Czesi

Nad rozwojem narodu czeskiego zawisła klątwa historji. Utraciwszy przed trzema przeszło wiekami, pod Białą Górą, całą prawie szlachtę, – ta reszta szlachty czeskiej, która nie wyginęła wtedy na polu bitwy, uległa zupełnemu zniemczeniu, – ostali się Czesi jako naród bez warstwy przodującej, bez klasy społecznej, której w ówczesnym świecie cywilizowanym przypadało zadanie obrony państwa, a tem samem zadanie kultywowania myśli państwowej i pielęgnowania ideałów narodowych. Ostali się Czesi bez tej warstwy społecznej, u której interesy moralne narodu miały z reguły pierwszeństwo przed interesami materjalnemi. Ostali się bez tej warstwy, która przodowała podówczas w każdem państwie europejskiem odczuciem i zrozumieniem duchowej racji bytu narodu, – ostali się bez warstwy społecznej, która szczyciła się kulturą prawdziwą, przewyższającą niską, prymitywną kulturę mas, zawsze bardziej dostępnych sprawom materjalnym, niż duchowym. I dostali się przytem Czesi pod panowanie narodu obcego, który – z natury rzeczy – czynił wszystko, by poczucie czeskiej odrębności narodowej stłumić.

Pozbawieni więc warstwy przodującej narodowi, degenerowani przez stosunki polityczne, nie umiejąc wznieść się ponad warunki, wśród których żyć im wypadło i nie umiejąc nad temi warunkami zapanować, poczęli Czesi obojętnieć na ideały, na prawdziwe ideały, nie materjalne, na ideały takie, jak wolność i państwo, jak swoboda polityczna jednostki, swoboda myśli i słowa. I wobec braku tych ideałów, zapanował nad umysłowością czeską w całej pełni – zimny materjalizm. Więc rozwinęli w sobie Czesi niezwykłe talenty handlowe. Wyrobili w sobie obrotność i spryt kupiecki, stali się bogaci. Pod względem gospodarczym zajęli stanowisko przodujące wśród Słowian. – A pod względem politycznym?

Był okres, za czasów niewoli, – za tych czasów, w których myśmy żyli w niewoli zaborców, a w których nad Czechami panowała Austrja, był wtedy okres, gdy zdawało się, że Czesi walczą o swą wolność. Najpierw przed stu laty jeszcze, przestali się kryć ze swą narodowością, przestali uważać się za Niemców, przestali wstydzić się swego języka; a potem zaczęli coraz energiczniej walczyć w parlamencie austrjackim o „koncesje” polityczne. Myśmy wtedy myśleli, że oni walczą o ideały…

Myliliśmy się, jak mylił się i cały świat. Czesi walczyli o koncesje polityczne nie z poczucia patrjotyzmu, nie z poczucia świętości takich ideałów, jak wolność i ojczyzna. Oni walczyli o koncesje polityczne, bo koncesje te dawały im w monarchji austriacko – węgierskiej większą siłę do wymuszania koncesyj gospodarczych. – A kiedy przyszła wielka wojna, i kiedy wszystkie „ludy austrjackie” poszły w bój nieraz wbrew swym najświętszym przekonaniom, ale z poczucia obowiązku, ale z poczucia honoru, i kiedy krwawiły się na polach bitew pour le roi de Prusse – Czesi masowo, całemi pułkami, z rozwiniętemi sztandarami przechodzili na stronę rosyjką… W bitwie pod Białą Górą stracili Czesi nie tylko swoją szlachtę: stracili także poczucie honoru żołnierza.

I potem, gdy przyszły rokowania wersalskie, Czesi w podstępny sposób oszukali cały świat, oszukali zwycięską ententę fałszywemi statystykami, fałszywemi obietnicami spełniania przez siebie roli żandarma środkowej Europy, nie wahali się skrzywdzić Węgrów i Niemców, nie wahali się brutalnie krzywdzić nas, nie wahali się oszukać swych najbliższych braci, Słowaków. Fałszerstwem i oszustwem doszli do posiadania własnego państwa.

