NA MARGINESIE

Klęska berlińska *

Olimpjada berlińska skończona. W ogólnej klasyfikacji Polska znalazła się na 19-tem miejscu. Za Egiptem, Argentyną, Estonją, nie mówiąc już o Czechosłowacji, Austrji, czy Szwajcarji. Nie zdobyliśmy żadnego złotego medalu, flaga polska ani razu nie zawisła na głównym maszcie, nie odegrano na stadjonie berlińskim naszego hymnu.

Można się bardzo rozmaicie zapatrywać na wartość rekordów sportowych, można uważać, że nie mają one żadnego znaczenia i nie mogą stanowić podstawy do klasyfikacji narodu. Jeśli się tak uważa – to nie trzeba jechać na Olimpjadę. Bo tam właśnie, na Olimpjadzie, klasyfikuje się narody według ich wyczynów sportowych. Ale choćby stanąć na stanowisku (a taki jest nasz pogląd), że rekordowe wyczyny sportowe, w przeciwieństwie do rozumnego wychowania fizycznego, nietylko że nie przynoszą pożytku, ale są społecznie szkodliwe, to i wówczas Olimpjada jest sprawdzianem woli narodu w osiąganiu pewnej doskonałości, choć niepotrzebnej. I gdy rozpatrzy się tabelkę klasyfikacji olimpijskiej, uderzyć każdego musi, że na pierwszych miejscach znajdują się narody, które ten właśnie czynnik woli narodowej reprezentują w stopniu najwyższym: Niemcy, Ameryka, Włochy.

My sklasyfikowaliśmy w Berlinie naszą wolę zwycięstwa na 19-tem miejscu. Nie składajmy za to odpowiedzialności na befsztyk, naciągnięte ścięgno Achillesa, pech daty 13-go sierpnia, czy złe instrukcje kierownictwa. Wzięcie z góry pod uwagę tych wszystkich czynników, nie wyłączając pecha, składa się właśnie na rozumną kalkulację szans. Olimpjada, przy ogromnej ilości rodzajów zawodów, nie jest loterją, gdzie decyduje szczęście lub pech. Decyduje lepsze przygotowanie.

Otóż to przygotowanie Polski było fatalne; zarówno pod względem ducha zawodników, jak i ciała. Przetrenowano kilkunastu asów aż do ponaciągania im ścięgien i nie umiano w nich obudzić ducha zwycięstwa. Przedewszystkiem zaś – przygotowania do Olimpjady nie oparto na masowej robocie w całym kraju, ale na hodowli legjoniku już odkrytych talentów sportowych. No, i jak jeden taki zawiedzie, to już porażka. Jak zawiedzie kilku – to klęska.

Jest w tem bodaj obraz współczesnej Polski nietylko na terenie sportowym. I dlatego klęska berlińska pobudza do głębszej refleksji, nietylko sportowej…

——-
* – tytuł RetroPRESS.pl

Tygodnik literacko-artystyczny i polityczny o orientacji narodowo-katolickiej. Założony i redagowany przez Stanisława Piaseckiego, powstał w 1935 roku na bazie cotygodniowego dodatku literackiego do związanego z ONR dziennika „ABC”. Propagując hasła nacjonalistyczne i antysemickie, atakował kręgi liberalne i socjalistyczne oraz sanacyjne. Pismo było uważane za prawicową alternatywę dla liberalnych „Wiadomości Literackich”, a publikowali w nim min. Jan Mosdorf, Jan Dobraczyński, Józef Kisielewski, Alfred Łaszowski, Adolf Nowaczyński, Jerzy Zdziechowski, Karol Zbyszewski, Karol Irzykowski, Jerzy Andrzejewski czy Bolesław Miciński. Współpracownikami byli także Jerzy Waldorff oraz Tytus Czyżewski. Pismo było często cenzurowane i konfiskowane. Ostatni numer ukazał się 3 września 1939 roku.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close