. „feljeton” lub „odczyt”, który następnie okazuje się pospolitym reklamowem gadaniem.

Radjo nie może być eksploatowane do celów ogłoszeniowych tak jak gazeta. Gazeta, zamieszczając ogłoszenia, nie krzywdzi w niczem czytelnika, gdyż czyni to bez szkody dla zwykłych rozmiarów części redakcyjnej. Ponadto pozostawia do wolnego uznania czytelnikowi, czy chce zamieszczone ogłoszenia, czy nie. Radjo narzuca czytelnikowi swoje numery reklamowe -zwłaszcza, gdy czyni to tak, jak stacja warszawska, która potrafi wtrącić reklamę pasty do obuwia między jedną i drugą część symfonji Beethovena, bez zapowiedzi i bez uprzedzania, aby słuchacz mógł ewentualnie wyłączyć odbiornik.

Szczytem wszystkiego i prawdziwym skandalem są reklamy zakonspirowane w numerach programu, nie budzących na oko żadnych podejrzeń ani wątpliwości. Speaker zapowiada: „Feljeton pod tytułem „Ostatnia fala” wygłosi p. redaktor X. Y.” Nadzwyczajności się nie oczekuje, ale ostatecznie posłuchać można. Mówca zaczyna mówić o nóżkach kobiecych. Zanosi się jakby na feljetonik z „La vie parisienne”. Ten i ów słucha uważniej. A tu naraz w środku zdania trzy uderzenia gongu. Mówca wtrąca reklamę jakiejś firmy pończoszniczej. Po tej wystawce mówi dalej, by za chwilę napomknąć o jakimś szewcu damskim. W rezultacie okazuje się, że wydział reklamowy stacji warszawskiej wynajął sobie jakiegoś skrybę, który tuzin ogłoszeń powiązał tekstem głupawego feljetonu, a kierownictwo programów stacji przyjęło to jako numer, zapowiedziany w programie. Takie kwiatki, pachnące mocno oszustwem, nie są odosobnione. W ciągu tygodnia można uzbierać pokaźny bukiecik.

Stacja warszawska zdaje się także zmuszać niektórych wykonawców numerów programowych do wplatania do swoich prelekcyj wzmianek reklamowych. Inaczej trudno sobie tłumaczyć niesmaczne odskoki reklamowe w numerach znanych i cenionych ludzi pióra. Niedawno np. jeden z głośnych feljetonistów, mówiąc o swoich wrażeniach z odbytej podróży zagranicę, w sposób natrętny i niesmaczny reklamował pewną markę samochodów.

Niema dość ostrych słów na skarcenie takiego procederu, który podrywa zaufanie do polskiej radjofonji i obniża szacunek dla niektórych wykonawców programu. Niepodobna bowiem oprzeć się podejrzeniu, że kierownictwo programu spoczywa w rękach ludzi bez skrupułów, dbających znacznie więcej o zarobki reklamowe niż o poziom programu i że najwięcej do powiedzenia mają tam akwizytorzy ogłoszeniowi. Jak na reprezentacyjną stację polską byłyby to stosunki kompromitujące.

Reklamy powinny wogóle zniknąć z programu stacji warszawskiej. A jeśli chwilowo do czasu zmontowania w Warszawie drugiej wielkiej stacji nadawczej jest to niemożliwe, to emisje reklamowe powinny być wzorem innych stacyj europejskich zamknięte w ramach jednej możliwie najkrótszej audycji, nadawczej w czasie najsłabszej frekwencji słuchaczy, t. j. pomiędzy 6-tą a 7-mą wieczorem. Później, gdy Warszawa posiadać będzie swoją własną lokalną stację nadawczą, będzie ją można dowoli eksploatować do celów wszelkiej reklamy, zwalniając zupełnie od tego balastu stację reprezentacyjną.

Warszawska stacja jest i tak pod względem programowym jedną z najbardziej upośledzonych w Europie. Siły artystyczne muzyczne i wokalne z nielicznymi wyjątkami do pierwszorzędnych zaliczone być nie mogą. A gdy w dodatku grono to jest zawsze w tym samym składzie, produkcje stają się nużące. A już najgorsze jest to przeładowanie programu materjałem komunikatowym. Komunikaty teatralne np. stanowią również curiosum programowe, niespotykane nigdzie.

Uciążliwy dla słuchaczy jest również serwitut Polskiej Agencji Telegraficznej, która bardzo często, zwłaszcza w niedziele i święta, obcina zupełnie nocną muzykę taneczną. Komunikat prasowy powinien być krótki i obejmować tylko najważniejsze zdarzenia i to w zwięzłej bardzo redakcji.

Aud.

Konserwatywny tygodnik informacyjny publikujący artykuły o tematyce politycznej, społecznej, gospodarczej, literackiej. Wydawany w Łodzi w latach 1925 – 1935.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close