Kazimierz Ciałowicz

Pierwowzór Longinusa Podbipięty

HIPOTEZY RODOWODÓW.

Sprawa zależności fikcyjnych postaci „Trylogji” (szczególnie „Ogniem i mieczem”) od ich pierwowzorów oddawna interesowała krytyków. Stwierdzono, że niektóre z nich posiadają swe prototypy zarówno literackie, jak i realne. Najszczegółowiej zbadano rodowód Zagłoby.

Śmierć Podbipięty pod Zbarażem, ryc. Juliusza Kossaka

Śmierć Podbipięty pod Zbarażem, ryc. Juliusza Kossaka (domena publiczna)

Z innych główniejszych postaci zmyślonych jedynie Podbipięta uchodzi za całkowity wytwór fantazji autora. Spostrzeżenia ks. N. Cieszyńskiego, który stwierdził podobieństwo (dość ogólne zresztą) między śmiercią Strusia Szarzyńskiego, a bohaterskim zgonem Podbipięty 1), oraz p. Z. Brochockiej, dostrzegającej znów analogję między opisem śmierci pana Longina a śmiercią Swena z „Jerozolimy wyzwolonej” Tassa 2), kwestji pierwowzoru nie wyczerpują ani tem mniej nie ustalają. Nie rozstrzyga tej sprawy także dopatrywanie się w Podbipięcie pewnego podobieństwa z Don-Kichotem.

Posiadając dane rzeczowe, mam możność wskazania – rzeczywistego prototypu Podbipięty. Postać tego bohatera „Ogniem i mieczem” składa się z szeregu realnych elementów, stopionych przez fantazję autora w oryginalną całość. Przedmiotem niniejszego artykułu będzie wykazanie, w jakim stopniu Sienkiewicz wzorował swego bohatera (oczywiście mutatis mutandis) na rzeczywistej postaci niejakiego Spirydjona Ostaszewskiego.

RÓD PODBIPIĘTÓW.

Wobec tego, że istniał i ród Podbipiętów, należy rozważyć również sprawę nazwiska, herbu i wsi rodowej pana Longina. Zacznijmy najpierw od tej sprawy.

Nazwisko Podbipięty podają herbarze: Niesieckiego, Nałęcza, Małachowskiego i Stupnickiego. Herb Zerwikaptur (trzy kozie głowy na szarem polu pod szyszakiem ze strusiemi piórami) wymieniają: Paprocki, Wacław Potocki i Niesiecki. Podają oni również historję pochodzenia tego herbu. Niesiecki np. pisze:

„Okazją tego herbu nabytego tę wszyscy namieniają, że przodek domu tego, bijąc się i ścinając wręcz z nieprzyjacielem, jednym zamachem trzema razem głowy uciął, na którego dzieła pamiątkę ten mu herb nadany: któregoby to zaś czasu było, żaden nie wyraża, tylko to w nich pewne, że to musiało być przed 1106 r… Którzyby się jednak tym herbem pieczętowali, nie mogłem się doczytać, tylko o Cienkowskich namienia Paprocki i Koziegłowscy. Zowie się zaś ten herb: Zerwikaptur albo Koziegłowy”.

Autentyczny jest więc herb Zerwikaptur i naprawdę istnieli Podbipiętowie, ale nie było takiego z pośród nich, któryby mógł uchodzić za pierwowzór Podbipięty Sienkiewicza.

SPIRYDJON OSTASZEWSKI.

To, co pisze o zależności postaci pana Longinusa od Jerzego Podbipięty, żyjącego w XVII w., p, F. Dangel 3), budzi bardzo poważne zastrzeżenia. Takich walecznych, silnych i pobożnych rycerzy, jak ów Jerzy Podbipięta, było wielu, a i śluby jakieś niejeden składał. Niewiadomo zresztą, czy Sienkiewicz mógł znać owe – notabene bardzo ogólne – szczegóły, odkryte przez p. Dangla, który, nawiasem mówiąc, nie podaje nawet konkretnego ich źródła. Prawie nic nie przemawia za tem, że nieznany bliżej Jerzy Podbipięta był prototypem bohatera Sienkiewicza o tem samem nazwisku.

Natomiast wszystko przemawia za przypuszczeniem, że zasadniczy wzór Longinusa Podbipięty znalazł autor „Ogniem i mieczem” w postaci Spirydjona Ostaszewskiego, którego życiorys mógł znać i znał z pewnością.

