Żołnierz niepodległości

Niesposób myśleć i mówić o czemkolwiek innem: Józef Piłsudski nie żyje.

Józef PiłsudskiOd pamiętnych, listopadowych dni odzyskania niepodległości, od sierpniowego triumfu orężnego nad Wisłą, a potem, od dni przewrotu majowego, nie było w życiu polskiem wstrząsu równie silnego. Zgon Józefa Piłsudskiego jest bowiem czemś znacznie więcej, niż zejściem z widowni potężnej indywidualności, ważącej decydująco na szali spraw politycznych i państwowych. To zamknięcie dużego okresu naszych dziejów, okresu, którego Piłsudski był żywym symbolem i uosobieniem.

Wielkie indywidualności nie kształtują się poza społeczeństwem i narodem. Na indywidualność psychiczną historycznej miary składają się zarówno wrodzone dyspozycje charakteru, woli i umysłu, jak i zdolność wchłaniania w siebie pragnień zbiorowości. Piłsudski był dzieckiem epoki popowstaniowej. Bez historji legjonów napoleońskich, bez 31-go i 63-go roku, niema klucza do jego osobowości. Bez dziejów romantyzmu polskiego, bez mickiewiczowskiego: „mierz siły na zamiary, nie zamiar podług sił” – niema możliwości zrozumienia jego postawy życiowej. Bez szlacheckiej tradycji polskiej, bez tradycji tej warstwy narodu, której racją bytu była odpowiedzialność szabli i krwi za losy Polski – niema dróg do jego na wskroś żołnierskiej natury.

Te trzy czynniki: tradycja powstańcza, tradycja romantyczna i tradycja szlachecka były podstawą, na której się ukształtował. Skalę zaś historyczną postaci określiła wola niezłomna, jednokierunkowa, nie znająca wahań. Wielkość woli i wola wielkości – to był w psychice Piłsudskiego rys najistotniejszy. Jego koncepcje polityczne, ocena sytuacji, czy wybór dróg, nieraz rozmijały się z odczuciem narodu. Żelazna konsekwencja, z jaką dążył do celu: zdobycia niepodległości orężem – stanowiła jego siłę. Ostatni powstaniec polski, ostatni romantyk i ostatni szlachcic, był Józef Piłsudski tym, który w ostatnim rozdziale wielkiej narodowej epopei walk wyzwoleńczych nie znał rozterki i niepewności. Grzechot strzałów rewolwerowych rewolucji 1905-go roku – w jego powstańczej naturze łączył się jednem echem z rokiem 31-szym i 63-cim. Dogmat orężnego zdobycia niepodległości żarzył się zawsze romantyczną wiarą. Szlachecką fantazją tętniła krakowska decyzja z r. 1914, wypowiedzenia z garstką strzelców wojny rosyjskiemu kolosowi.
I wbrew nikłym, czy nawet żadnym szansom, a równolegle do

przeciwnokierunkowych wysiłków politycznych drugiej części społeczeństwa, czyli jak się to wówczas nazywało drugiej „orjentacji”, tę wojnę o niepodległość wygrała wiara w Polskę; kolejno padły Rosja, rozbrojona rewolucją i Niemcy, pokonane przez koalicję. Polska odzyskała niezawisłość i miała zaczątek armji. Niepodległość stała się ciałem.

Niepodobna tu, nawet w największych skrótach, nakreślić dzieje lat, na których indywidualność Józefa Piłsudskiego odcisnęła się niezatarcie, ani tembardziej oceniać jego rolę jako pierwszego Naczelnika Państwa, Naczelnego Wodza w zwycięskiej wojnie z bolszewikami, czy wreszcie człowieka, na którego barkach spoczywał od

przewrotu majowego cały ciężar rządów. To będzie zadaniem historji. Natomiast dziś już można z jego działalności publicznej wydobyć pewne rysy, które żałobną wieść o zgonię czynią punktem granicznym w polskiej współczesności.

Życie Józefa Piłsudskiego, życie trudem i służbą publiczną wypełnione, – to była jedna wielka, nieustanna walka o niepodległość Polski. Piłsudski był krwią z krwi i kością z kości tych porozbiorowych pokoleń, które w hasłach niepodległościowych wyżywały się bez reszty i tych haseł urzeczywistnieniu oddawały wszystko. Cel tak wielki, że wystarczy na życie. Toteż służył mu Piłsudski do końca dni swoich. Niepodległość urzeczywistniona stała się synonimem państwa. Miejsce ideologji niepodległościowej zajęła ideologja państwowa.

