ryżową szczotką

3 rozbiory Polski wobec 2 rozbiorów Czechosłowacji

Człowiek, do którego by ktoś powiedział: – ty hacho jedna! – powinien wytoczyć natychmiast proces o obelgę i każdy sąd przyzna mu rację. Nawet dla kundla nazwa „hacha” jest zbyt poniżająca.

Obrzydliwy, chałatowy Nasz tchórzowski Przegląd pisze, że bezbronna Czechosłowacja ugięła się przed przemocą…

Tylko podły Żyd może tak napisać!

Bezbronna? To kraj mający 35 dywizji wojska, świetną linię fortów, wspaniałe uzbrojenie, olbrzymią ilość aeroplanów, kraj mogący wystawić kilkumilionową armię jest bezbronny? Słusznie pisał najznakomitszy nasz publicysta, wsadzony teraz do Berezy – Mackiewicz, że każdego, co by w Polsce usprawiedliwiał zachowanie się Czechów powinni pakować do więzienia.

Naród zagrożony utratą niepodległości musi walczyć do upadłego – to rzecz tak oczywista, że nikomu prócz parchów tłumaczyć jej nie potrzeba. Odraza do tchórzowskich przywódców czeskich, pogarda, wstręt – oto jedyne uczucia jakie przyzwoity Polak żywi dziś do tych zdeklarowanych kanalij.

Czytam ciągle napaści na mnie za „Niemcewicza od tyłu i przodu”. Że to paszkwil, zohydzanie Stanisława Augusta, kalanie przeszłości, że nie było tak źle, że są okoliczności łagodzące… I powtarzają recenzenci oklepane argumenty, że Poniatowski chciał dobra kraju, że jego wielkie zasługi kulturalne równoważą inne braki, że wszystko sprawiła zła sytuacja międzynarodowa Polski, że nie wolno rzucać kamieniem w ludzi tej epoki, bo jednak, bo zważywszy, bo przecież…

Kto tak rozumuje ten i dla Czechów znajdzie wymówki. Można podnosić, że za rządów Benesza, Hachy, Syrovego i reszty plugastwa literatura tam kwitła, teatr jaśniał, nauka promieniała, dobrobyt rósł… że zatem ci mężowie rządzili dobrze, że stali na wysokości zadania…

A gdyby tak Polska straciła niepodległość za premierostwa Jędrzejewicza? Przeszedłby do historii jako wyborny mąż stanu, bo stworzył łachademię literatury! Obiady czwartkowe Kluchosława odkupują więc jego przystąpienie do Targowicy? Danie Warszawie Łazienek rekompensuje oddanie rozbiorcom olbrzymich prowincji?

Jaka jest idea przewodnia mej książki? Że nie ma żadnego usprawiedliwienia dla ludzi co Polskę utracili; że to byli skończeni dranie i głupcy; że wobec przemożnego, zachłannego sąsiada zbrodnią są wszelkie uległości i ustępstwa -jedyny ratunek to prowadzona bez pardonu wojna! Trzeba mieć mentalność pani Apenszlakowej z Naszego mysiego Przeglądu, by tego nie rozumieć.

Co zyskali Benesz i Hacha swą dyplomacją, swą układnością, swymi kompromisami? Tyle, że ich generałowie muszą dziś stać na baczność przed pruskim ordynansem i że w Pradze językiem obowiązującym jest niemiecki. Nic łotry płaszczeniem się nie uratowały.

A czego dopiął Stanisław August swą uniżonością wobec bogom podobnej Katarzynie, swą polityką niedrażnienia Rosji, swym potulnym podpisywaniem rozbiorów? Wiadomo, aż nazbyt dobrze wiadomo.

Wariat tylko może dziś twierdzić, że Czechy by się uratowały prowadząc względem Hitlera układniejszą politykę. Ale że Polska mogła utrzymać swe istnienie posłuszniej słuchając Rosji – w to wierzą prof. Skałkowski i pan Bocheński. Nie widzą w Poniatowskim ślepego matoła, lecz najbystrzejszego statystę swej epoki.

W XVIII-ym wieku działano wolniej, ale równie nieubłaganie jak dziś. Naiwnością jest dziś wierzyć, że Hitler się zatrzyma, że zaspokoi wreszcie swój apetyt, podobnież wówczas Katarzyna nie spoczęłaby aż zagarnęła całą Polskę. Powiesić Benesza, Syrovego et co, rzucić się do armat – oto jedyne co powinni byli zrobić Czesi. W Polsce za późno poczęto wieszać Massalskich i Kossakowskich, ocalenie mogło przyjść tylko ze strony Kościuszki, tylko od ludzi, których król uważał za szkodliwych szaleńców, których przykładnie tępił.

Uważam, że moja książka jest właśnie na czasie. Wykazuje całą podłość, małość tych co wtedy Polską rządzili. Udowadnia, że tchórzostwo, samolubstwo, wygodnictwo, łapownictwo było sprężyną ich działania – nie żaden rozum ani miłość ojczyzny. Uczy, że są chwile w życiu państw kiedy chowanie głowy w piasek, łudzenie się, że burza przejdzie bokiem, że potężny sąsiad się opamięta, że Europa nie pozwoli – są nonsensem i największym przestępstwem.

– Piórem nie orężem! – wołał Kluchosław August.

A ja odpowiadam: – na oręż orężem i im szybciej tym lepiej!

KAROL ZBYSZEWSKI

Tygodnik literacko-artystyczny i polityczny o orientacji narodowo-katolickiej. Założony i redagowany przez Stanisława Piaseckiego, powstał w 1935 roku na bazie cotygodniowego dodatku literackiego do związanego z ONR dziennika „ABC”. Propagując hasła nacjonalistyczne i antysemickie, atakował kręgi liberalne i socjalistyczne oraz sanacyjne. Pismo było uważane za prawicową alternatywę dla liberalnych „Wiadomości Literackich”, a publikowali w nim min. Jan Mosdorf, Jan Dobraczyński, Józef Kisielewski, Alfred Łaszowski, Adolf Nowaczyński, Jerzy Zdziechowski, Karol Zbyszewski, Karol Irzykowski, Jerzy Andrzejewski czy Bolesław Miciński. Współpracownikami byli także Jerzy Waldorff oraz Tytus Czyżewski. Pismo było często cenzurowane i konfiskowane. Ostatni numer ukazał się 3 września 1939 roku.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close