MYSZARÓWKA – MYSZYKISZKI.

Ostaszewski urodził się w r. 1797, brał udział w powstaniu listopadowem, później gospodarował w dziedzicznej wsi Myszarówce (możliwe, że nazwę Podbipiętowych Myszykiszek, których w rzeczywistości nigdzie niema, wyprowadził Sienkiewicz od nazwy Myszarówki). Dziś trudno się doszperać jakichś wiadomości o Ostaszewskim, ale kiedyś był postacią znaną i popularną, najpierw w wojsku, później w całem społeczeństwie. Za pomoc materjalną, udzieloną powstańcom w r. 1863, został zesłany na Sybir, skąd powrócił na krótko przed śmiercią. Umarł w r. 1875. Wychodząca wówczas we Lwowie „Gazeta Narodowa” uczciła jego pamięć, umieszczając na swych łamach (w n-rze 170 z dn. 28. VII. 1875 r.) wspomnienie S. (tefana) B. (uszczyńskiego) p. t. „Spirydjon Ostaszewski Notatka biograficzna”. Ta właśnie „Notatka” – jak się czytelnik przekona – dostarczyła Sienkiewiczowi niejednego szczegółu do sylwetki Podbipięty i sytuacyj, w jakich się ten bohater nieraz znajduje. Przytaczam ją w najważniejszych wyjątkach (podkreślenia moje):

NOTATKA BIOGRAFICZNA.

„Dzienniki podały wiadomość o śmierci człowieka, który wybitne zajmował stanowisko w społeczeństwie, sławnym był w całem wojsku polskiem i do późnego wieku wiernie służył ojczystej sprawie. Był to stary żołnierz z pułku jenerała Dwernickiego…

Spodziewać się należy, iż z małej liczby pozostałych jego towarzyszów broni znajdzie się ktoś, co poczuje się do obowiązku opisania żywota jednego z najgodniejszych synów Polski, mogącego służyć za wzór z wielu względów. Życiorysy obrońców ojczyzny naszej są materjałami do dziejów i charakteryzują naród, walczący bez przerwy dla odzyskania niepodległości.

Spirydjon Ostaszewski należał do rzędu dawnych szlachecko – rycerskich typów, do rzędu niezwyczajnych postaci, jakie tylko Polska wydawać mogła. Nie znając wszystkich szczegółów o życiu jego, a zwłaszcza o jego wojennych czynnościach z r. 1831, uważam za powinność podać o nim kilka rysów, mogących służyć za przyczynek do jego biografii, a znanych mi dokładnie.

Rodem z Ukrainy, odziedziczywszy po ojcu ziemski majątek, Spirydjon Ostaszewski większą część życia przepędził we własnej wsi Myszarówce, w powiecie hajsyńskim gubernji podolskiej. Wstąpiwszy do pułku ułanów polskiego wojska, zasłynął z waleczności i niesłychanej siły w 1831 roku. Olbrzymiej budowy, średniego wzrostu, lecz krępy, grubej kości, z muszkułami atlety, z włosami, sterczącemi do góry, z najeżonemi wąsami, ze strasznem wejrzeniem prawdziwego rycerza, który nie zna niebezpieczeństwa i gardzi śmiercią, postrachem był nieprzyjaciół. Często wśród boju wpadał sam jeden w tłum liczny. Gdzie się zjawił na dzielnym koniu, pusto się robiło dokoła. Rąbał na prawo, na lewo. Pękały lance, szable nieprzyjacielskie, spadały głowy. Pałaszem otwierał sobie drogę, i ślad przejścia swego znaczył trupami. W jednej z bitew na Wołyniu jak płatnął moskiewskiego majora na odlew, to go napół przeciął. Po skończonej bitwie Moskale obwozili po obozie dla podziwu ciało poległego, na dwie oddzielne części jednym zamachem rozrąbane.

