Tyrania zakazów

Nikt nie wątpi, że w średniowieczu panowała straszliwa tyrania. Wyobrażamy sobie plastycznie jak to ówcześni ludzie musieli padać plackiem przed swym władcą, jak byli obdzierani, poniżani, męczeni przez bezdusznego despotę. Każdy współczuje tym zahukanym przodkom, że nie zaznali równości, wolności – tych wspaniałych zdobyczy dnia dzisiejszego. Nikt by obecnie nie zniósł ucisku i niewoli.

W niedzielę była cudna pogoda i tłumy ludzi na trzecim moście. Przy saskim brzegu jeszcze płynęły wielkie tafle kry, grube na dobry metr.

Młody człowiek postanowił zaimponować swej Pelasi. Skoczył z brzegu na lodowy plaster, odepchnął się laską, majestatycznie odpłynął. Pole lodowe sunęło zwolna pod most, publiczność obserwowała z podziwem, Pelasia była dumna i pewna, że jej narzeczony jest drugim św. Jerzym. Zaraz za filarem kra, płynąca w odległości dwóch metrów od brzegu, utknęła na mieliźnie, bohater hopnął na brzeg.

Czekał już nań policjant. Zaaplikował mu doraźnie mandat karny na 2 zł – za hamowanie ruchu ulicznego, a potem spisał protokół.

– Słusznie – mówiła publiczność – bo niedopuszczalne żarty!

Miał szczęście ten rycerz średniowieczny co to po rękawiczkę kapryśnicy zeszedł między lwy. Dziś dostałby za swój wyczyn grzywnę i tydzień paki.

Nie wolno ukośnie przechodzić przez ulicę, nie wolno palić w kinie, nie wolno chodzić z psem bez kagańca, nic wolno pluć – wszystko to można zrozumieć, bo przeszkadza to innym. Zakaz, który nie daje jednostce krzywdzić społeczeństwa jest sensowny. Ale mamy też setki zakazów, z którymi zdrowy rozum nie może się pogodzić.

Co komu szkodzi, że młody cymbał jedzie na krze i ryzykuje zimną kąpiel? Więc państwo zabrania mieć katar?

Wolno mi w barze zamówić kufel piwa i kieliszek wódki, ale jeśli władza zobaczy, że wlewam zawartość kieliszka do kufla – więzienie!

Wolno kmiotkowi posadzić na własnym zagonie buraki; może potem te buraki dać krowie do zjedzenia, może je zakopać, utopić, wyrzucić. Ale jeśli władza zobaczy, że je gotuje i potem jako melas dolewa do herbaty by ją osłodzić – więzienie!

Kartofle wolno krajać, gotować na placki, mleć – jeśli się z nich zrobi alkohol i ten alkohol samemu wypije – więzienie!

Na własnej grządce można sadzić ogórki, baobaby i kwiaty, ale jeśli władza zobaczy rośliny tytoniowe -mimo zaklęć, że to dla oka, zamiast konwalii – więzienie!

Takie przepisy to dopiero tyrania. Człowiek nie może ze swoją bezspornie własnością robić co chce choć to nikomu nic nie szkodzi. Ba, ze sobą samym nie może! Ukryte niewolnictwo. W średniowieczu tego nie było.

A może szanowni czytelnicy przypomną sobie parę takich tyrańskich, niezrozumiałych przepisów i doniosą o nich. Zamieścimy. Ułożymy cały kodeks – wolności dzisiejszej.

Karol …ski

Tygodnik literacko-artystyczny i polityczny o orientacji narodowo-katolickiej. Założony i redagowany przez Stanisława Piaseckiego, powstał w 1935 roku na bazie cotygodniowego dodatku literackiego do związanego z ONR dziennika „ABC”. Propagując hasła nacjonalistyczne i antysemickie, atakował kręgi liberalne i socjalistyczne oraz sanacyjne. Pismo było uważane za prawicową alternatywę dla liberalnych „Wiadomości Literackich”, a publikowali w nim min. Jan Mosdorf, Jan Dobraczyński, Józef Kisielewski, Alfred Łaszowski, Adolf Nowaczyński, Jerzy Zdziechowski, Karol Zbyszewski, Karol Irzykowski, Jerzy Andrzejewski czy Bolesław Miciński. Współpracownikami byli także Jerzy Waldorff oraz Tytus Czyżewski. Pismo było często cenzurowane i konfiskowane. Ostatni numer ukazał się 3 września 1939 roku.

1 komentarz

  • Bartosz 23 lipca 2014 at 17:50

    Fajny artykuł. Pewne rzeczy i przepisy mimo upływu czasu nie zmieniają się.

    Odpowiedz
  • Napisz komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Close