Silna armja, silna władza, ustrój tą siłę państwa zabezpieczający – to był dalszy ciąg i konsekwencja dawnych haseł niepodległościowych.

Nowe, młode pokolenie, które wchodzi obecnie w życie publiczne, wychowane już w wolnej Polsce, niema tej perspektywy wstecz. Pojęcie państwa nie posiada już dla niego uroku i wielkości pojęcia: niepodległość. Z Józefem Piłsudskim schodzi do grobu autorytet, i symbol, spajający te dwa pojęcia w jedno. Wyłaniają się nowe zadania: takiej przebudowy wewnętrznej, żeby, państwo stało się atrakcyjne bez odwoływania się do kontrastu niewolnej przeszłości.

Epoka niepodległościowa, zakończona wielkim rapsodem walk legjonowych, walk na polach Francji i wschodnich rubieżach, obroną Lwowa i zdobyciem Wilna, a wreszcie odparciem nawały bolszewickiej spod Warszawy, przechodzi do historji. Naczelny Wódz ostatniej zwycięskiej wojny, Marszałek Piłsudski, spocznie w krypcie wawelskiej obok księcia Józefa i Naczelnika Kościuszki. Jako ostatni w szeregu wielkich żołnierzy walk o wolność.

Przed Polską niepodległą, przed państwem polskiem, przed narodem stoją olbrzymie zadania przebudowy struktury społecznej i gospodarczej, oparcia siły cywilizacyjnej Polski na nowych, podstawach, dodania do siły wojskowej i politycznej państwa prężności idei równie wielkiej dla czasów, które idą, jak była idea niepodległości dla czasów, które śmierć marszałka Piłsudskiego zamyka.

W chwilach takich, jak obecna, myśl sięga w przeszłość i wybiega w przyszłość. Nigdy bodaj nie czuliśmy wyraźniej, jak wobec tej trumny, że stoimy na przełomie epok. Nigdy wyraźniej nie zarysowała się linja graniczna. To jest istotna miara znaczenia postaci, która schodzi do grobu.

Nie będzie łatwo wykuć kształt, nazwę i hasło idei epoki nowej. Potrafimy ją już dzisiaj wyczuć instyktem narodowym, nawet wskazać jej kierunek, trudniej nam ją nazwać i określić. Wysiłek czasów najbliższych zapowiada się jako wysiłek umysłowy, jako konieczność stworzenia wielkiego prądu myślowego, któryby nadał własny, polski wyraz dążnościom, nurtującym młode pokolenie.

Pomiędzy ekspansją mistycyzmu klasy ze Wschodu, a ekspansją mistycyzmu krwi z Zachodu, przeciwstawić musimy tej penetracji ideowej nietylko silne i zbrojne państwo, ale przedewszystkiem, swój pogląd na świat, swój inny, odmienny, własny ideał cywilizacyjny. Mamy wszelkie warunki, żeby go stworzyć zarówno w strukturze społeczno-gospodarczej współczesności polskiej, w małym tylko stopniu dotkniętej

gangreną wielkomaszynowej gospodarki kapitalistycznej, jak i w tradycjach kulturalnych przeszłości polskiej.

Żyjący na przełomie epok dźwigają szczególniej ciężkie brzemię odpowiedzialności za wielkość okresu dziejowego, który się zaczyna. Niechaj to napięcie woli, które stanowiło cechę wielkości minionej epoki niepodległościowej, będzie wskazaniem środków działania. Bo bez woli niema wielkości. Ani wielkości jednostek ani wielkości narodów.

Tygodnik literacko-artystyczny i polityczny o orientacji narodowo-katolickiej. Założony i redagowany przez Stanisława Piaseckiego, powstał w 1935 roku na bazie cotygodniowego dodatku literackiego do związanego z ONR dziennika „ABC”. Propagując hasła nacjonalistyczne i antysemickie, atakował kręgi liberalne i socjalistyczne oraz sanacyjne. Pismo było uważane za prawicową alternatywę dla liberalnych „Wiadomości Literackich”, a publikowali w nim min. Jan Mosdorf, Jan Dobraczyński, Józef Kisielewski, Alfred Łaszowski, Adolf Nowaczyński, Jerzy Zdziechowski, Karol Zbyszewski, Karol Irzykowski, Jerzy Andrzejewski czy Bolesław Miciński. Współpracownikami byli także Jerzy Waldorff oraz Tytus Czyżewski. Pismo było często cenzurowane i konfiskowane. Ostatni numer ukazał się 3 września 1939 roku.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close