Pod Boremlem, uganiając się za nieprzyjacielem, w zapale odłączył się od swego pułku pod koniec bitwy tak, że go oddzielał lasek rzadki, a potem pole na przestrzeni kilku wiorst. Wojenna wrzawa ucichła. Zaczęło się zmierzchać. Czas było wracać do obozu. Ostaszewski, narzuciwszy płaszcz, jechał stępa przez lasek. Wtem liczne posypały się strzały. Zaczajeni pod drzewami moskiewscy żołnierze zaczęli do niego strzelać. On biegu nie przyśpieszył. Wyjechawszy powoli z lasu, dobył krótką fajeczkę; skrzesał ognia, rozdmuchał, zapalił i spokojnie dążył do swoich wśród gradu kul. Stojące opodal wojsko polskie widziało to. Poznali, że to był Ostaszewski. Nie spieszyli z pomocą, bo go nikt nie gonił. Ale gęste strzały słychać było ciągle. Gdy wrócił, zbiegli się wszyscy, aby mu powinszować. Ściskali go z rozrzewnieniem, podziwiali zimną krew. „Czemużeś konia nie wypuścił?” – spytano. „Ja tak straciłem przytomność” – odrzekł Ostaszewski. Płaszcz jego podziurawiony był jak rzeszoto. Żadna kula go nie drasnęła.

Naoczni świadkowie opowiadali wiele zdarzeń, świadczących o jego bohaterskiej odwadze. On sam nigdy chwalić się nie lubił; powtarzał często: „Niech koledzy o mnie mówią”. Było to skutkiem szczerej, nieudanej skromności. „Cóż dziwnego! – dodawał – każdy bił, jak mógł i umiał. A że mam siłę, to nie moja zasługa”. To też jego siłę możnaby nazwać bajeczną, mitologiczną. Gdy wstrząsnął koniem, wziąwszy go za grzywę, koń padał na ziemię, Największego ukraińskiego wołu mógł obalić, porwawszy go za rogi.

Po skończonej wojnie 1831 roku osiadł na ojczystej grzędzie; należał bowiem podobno do tak zwanych Zamościanów, którzy za wstawieniem się jenerała Kajsarewa nie podlegali tak surowej karze, jak inni powstańcy. Oddawszy się gospodarstwu, hodował konie, na których znał się doskonale…

Wydał obszerne dzieło o sposobie prowadzenia stada pod tytułem: Miłośnik koni. Jest to praca znakomitej wartości, wykładająca przedmiot w sposób niezmiernie zajmujący i wzorową napisana polszczyzną. W języku rusińskim ułożył bardzo wiele tak zwanych kazok.

Spirydjon Ostaszewski ożeniony był z Różą Bujalską. Ten niepokonany rycerz, ten olbrzymi pogromca nieprzyjaciół z marsowem, srogiem obliczem, z iskrzącym wzrokiem, ilekroć mówił o boju; przerażającej, strasznej postaci, gdy siedział na koniu, gdy podniósł ogromną pięść żylastą; ten tytan zarówno silny duchem, jak ciałem – był gołębiej prostoty, anielskiej słodyczy i łagodności w życiu domowem. Szczęśliwszego stadła małżeńskiego jak Ostaszewscy nie było może w całym kraju…”

CZY SIENKIEWICZ ZNAŁ NOTATKĘ?

Wiadomości o Ostaszewskim, podane przez Buszczyńskiego w powyższej „Notatce”, zawierały kilka bardzo ciekawych, konkretnych szczegółów. Nie było ich dużo, ale wystarczyły w zupełności, aby zapłodnić wyobraźnię pisarza i przyczynić się do stworzenia przez niego w kilka lat później postaci Podbipięty w „Ogniem i mieczem”.

U wstępu rozważań na temat podobieństw, zachodzących między Podbipiętą a Ostaszewskim, należy odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: skąd pewność, że Sienkiewicz znał „Notatkę biograficzną” Buszczyńskiego? – Otóż jest to zupełnie możliwe. Wspomniana „Notatka” ukazała się w „Gazecie Narodowej” w r. 1875. W tym samym roku Sienkiewicz współpracował w redakcji „Gazety Polskiej”, w której prowadził stały feljeton tygodniowy. Jako feljetonista miał oczywiście do dyspozycji wszystkie przychodzące do redakcji pisma, a między niemi była z pewnością i „Gazeta Narodowa”. Istnieje zatem wielkie prawdopodobieństwo, że Sienkiewicz znał artykuł Buszczyńskiego. Możliwe nawet, że pod wpływem zdania: „Życiorysy obrońców ojczyzny naszej są materjałami do dziejów” i t. d., – sporządził sobie jakieś notatki, które miał później wykorzystać nie jako historyk wprawdzie, ale jako powieściopisarz.

