NA MARGINESIE

Niezrozumiały przebieg procesu trockistów *

Dla człowieka Zachodu niezrozumiały jest zupełnie przebieg procesu trockistów w Moskwie. Akt oskarżenia zarzucał im, że pozostając w kontakcie z bawiącym zagranicą Trockim, a nawet korzystając z pomocy niemieckiej policji politycznej (Gestapo), zorganizowali spisek, mający na celu zamordowanie Stalina i czołowych dygnitarzy sowieckich oraz zagarnięcie władzy.

Słyszało się dotąd, że pomiędzy stalinizmem i trockizmem istnieje wcale zasadnicza różnica w poglądach na cele bolszewizmu. Trockiści zarzucali zawsze Stalinowi nie mniej nie więcej, tylko zdradę ideałów bolszewickich. Tymczasem przyszedł proces, na którym nie usłyszeliśmy z ust oskarżonych ani jednego zarzutu. Nie wygłaszali płomiennych mów, nie użyli bynajmniej trybuny sądowej do zasadniczej rozprawy. Zaczęli od złożenia podziękowania władzom sowieckim za jawność procesu, przyznali się do wszystkiego, co im zarzucił prokurator, a potem kajając się za winy, poprosili dla siebie o karę śmierci…

A nie były to żadne płotki partyjne, ale grube, najgrubsze ryby bolszewizmu a potem trockizmu z samym Zinowjewem i Kamieniewem na czele. Co to ma wszystko znaczyć? Jak sobie to wytłumaczyć?

Wyrok śmierci, wydany przez sąd sowiecki, został wykonany. Wiadomo jednak, że wszyscy oskarżeni, którzy bardzo teatralnie i bardzo patetycznie prosili o karę śmierci, gdy im tę karę orzeczono, wnieśli odrazu prośbę o ułaskawienie.

Tu bodaj mieści się rozwiązanie zagadki i wytłumaczenie tak sprawnie rozwijającej się przez cały proces inscenizacji. Dotrzymanie wszystkich punktów tej inscenizacji musiało być widocznie związane z nadzieją ułaskawienia. Ale gdy oskarżeni zrobili co do nich należało, gdy już dostatecznie się upodlili, ułaskawienie nie przyszło… Centralne władze sowieckie uznały, że lepiej, aby Zinowjew i Kamieniew zabrali ze sobą do grobu to, co wiedzą.

W każdym razie warto tu przypomnieć pogłoskę, jaka rozeszła się przed kilku laty w czasie, gdy został skazany na wygnanie Trocki. Nie rozstrzelano go. Pozwolono mu ujść z życiem. Otóż mówiło się wówczas, że sztab rewolucji bolszewickiej, jeszcze w r. 1917, pomny na historję rewolucji francuskiej i wzajemnego wyrzynania się w niej przywódców, związał się umową, że cokolwiekby zaszło, przywódcy rewolucji bolszewickiej gwarantują sobie nawzajem życie. Wypuszczenie z Rosji Sowieckiej Trockiego było istotnie potwierdzeniem dla hipotezy istnienia takiej umowy.

Hipoteza jednak nie potwierdziła się teraz w sprawie dwóch czołowych uczestników spisku trockistowskiego, Zinowjewa i Kamieniewa. A może raczej – umowę ówczesną, na którą Zinowjew i Kamieniew liczyli, uznano już za przestarzałą.

* * *

Z zeznań Zinowjewa i Kamieniewa powtarzających słowo w słowo prokuratorskie oskarżenie, największe niedowierzanie budzi w opinji publicznej przyznanie się do współpracy z niemiecką Gestapo. Jakto? Hitlerowska policja mogłaby współpracować z żydem Trockim? Z żydami Kamieniewem i Zinowjewem? Z komunistami jeszcze skrajniejszego autoramentu, niż obecnie rządzący w Rosji?

Jeśli chodzi o pewne tradycje historyczne niemieckiej policji politycznej, to precedensy tego rodzaju były. Przypomnieć sobie bowiem warto o pewnym zaplombowanym wagonie niemieckim, w którym przywódcy bolszewizmu udali się w podróż do Rosji. Wtedy chodziło o pogrążenie za wszelką cenę Rosji w chaosie, aby czynnik rosyjski przestał brać udział w wojnie, chodziło o rozwiązanie armji niemieckiej rąk na wschodzie. Dziś wydaje się raczej, że oskarżyciele moskiewscy przypomnieli sobie sami swoje dawne czasy.

——-
* – tytuł: retropress.pl

Tygodnik literacko-artystyczny i polityczny o orientacji narodowo-katolickiej. Założony i redagowany przez Stanisława Piaseckiego, powstał w 1935 roku na bazie cotygodniowego dodatku literackiego do związanego z ONR dziennika „ABC”. Propagując hasła nacjonalistyczne i antysemickie, atakował kręgi liberalne i socjalistyczne oraz sanacyjne. Pismo było uważane za prawicową alternatywę dla liberalnych „Wiadomości Literackich”, a publikowali w nim min. Jan Mosdorf, Jan Dobraczyński, Józef Kisielewski, Alfred Łaszowski, Adolf Nowaczyński, Jerzy Zdziechowski, Karol Zbyszewski, Karol Irzykowski, Jerzy Andrzejewski czy Bolesław Miciński. Współpracownikami byli także Jerzy Waldorff oraz Tytus Czyżewski. Pismo było często cenzurowane i konfiskowane. Ostatni numer ukazał się 3 września 1939 roku.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close