Pan vicesłużący

Oficjalne pisma zamieszczają oficjalne komunikaty oficjalnych agencji. Oto wiadomość z ciekawego terenu w oficjalnej redakcji:

Na Targi do Poznania przybyli vicepremier Kwiatkowski, p. minister Ulrych, p. viceminister Morawski, p. viceminister Rose, p. dyrektor departamentu Martin, p. naczelnik Rakowski….

Przybywających powitał p. wojewoda Maruszewski, p. prezydent miasta Więckowski…    !

Raid motocyklowy po Polsce był wspaniałą, przeciekawą imprezą. Codzień czytało się:

W Krakowie honorowym starterem był generał……..; w Żurawicy na czele komitetu przyjęcia stał dowódca O.K….; obowiązki sędziów na punkcie kontrolnym pełnili major….. i kapitan……; we Lwowie powitał zawodników dowódca O.K…. Na wiadomości o samych motocyklistach już nie starczało miejsca.

Każde oficjalne sprawozdanie to u nas wyrwana stroniczka z almanachu gotajsko-dygnitarzowego. Nie wiadomo jakie kundle są na wystawie psów rasowych w Dolinie (żydzi bojkotują wystawę z oburzeniem, jako nową hecę rasistowską), ale wiadomo, że na otwarciu przeciął ogon pan prezydent miasta i że nożyczki podał mu pan viceprezydent.

Nasi dygnitarze są przepracowani, muszą codziennie odwiedzić jakąś plajtującą mleczarnię, spotkać kogoś na dworcu, być na jakimś meczu – publiczność musi być o tym dokładnie poinformowana. Dobrego Polaka czyż interesuje coś więcej od tego co zaszczycił wczoraj pan minister swoim dostojnym brzuszkiem?

Pisanie wieczne „Pan minister”, „Pan prezes”, „Pan taki owaki” doprowadza do szału. Czy to już takie zera, że trzeba podnosić ich powagę, dostojność dodatkiem – pan? Ta literka „p” umieszczona sto razy przed stu nazwiskami sprawia, że czyta się ją wreszcie jako – prostak. Tytuł nadany bez wyjątku wszystkim nie jest już tytułem. Skoro ustalono, że wszyscy w Polsce są „panami” nie warto tego ciągle przypominać. Ponieważ jednak pisze się „Pan Bóg”, starosta obraził by się śmiertelnie i odebrał debit gazecie, któraby nie pisała o nim „Pan Starosta”,

Pewien sekretarz redakcyjny poprawił długi artykuł o Watykanie w ten sposób, że wszędzie dodał literkę „p”. Czytano nazajutrz „p. papież” i czytelnicy nie zdziwili się wcale. Dzieciom laik już włazi w krew to „p,”, że uczeń recytuje lekcję: – pan Stefan Batory przyjął posłów pana Iwana Groźnego…

Minister znaczy po łacinie – sługa. Spolszczamy nazwy wiosek brzmiące z rosyjska czy niemiecka, ale danoby bobu naiwniakowi, coby zaczął pisać: „wicesłużący Bobkowski”. Przetłumaczony na polski „minister” znaczy „Pan Najwyższy” i basta.

W gazecie amerykańskiej, pod fotografią burmistrza Chicago witającego Roosevelta, figuruje też okrzyk burmistrza:
– Jak się masz, stary kartoflu !

A robotnicy dokowi w Portsmouth witali króla Edwarda radosnym wrzaskiem:
– Serwus, stary Edziu.

Nasi dygnitarze to ludzie co od kołyski są napuszeni, wielmożni, w cylindrze. Tysiąc razy czyta się o nich – nigdy nic serdecznego, normalnego. Czy oni nie mają starych kolegów, przyjaciół, coby ich klepnęli po wyfraczonym karku?

Szacunek dla dygnitarzy państwowych w Anglii i Ameryce jest bez porównania większy, bardziej zakorzeniony niż w Polsce, U nas chińska uniżoność, tureckie padanie plackiem, arabska kwiecistość, karawaniarska sztuczność zastępują prawdziwy szacunek. Mamy „Państwo”, nasi dygnitarze „panują”.

Ale zaocznie mówi się o niejednym – co za cymbał!

Karol …ski.

Tygodnik literacko-artystyczny i polityczny o orientacji narodowo-katolickiej. Założony i redagowany przez Stanisława Piaseckiego, powstał w 1935 roku na bazie cotygodniowego dodatku literackiego do związanego z ONR dziennika „ABC”. Propagując hasła nacjonalistyczne i antysemickie, atakował kręgi liberalne i socjalistyczne oraz sanacyjne. Pismo było uważane za prawicową alternatywę dla liberalnych „Wiadomości Literackich”, a publikowali w nim min. Jan Mosdorf, Jan Dobraczyński, Józef Kisielewski, Alfred Łaszowski, Adolf Nowaczyński, Jerzy Zdziechowski, Karol Zbyszewski, Karol Irzykowski, Jerzy Andrzejewski czy Bolesław Miciński. Współpracownikami byli także Jerzy Waldorff oraz Tytus Czyżewski. Pismo było często cenzurowane i konfiskowane. Ostatni numer ukazał się 3 września 1939 roku.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close