A co było motywem, co było podłożem psychicznem tych oszukańczych zabiegów, tego na fałszerstwie opartego budowania wolności politycznej? Czy może ideał, może poczucie nieznośnego ciężaru, jakim jest dla każdego człowieka niewola polityczna, może chęć zdobycia wolności za każdą cenę? – Nie, po stokroć nie! Czesi dążyli do posiadania własnego państwa w tym wyłącznym celu, aby ciągnąć stąd korzyści materjalne. Korzyść materjalna zapanowała nad psychiką Czecha całkowicie i niepodzielnie. Nie ideały, – do licha, ideału sprzedać nie można! Można na nim co najwięcej zrobić interes, wygrywając go jako atut wobec ludzi, wierzących w ideały. I ten atut Czesi wygrali, ten interes Czesi zrobili: zbudowali sobie państwo, – a po dwudziestu latach oddali to państwo bez jednego strzału swemu odwiecznemu wrogowi…

Carl von Clausewitz, generał pruski i pisarz militarny z przed stu przeszło lat, pisał z myślą o Polsce w swem dziele „Trzy wyznania (Drei Bekenntnisse), że „nawet utrata wolności po krwawej i honorowej walce zapewnia odrodzenie się narodu i jest ziarnem życia, z którego nowe drzewo wypuści silne korzenie”. Ale jakby z myślą o dzisiejszych Czechach, pisał dalej, że „hańba tchórzowskiego poddania się nie da się zmyć nigdy”; że „ta kropla trucizny w krwi narodu przejdzie w potomstwo i osłabiać będzie i niweczyć silę przyszłych pokoleń”.

A Adolf Hitler w swoim „Mein Kampf” powtarza te słowa Clausewitza i mówi do siebie: „Przykłady historyczne wskazują, iż narody, składające broń z przyczyn innych, niż najbardziej nieodparte, poddają się potem raczej największym upokorzeniom i wymuszeniom, niż by miały próbować przez ponowne odwołanie się do siły doprowadzić do zmiany swego losu”.

„To jest rzeczą zrozumiałą – pisze Hitler dalej. – Mądry zwycięzca będzie swe żądania, o ile to możliwe, narzucał zwyciężonemu zawsze tylko stopniowo. Musi on liczyć się z tem, że naród, który utracił charakter -a takim jest każdy dobrowolnie poddający się naród, – nie dojrzy w tych kolejno po sobie następujących aktach ucisku dostatecznego powodu do ponownego chwycenia za broń. Im więcej jednak wymuszeń zostanie w podobny sposób przyjętych, tem bardziej nieusprawiedliwione wydawać się będzie ludziom porwanie się do obrony z powodu jkiejś nowej, pozornie oderwanej, aczkolwiek wciąż powtarzającej się represji, — zwłaszcza. że się już raz zniosło w milczeniu i cierpliwie znacznie większe nieszczęście Oczywiście na ród, który utracił cześć i charakter, nie będzie się o te sprawy troszczył…”

Oto jest opinja dzisiejszego „mądrego zwycięscy” nad Czechami – o tychże Czechach. I oto jest zapowiedź polityki, jaką ten mądry zwycięsca będzie prowadził w protektoracie Czech i Moraw: polityki „kolejno po sobie następujących aktów ucisku”, bez obawy, by naród uciskany miał chwycić za broń. A co powiedział pan Hacha swemu narodowi? – Powiedział, że „przekonał się”, iż „należy żywić zaufanie do kanclerza Trzeciej Rzeszy”. I powiedział, że „żywi pełną nadzieję, iż naród czeski oczekiwać może życia spokojnego i pomyślnego”.

„Życia spokojnego i pomyślnego…” Wstyd, wstyd i hańba, hańba na wieki!

Jerzy Rawita – Gawroński.

Konserwatywny dziennik wileński wydawany w latach 1922 – 1939. Redaktorem naczelnym był Stanisław Mackiewicz a publikowali w nim między innymi Ksawery Pruszyński, Marian Zdziechowski czy Józef Mackiewicz. Po zamachu majowym pismo poparło Piłsudskiego a od śmierci marszałka w opozycji do rządów sanacji.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close