• Słowo
  • / 12.02.1939
  • / Wilno
  • / Rok 18, Nr 42

Dwie najgorsze obelgi

Kiedy o kimś mówią:

– To strasznie zawzięty człowiek! albo: – To niesłychany despota! lub: – Oo, to ziółko…

– wtedy można się jednak czegoś spodziewać po takim osobniku. Są u nas dwa określenia zabijające, dwa zwroty gorsze od iperytu. Gdy je przylepią do kogoś – żeby był najwartościowszy, wszyscy go mają za kpa i cymbała. Okropne przypuszczenia, a raczej ponura pewność ogarnia gdy usłyszy się o kimś:

– To bardzo zdolny człowiek!

i zupełna rozpacz gdy powiedzą:

– To taki dobry człowiek!

Zdolnym ma prawo być sztubak do 19-tu lat. Może także chłopczysko garnki zbijać, dwóje kolekcjonować, ale ciocie wierzą, że jeszcze dowiedzie kwadratury koła. Gdy o 50 – letnim grubasie mówią: – on jest zdolny! to znaczy, że to 50 – letni sztubak. Nic nie zrobił, niczego nie dokonał, nic nie wykazał, wierzą bez żadnej racji w jakieś jego zdolności, które wykaże zapewne dopiero na swym pogrzebie. Dziecko może być nierobem, a zdolne, dorosły musi się rekomendować dorobkiem – nie zdolnościami. Człowiek, o którym nic nie znaleziono innego do powiedzenia jak, że jest dobry – jest napewno idjotą, szkodnikiem i pasorzytem. Bo nawet kucharka profesora filozofji wie, że dobroć to pojęcie niekonkretne. O papudze merdającej ogonem na widok swej pani, mówi się: – ach, jakie dobre stworzenie!

Siostra miłosierdzia, filantrop, mecenas sztuki, weterynarz – wiadomo że komuś pomagają, przychodzą z pomocą, że ktoś jest im wdzięczny, że są dla społeczeństwa pożyteczni. A człowiek dobry? Jałmużny nie daje, resztki z obiadu chowa sobie na kolację, bezdomnych do domu nie wpuszcza, usług żadnym znajomym nie wyrządza, w pracach towarzystw filantropijnych udziału nie bierze, miejsca w tramwaju staruszkom nie ustępuje. Więc czem zasłużył na przymiotnik – dobry?

No… bo… nie słyszano, by kogo skrzywdził.

Bał się więzienia, albo oberwania po uchu. Nie być przyłapanym na kradzieży, nie znaczy wcale, że jest się uczciwym. Człowiek co nie wyrządza innym bezpośredniej krzywdy, jeszcze wcale nie jest przez to – dobrym.

Karol.

Konserwatywny dziennik wileński wydawany w latach 1922 – 1939. Redaktorem naczelnym był Stanisław Mackiewicz a publikowali w nim między innymi Ksawery Pruszyński, Marian Zdziechowski czy Józef Mackiewicz. Po zamachu majowym pismo poparło Piłsudskiego a od śmierci marszałka w opozycji do rządów sanacji.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close