Z sali sądowej

Czy order rosyjski Św. Stanisława ma wpływ na wysokość emerytury polskiej?

Za „świetlanej” pamięci rządów zaborczych oświata pono kwitła w stosunku najzupełniej proporcjonalnym do głupoty… Były gimnazja, progimnazja i „profesorzy”, którzy z zaparciem… siebie nieśli, oświaty kaganiec…

…Wojna światowa zmieniła kartę Europy. W wolnej, niepodległej Polsce odrodziło się szkolnictwo w całej pełni. Na odpowiedzialnych stanowiskach pedagogów znalazło się wielu z pośród b. profesorów carskich gimnazjów. W obecnej chwili większość zażywa zasłużonego odpoczynku, czerpiąc z kasy skarbowej mniejsze lub większe emeryturki. Zależnie od rangi, klasy i t. d.

Wśród szeregu emerytowiczów znalazł się i p. Cyprjan Lebiedziński, który za „dobrych” czasów pełnił funkcje pedagogiczne w 2-giem, a potem w 7-em gimnazjum w Warszawie (Złota 53). Pan Lebiedziński nie lubił piąć się wysoko i pozostawał przez dłuższy szmat swego pracowitego żywota wychowawcą klasy wstępnej („kłasnyj nastawnik”).

Na tem stanowisku dobrze się widocznie „zasłużył” ojczyźnie, skoro ówczesne kuratorjum szkolne z upoważnienia władz wyższych obdarzyło go tytułem kawalera orderu Św. Stanisława z prawem noszenia tegoż na lewej piersi.

Zaszczytnem wyróżnieniem p. Lebiedziński chełpił się wielce, a trzeba dodać, że i dzisiaj odznaczenie to ceni sobie p. L. bardzo wysoko, uważając, że orderu za piękne oczy nie otrzymał…

Po wojnie b. „kłasnyj nastawnik”, mając pełne prawo do emerytury został spensjonowany, otrzymując z kasy państwowej wynagrodzenie wedle kategorji 12-ej, przewidzianej dla piastowanego przezeń urzędu.

Przenosząc p. Lebiedzińskiego na emeryturę władze nasze nie wzięły, bo wziąć nie mogły, pod uwagę orderu Św. Stanisława, przechowywanego przez p. L. tak żywo w pamięci i szkatule, skutkiem czego szanowny emeryt poczuł się skrzywdzony, gdyż władze zaborcze, wedle jego opinji, z pewnością za „Św. Stanisława” wyznaczyłyby znacznie większą pensyjkę, aniżeli uczyniły to władze polskie.

– „Św. Stanisław” to nie byle co i nie byle kto… – pomyślał p. Lebiedziński i kropnął sążniste podanie do ministerjum oświaty, zwracając uprzejmie uwagę temu wysokiemu urzędowi na swe wysokie odznaczenie, z racji którego winna spływać do jego kieszeni większa sumka gotowizny. Słowem p. Lebiedziński dowodził na kilku arkuszach, iż miast przyznanej mu 12-ej klasy winna być zastosowana klasa 8-ma, do której upoważnia go… order Św. Stanisława…

Przetłumaczywszy tę prośbę arytmetycznie, to żądania p. L. idą w kierunku zwiększenia otrzymywanej emeryturki o 2.000 zł. rocznie, a co zatem idzie w porównaniu za lata ubiegłe w sumie około 10.000 zł.

Rozpatrzywszy to niezwykłe podanie – min. oświaty udzieliło p. Lebiedzińskiemu odpowiedzi, iż w przyznaniu mu emerytury zadecydowały faktycznie sprawowane przezeń funkcje – zaś posiadane odznaczeniu nie mogło i nie może mieć wpływu na wysokość pobieranej emerytury.

Niezadowolony z takiego postawienia kwestji – p. Cyprjan Lebiedziński ze wsi Lipki pow. węgrowski – wniósł skargę do Najwyższego Trybunału Administracyjnego, prosząc o uchylenie decyzji ministerjum i przyznania mu jednak żądanego quantum za 6w. Stanisława.

Dzisiaj sprawę tę rozważa Naj. Tryb. Administracyjny, który wreszcie rozstrzygnie niezrozumiałą dla petenta historję.

(d).

Close