Według hipotezy prof. J. Birkenmajera 4) pomysł „Trylogji” zaczął się kształtować w głowie Sienkiewicza już bodaj od roku 1873 („Ogniem i mieczem” powstało w r. 1883). Jeżeli tak było rzeczywiście, to musiała pisarza uderzyć nakreślona przez Buszczyńskiego sylwetka niezwykłego wojownika, jakim był Ostaszewski, tem bardziej, że autor „Notatki” powiedział o nim, iż „należał do rzędu dawnych szlachecko-rycerskich typów, do rzędu niezwyczajnych postaci, jakie tylko Polska wydawać mogła”.

PODOBIEŃSTWA I RÓŻNICE.

Wzorowany na Ostaszewskim Longinus Podbipięta nie jest jednak wierną kopją swego prototypu. Twórcza wyobraźnia Sienkiewicza przetworzyła model dla celów artystycznych, użyczając bohaterowi powieści tylko znamiennych cech pierwowzoru. Istnieją np. różnice we wzroście i tuszy, ale pod innymi względami zachodzi uderzające podobieństwo. Pan Longinus posiada, podobnie jak i Ostaszewski, niezwykłą siłę, w czem mu nikt ani z pośród swoich, ani z pośród wrogów nie dorównywa. Weźmy np. taką scenę (podkr. moje):

Oddział rycerzy, obrońców Zbaraża, wypada na wycieczkę w celu zniszczenia kozackich „hulaj-grodów”. Zabrano się do rąbania i podpalania twardych bierwion sosnowych.

„Nim jednakże – czytamy – zajęły się bierwiona, nim prochy wybuchły, pan Longinus schylił się i podniósł ogromny głaz, wydobyty z ziemi przez kozaków.

Czterech najtęższych z ludu mocarzy nie ruszyłoby go z miejsca, lecz on kołysał nim w potężnych rękach, i tylko przy świetle maźnic widać było, że krew wystąpiła mu na twarz. Rycerze oniemieli z podziwu.

– To Herkules! niechże go kule biją! – wołali, wznosząc ręce do góry.

Tymczasem pan Longinus zbliżył się do niepodpalonej jeszcze belluardy, przechylił się wtył i puścił kamień w sam środek ściany” 5).

Jak widać z powyższej sceny, Siekiewicz obdarzył swego bohatera siłą wprost nieprawdopodobną, przekraczającą miarę najbardziej nawet niezwykłego pod tym względem człowieka. A jednak był w rzeczywistości człowiek, właśnie Spirydjon Ostaszewski, który odznaczał się taką „bajeczną, mitologiczną” – jak określa Buszczyński – siłą. Zapewne pod wrażeniem tych określeń kazał Sienkiewicz Podbipięcie dokonać czynu, przechodzącego siły ,”czterech najtęższych z ludu mocarzy”, a patrzącym na to rycerzom kazał nazwać pana Longinusa mianem najsilniejszego mitologicznego bohatera.

Podbipięta, podobnie jak i Ostaszewski, gdy walczył, siedząc na koniu, sprawiał swoim wyglądem straszne wrażenie. Ale nietylko do tego sprowadza się podobieństwo między nimi.

SYTUACJE.

„Notatka biograficzna” o Spirydjonie Ostaszewskim podsunęła autorowi „Ogniem i mieczem” także i pewne sytuacje, na których tle występuje siła i bohaterstwo Podbipięty. Rycerz ten – jak i jego pierwowzór – umie wpadać na koniu sam jeden w środek nieprzyjaciół. Oto np. scena z jednej z bitew pod Zbarażem.

Wszystkie jazdy książęce, rozbiwszy szeregi mołojców kozackich i czambuły Tuhaj-beja, pędzą na janczarów, którzy uformowali czworobok:

„…Już dobiegają, już janczary słyszą chrapanie i zdyszany oddech koni – czworobok zbija się jeszcze ciaśniej i pochyla mur włóczni, trzymanych żylastemi rękoma, ku rozszalałym rumakom. Ile ostrz w tej chmurze, tyle śmierci grozi rycerzom.

Wtem jakiś husarz-wielkolud dopada w niepowstrzymanym pędzie do ściany czworoboku; przez chwilę widać kopyta olbrzymiego konia zwieszone w powietrzu – następnie rycerz i rumak wpadają w środek ścisku, druzgocąc włócznie, przewalając ludzi, łamiąc, miażdżąc, niwecząc.

