Naga prawda

Prawda wygląda tak. Prowadzimy czterdziesty dzień akcję powstańczą zupełnie osamotnieni. Więcej. Otoczono nas kłębowiskiem intryg dyplomatycznych. Z początku starano się przemilczeć, a gdy już rzeka krwi ludu polskiego, przelana w tej walce o wolność wezbrała ponad miarę karlich zabiegów, obrzucono naszą akcję stekiem insynuacji i podejrzeń mających na celu izolowanie nas w opinji świata. Jesteśmy pełni uczuć goryczy i zawodu w stosunku do naszych sprzymierzeńców. Rozumiemy też dobrze wymowę faktu odmowy przez Rosję baz lotniczych dla gotowej od tygodni awiacji sprzymierzeńców zachodnich zdecydowanych nam pomóc tą drogą.

I jeszcze dziś, gdyby przyleciały sojusznicze samoloty i zbombardowały niemieckie gniazda oporu w Warszawie i pozycje artylerji ostrzeliwującej nasze miasto, moglibyśmy zwyciężyć. I jeszcze dziś, gdyby samoloty z tak bliskich baz sowieckich, położonych już na ziemiach polskich, mogły nas osłonić swoim skrzydłem, starczyłoby nam sił i wiary dla walki i zwycięstwa. Ale dzisiaj już same zrzuty broni, gdyby przyszły, naszego osamotnienia nie przerwą. Tylko wszystkie trzy metody pomocy łącznie mogłyby zmienić sytuację.

Mieliśmy pełne prawo oczekiwać każdej pomocy od naszych sprzymierzeńców. I nie tylko od sprzymierzeńców, ale od każdego wroga Hitlera, chociażby nie obdarzał nas sympatją. Tymczasem loty Anglików, Amerykan i naszych pilotów z dalekich baz włoskich, połączone z koniecznością powrotu na te same lotniska, okazały się dziełem ponad siły. Podejmując je zginęły dziesiątki najlepszych lotników. A tymczasem samoloty sowieckie, które dwa lata czy rok temu potrafiły bombardować Warszawę nie zjawiły się na naszym niebie. Te same samoloty, które jeszcze na dwa dni przed wybuchem powstania stroiły niebo warszawskie lampionami rakiet, właśnie od pierwszego sierpnia nie zjawiły się więcej.

Rozumiemy co to znaczy. Małostkowe zarzuty i niegodne powagi chwili wytaczanie sporów prestiżowych są tylko zasłoną, ukrywającą chęć takiego wykrwawienia nas, żebyśmy nie byli zdolni do obrony swej niezależności od Rosji. Chytra to wschodnia gra, ale historja nieraz przekreślała takie rachunki. Powstanie sierpniowe swą wielką ofiarę dźwignęło sprawę polska na takie wyżyny, że każdy uczciwy człowiek musi ją rozumieć i (nieczytelne słowo – RetroPRESS) zakulisowe udać się już nie mogą.

Taka jest prawda naszej sytuacji. W tej chwili bardziej niż kiedykolwiek potrzeba nam odwagi patrzenia w przyszłość i dyscypliny wewnętrznej by nie załamać się, lecz uratować co się da sił dla odbudowy Polski i obronienia Jej przed planami ujarzmienia.

Poza ciężkiemi gradowemi chmurami, zasłaniającymi nasz horyzont, wschodzi już słońce nowej i wolnej Europy, rodzącej się z klęski Niemiec hitlerowskich. I nie do pomyślenia jest by jakakolwiek intryga czy jakiegokolwiek zabiegi mogły wykreślić nasz naród i nasze państwo, trwające niezłomnie i ofiarnie przez pięć lat w walce z Niemcami. Jesteśmy cząstką Europy i będziemy wolni jak Ona. Nie wolno nam tracić wiary w przyszłość.

Pismo socjalistyczne powołane do życia w 1894 roku jako centralny organ Polskiej Partii Socjalistycznej. Jednym z pierwszych redaktorów „Robotnika” był Józef Piłsudski. Więcej informacji…

Close