W długich butach po błocie

JÓZEF MACKIEWICZ: Bunt rojstów. Wilno, 1938. Nakładem „Słowa”.

…Cudne Polesie… nieskończone tafle wód… malownicza Wileńszczyzna… dworek z białym ganeczkiem… – znamy dobrze ten szablon reportażowy. Pojedzie sobie paniusia na kiermasz do Pińska, albo jakiś fajtaś pociągiem popularnym na dwa dni do Wilna – i cykl reportaży gotów. Jałowych, nudnych, bezmyślnych.

Józef Mackiewicz "Bunt rojstów"Józef Mackiewicz mieszka stale w Wilnie, nad Naroczą był nie raz kajakiem, ale sto razy w najróżniejszych porach roku, Polesie zna równie dobrze jak reportażysta z Warszawy Cafe Club. Toteż w swym „Buncie rojstów” sięga do istoty zagadnień naszych „kresów”.

Tyle się pisało o Drui, o tej drugiej Gdyni, o spławie drzewa, o nowej kolei. Mackiewicz referuje, że Druja jest w gruzach, że wartość nieruchomości spadła w cenie pięciokrotnie, że nowa kolej gospodarczo nie ma żadnego znaczenia bo stary szlak jest krótszy, że lindugi nie było i nie ma, że nic się nie robi. Przepraszam – zrobiło się coś! Główną (i jedyną) w Drui ulicę Lwa Sapiehy (założyciela miasta) przemianowano na ulicę Rydza-Śmigłego. Podniesieni na duchu mieszkańcy mogą teraz czekać na spodziewane dobrodziejstwa spokojnie.

Albo miasteczko Jeziory. Wielki, niebrukowany plac, po środku chodzi świnia i ryje, chłopcy w harcerskich koszulkach biegają wrzeszcząc: …twoju mat…

W Jeziorach jest 3.000 mieszkańców i jest 21 organizacji. Kwitnący stan.

A Dawidgródek, gdzie dzieci śpiewają: „hej strzelcy wraz, nad nami Orzeł Biały!”, a dorośli patrzą chmurnie bo nie ma im co po tej krzepiącej pieśni dać na obiad. Dawidgródek co przed wojną, przed wiekami był stokroć bogatszy niż dzisiaj.

Mało, w wielu wypadkach absolutnie nic Polska nie daje kresowej ludności – poza „bastionami kultury” w postaci placówek policji KOP-u, i sekwestratorów! Stąd też powstała legenda o szczęśliwej wsi poleskiej, do której nie ma dostępu, w której nigdy nie był żaden urzędnik.

Mackiewicz odszukał tę wieś. Szedł do niej 6 godzin wśród traw, z prowiantem, wystraszonymi przewodnikami – niczym odkrywca nad Zambezzi. To perła całej książki ta wyprawa do Mitrycz, w których herbatę trzeba było robić z wody stojącej w kałuży.

Mackiewicz nie jest radosnotwórczy. Mowy przy bankietach nie wprawiają go w baranią ekstazę, po kraju nie jeździ salonkami ani ministerialnymi autami. To chroni przed bezkrytycznością. Zawsze zagląda pod przykrywkę frazesów, szumnych deklaracyj i nie tai tego, co tam spostrzega. Pisze z odcieniem smutku, jak powiedzą zapewne urzędowe czynniki – z sardonicznym grymasem szkodnika.

Mówienie prawdy nie jest szkodnictwem. „Bunt rojstów” rozwiewa wiele iluzyj zaszczepionych nam przez komunikaty PAT-a, pokazuje nam smutne, biedne, sekciarskie, zrezygnowane kresy takimi, jakimi są naprawdę. To arcy-pożyteczna książka.

A że napisana z talentem, czyta się ją lekko, z przyjemnością. Mackiewicz nie wzdraga się cytować swe rozmowy z tubylcami po białorusku. Doskonale. To tylko w filmach amerykańskich Rzymianie mówią po angielsku.

Karol Zbyszewski.

Tygodnik literacko-artystyczny i polityczny o orientacji narodowo-katolickiej. Założony i redagowany przez Stanisława Piaseckiego, powstał w 1935 roku na bazie cotygodniowego dodatku literackiego do związanego z ONR dziennika „ABC”. Propagując hasła nacjonalistyczne i antysemickie, atakował kręgi liberalne i socjalistyczne oraz sanacyjne. Pismo było uważane za prawicową alternatywę dla liberalnych „Wiadomości Literackich”, a publikowali w nim min. Jan Mosdorf, Jan Dobraczyński, Józef Kisielewski, Alfred Łaszowski, Adolf Nowaczyński, Jerzy Zdziechowski, Karol Zbyszewski, Karol Irzykowski, Jerzy Andrzejewski czy Bolesław Miciński. Współpracownikami byli także Jerzy Waldorff oraz Tytus Czyżewski. Pismo było często cenzurowane i konfiskowane. Ostatni numer ukazał się 3 września 1939 roku.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close