Jak orzeł spada na stado białych pardew, a one zbite przed nim w lękliwą kupę, idą na łup drapieżnika, który rwie je pazurami i dziobem – tak pan Longinus Podbipięta, wpadłszy w środek nieprzyjacielskich szyków, szalał ze swym zerwikapturem. I nigdy trąba powietrzna nie czyni takich spustoszeń w młodym i gęstym lesie, jakie on czynił w ścisku janczarów. Straszny był: postać jego przybrała nieczłowiecze wymiary; kobyła zmieniła się w jakiegoś smoka, ziejącego płomień z nozdrzy, a zerwikaptur troił się w ręku rycerza. Kisler-Bok, olbrzymi aga, rzucił się na niego i padł przecięty na dwoje. Próżno co tęższe chłopy wyciągną ręce, zastawią mu się włóczniami – wnet mrą, jakby rażeni gromem – on zaś tratuje po nich, ciska się w tłum największy i co machnie – rzekłbyś, kłosy pod kosą padają, robi się pustka, słychać wrzask przestrachu, jęki, grzmot uderzeń, zgrzyt żelaza o czaszki i chrapanie piekielnej kobyły” 6).

Wystarczy tylko zestawić tę scenę, z odpowiednim fragmentem „Notatki”, aby spostrzec uderzające podobieństwo sytuacyj. W zestawieniu ich występuje też i różnica, ale dotycząca tylko sposobu artystycznego ujęcia podobnych co do treści scen. Tu można podziwiać, jak ze zwięzłej, kronikarskiej notatki potrafi Sienkiewicz siłą swego talentu stworzyć wspaniały, pełen plastyki i ruchu obraz.

Z tego samego fragmentu artykułu Buszczyńskiego korzystał nasz powieściopisarz jeszcze i w innych scenach. Pod ciosem Podbipięty, jak pod ciosem Ostaszewskiego, padają przeciwnicy, przecięci na dwoje, – tylko że w „Ogniem i mieczem” oglądają później ich trupy nie wrogowie, lecz towarzysze dzielnego rycerza.

Kiedy zaś pan Podbipięta spełnił swój ślub podczas obrony Zbaraża,

– „żołnierze przychodzili tłumami cały dzień winszować i oglądać trzy głowy, które czeladź przyniosła mu przed namiot…” 7).

Ze szczegółów „Notatki”, traktujących o sile i męstwie Ostaszewskiego, stosunkowo najbardziej przekształcony został epizod z bitwy pod Boremlem. Podbipięta przeżywa podobną przygodę, co i Ostaszewski, ale dzieli ją z Wołodyjowskim. Jest to scena, kiedy oddział rycerzy po zniszczeniu w nocnej wycieczce „hulaj-grodów” kozackich wraca do okopu zbaraskiego 8). W pewnym momencie zauważono nieobecność Podbipięty i Wołodyjowskiego. Dwaj ci rycerze

„…widocznie uniesieni zapałem, zbyt długo zabawili się przy ostatniej belluardzie; a może odnaleźli gdzie zatajonych mołojców, dość, iż widocznie nie spostrzegli odwrotu”.

Zorientowawszy się w sytuacji, szybko, ale z zimną krwią uchodzą przed gromadą nacierających coraz bliżej kozaków. Wkrótce docierają do zbawczych szeregów współtowarzyszy. Uradowany Zagłoba rzuca się to jednemu, to drugiemu przyjacielowi na szyję, ściskając ich serdecznie. Podobnie powitano Ostaszewskiego, kiedy powrócił ze swej samotnej wyprawy, którą podjął uniesiony zapałem bojowym.

PODOBIEŃSTWO USPOSOBIEŃ.

Wszystkie powyższe przykłady mówiły o podobieństwie Podbipięty do Ostaszewskiego pod względem siły fizycznej, męstwa i dzielności żołnierskiej. Podobieństwo między sienkiewiczowskim bohaterem a jego realnym prototypem sięga jednak głębiej, dotyczy usposobienia.

