• Słowo
  • 16.01.1935
  • Wilno
  • Rok 14, Nr 15

Jedziemy na Huculszczyznę

Jedziemy całą paką na Huculszczyznę. Wśród pięciu nas młodych niema ani jednego (zgroza!) znającego ten dziwaczny zakątek naszej ojczyzny. – Przesadzam: jest jeden entuzjasta, naładowany wiadomościami o Huculszczyźnie, a zwłaszcza o Hucułach. Właśnie opowiada nam już w pociągu ciekawostki o tym dziwnym kraju. Np.

Hucuł z fajką - pocztówka

Hucuł z fajką – pocztówka

Oto w czasie Bożego Narodzenia grupy po kilkunastu parobczaków w oryginalny sposób kolendują po domach. Obrząd ten rozpoczyna się marszem zbiorowym, w szeregach z rytmicznemi podskokami i podnoszeniem toporków -(podobnych do ciupag góralskich) wgórę. Towarzyszy temu rytmiczny śpiew, mało urozmaicony, prymitywny, ale pełen pierwotnego wdzięku. Treść często mało związana z Bożem Narodzeniem. Od czasu do czasu przywódca grupy coś zaśpiewa, inni mu odpowiedzą, zmieniając szyki na różne sposoby. Ten monotonny śpiew ciągnie się czasem kilkadziesiąt minut. Przed ugoszczeniem wreszcie i obdarowaniem (pieniędzmi, które są przeznaczone na cerkiew), jak i po skończonym obrzędzie śpiewa chór życzenie pomyślności dla wszystkich domowników. Najprzód się życzy mężczyznom, potem kobietom.

Trudno się oprzeć myśli, nasuwającej analogję do podobnych obrzędów w starożytnej Grecji, gdzie to wokół ołtarza Djonizosa, grupy młodzieńców, poubieranych w kozie skóry, tańczyły i śpiewały pieśni, razem i naprzemian z przywódcą chóru – Koryfeuszem. Z tych chórów, jak wiadomo, wyszedł dzisiejszy dramat.

Obrzęd huculski jest najprawdopodobniej pogańskim zabytkiem, sztucznie związanym dziś z chrześcijańskiem świętem. Obrzędowość huculska jest wogóle bardzo bogata, a łączy się albo z świętami religijnemi, jak np. z Św. Janem i Andrzejem, albo z zajęciami życia codziennego.

Słuchamy też z zaciekawieniem gadek huculskich o powstaniu człowieka ze skóry, zdartej z palca Bożego, o powstaniu gór i dolin przez spadnięcie z obłoków ducha Bożego – Ateja, o chłopie gospodarnym, co został ministrem i t. d.

Ale oto minęliśmy Lwów i Stanisławów i dojeżdżamy właśnie do Worochty. Pełni oczekiwania, jak ten kraj baśni zbliska wygląda, ruszamy szosą do Żabiego. Zabiera to nam cały dzień marszu i oto jesteśmy w sercu Huculszczyzny – w Żabiem. Po noclegu, z pomocą życzliwego Hucuła, umiejącego po polsku, bo niegdyś służył w Legjonach (takich tu nieraz spotkać można), osiadamy na pewien czas w przysiółku Żabiego, Kizi. Mamy świetny punkt wyjścia dla wycieczek w góry, i pozatem, mieszkając w chacie huculskiej, mamy sposobność przyjrzeć się bliżej temu ciekawemu ludowi.

Spoczątku idzie to opornie, Hucuł, jak wogóle wieśniak, jest w stosunku do przybysza długo nieufny. Zyskujemy sobie jednak po jakimś czasie sympatję, dzięki naszemu uprzejmemu zachowaniu się i dzięki udzielonym radom i pomocom, zwłaszcza z zakresu medycyny. Ustąpiła wreszcie nieufność Hucułów, zaczynamy obserwować teraz już bez przeszkód.

Hucuł, z bardzo nielicznemi wyjątkami, wszystko sobie sam sporządza. Uderza nas przedewszystkiem w jego wyrobach barwność. Najbarwniejszy jest strój, złożony u mężczyzn z t. zw. soroczki (rodzaj koszuli) bogato haftowanej, serdaka futrzanego w lecie i kożucha w zimie, obu bardzo wyszywanych, obcisłych sukiennych czerwonych, czarnych lub płóciennych białych spodni i wysoko sięgających, także czerwonych onuc. Na nogach noszą t. zw. postoły, zupełnie przypominające góralskie kierpce, na głowie zaś w zimie futrzaną czapkę, w lecie sukienny, ubrany kolorowo kapelusz. Kobiety ubierają się podobnie, z drobnemi jedynie odchyleniami, tylko oczywiście, zamiast spodni noszą sprzodu i styłu zapaski (rodzaj fartucha). Głowy przybierają specjalnie wiązanemi chustkami. To jest oczywiście strój świąteczny, na codzień ubierają się Huculi podobnie, ale mniej barwnie.

Barwne są dalej wszystkie wyroby artystyczne, z których Huculi nietylko w Polsce słyną. A więc inkrustacje kolorowem drzewem czy koralikami – kasetek, talerzy, toporków. Poza tem znani są też z wyrobów ceramicznych, bednarskich i metalowych.

Ale Hucuł oprócz obrzędów i pracy artystycznej, musi też ciężko pracować na chleb. Kamienista górska rola nie da mu go wiele. Podstawą swego bytu uczynił on hodowlę bydła, szczególnie owiec. Gdy przyjdzie wiosna, zorganizowani pasterze wypędzają znaczone owce gospodarzy na obszerne górskie pastwiska, zwane połoninami. Tam spędzają oni cały czas aż do jesieni, trudniąc się wyrobem serów. Poza tem zajmuje się Hucuł pracą leśną, w obszernych lasach państwowych i spławianiem drzewa na tratwach (darabch) rzeką, co jest sztuką niezwykle ciekawą, ale niebezpieczną.

Na Huculszczyźnie dużo jest rzeczy bardzo oryginalych, a stąd trudnych do opisania w pobieżnym tylko szkicu.

Najlepiej pojechać i przypatrzyć się, bo warto: zdrowo, przyjemnie i tanio. Zwłaszcza teraz, gdy na rajd narciarski „Huculskim szlakiem II Brygady”, który odbędzie się w połowie lutego, Ministerstwo Komunikacji przyznało 80 proc. indywidualnej zniżki na kolejach.

Jerzy Bębała

Konserwatywny dziennik wileński wydawany w latach 1922 – 1939. Redaktorem naczelnym był Stanisław Mackiewicz a publikowali w nim między innymi Ksawery Pruszyński, Marian Zdziechowski czy Józef Mackiewicz. Po zamachu majowym pismo poparło Piłsudskiego a od śmierci marszałka w opozycji do rządów sanacji.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close