Jak wiemy ze wspomnienia Buszczyńskiego Ostaszewski nigdy nie lubił się chwalić ze swych czynów. Taką samą cechę posiada i Podbipięta. Skromność jego szła w zawody tylko z jego bohaterstwem i niezwykłą siłą. Jest to skromność aż do przesady. Kiedy po ścięciu przez niego trzech głów tureckich liczni rycerze ściskali mu ręce i prawili słowa uznania –

„…on stał ze spuszczonemi oczyma, promienny, słodki – zawstydzony, jak panna przed ślubem, i mówił, jakby się tłumacząc: – Ustawili się dobrze…” 9).

O czynie tym sam Podbipięta nie opowiada, opowiadają wyłącznie jego najbliżsi towarzysze, Zagłoba, Skrzetuski i Wołodyjowski. Podobnie postępował zawsze Ostaszewski, powtarzając: Niech koledzy o mnie mówią”.

I jeszcze jeden rys mają wspólny. Przy całej swojej straszliwości wojowników w boju odznaczają się w życiu prywatnem gołębią prostotą, anielską słodyczą i łagodnością.

Wszystkie powyższe zestawienia cech obu omawianych postaci mówią dostatecznie o ich wielkiem podobieństwie, co nie wydaje się sprawą przypadku. Do znamion, które odziedziczył Podbipięta po Ostaszewskim, przydał Sienkiewicz swemu bohaterowi jeszcze cechę pobożności, charakterystyczny rys ludzi XVII w. Jeżeli chodzi o wyraźne różnice, to tylko pod jednym względem nie przypomina Podbipięta swego prototypu: nie odznacza się jakiemiś szczególnemi zaletami umysłu. Przy takiem ujęciu postaci pana Longinusa wchodziły w grę intencje artystyczne Sienkiewicza, który lubił kontrasty i celowo przeciwstawił małą lotność umysłu Podbipięty sprytowi i dowcipowi Zagłoby.

Celem niniejszego artykułu było nietylko stwierdzenie, że taka a taka postać rzeczywista posłużyła Sienkiewiczowi za wzór przy kreśleniu jednej z postaci „Ogniem i mieczem”. Chodziło mi także o to, aby nowemi szczegółami potwierdzić to, co dotychczasowa wiedza o Sienkiewiczu mówi o typie jego wyobraźni i pracy twórczej. Jeszcze raz wyraźnie okazuje się, jaką rolę w twórczej wyobraźni tego pisarza odgrywało konkretne przeżycie, opieranie się na szczegółach zupełnie realnych. Nawet tak mało prawdopodobna postać, jak Podbipięta, wzięta jest z życia. Na konkretnym materjale można było zaobserwować, w jaki sposób Sienkiewicz dokonał tej adaptacji realnej postaci do powieści.

————
1) Ks. N. Cieszyński: Szarzyńskiego Struś – Sienkiewicza Podbipięta, „Przegląd Powszechny”, 1919, paźdz.
2) Z. Brochocka: Ideał rycerza chrześcijańskiego w „Trylogii” Sienkiewicza. „Koło b. wychowanek Szkoły im. C. Plater-Zyberkówny”, Warszawa, 1928.
3) W artykule: Sensacyjne odkrycie grobu Podbipięty w Berezweczu. „Światowid”, nr. 6/600, 6. II. 1936.
4) P. „Pamiętnik Literacki”, 1935, str. 616.
5) T. II, s. 224 i n. (wyd. jub. 1916).
6) T. II, s. 208.
7) T. II, s. 237.
8) T. II, s. 225 i n.
9) T. II, s. 237.

Tygodnik literacko-artystyczny i polityczny o orientacji narodowo-katolickiej. Założony i redagowany przez Stanisława Piaseckiego, powstał w 1935 roku na bazie cotygodniowego dodatku literackiego do związanego z ONR dziennika „ABC”. Propagując hasła nacjonalistyczne i antysemickie, atakował kręgi liberalne i socjalistyczne oraz sanacyjne. Pismo było uważane za prawicową alternatywę dla liberalnych „Wiadomości Literackich”, a publikowali w nim min. Jan Mosdorf, Jan Dobraczyński, Józef Kisielewski, Alfred Łaszowski, Adolf Nowaczyński, Jerzy Zdziechowski, Karol Zbyszewski, Karol Irzykowski, Jerzy Andrzejewski czy Bolesław Miciński. Współpracownikami byli także Jerzy Waldorff oraz Tytus Czyżewski. Pismo było często cenzurowane i konfiskowane. Ostatni numer ukazał się 3 września 1939 roku.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close