• Słowo
  • / 28.02.1933
  • / Wilno
  • / Rok 12, Nr 58

Polscy zwolennicy oddania Pomorza

Wczorajsze depesze „Iskry” przyniosły wiadomość o „apelu”, jaki wydaja polska partja komunistyczna na Śląsku i Pomorzu, żądając oddania tych ziem Niemcom, stwierdzając ich niemieckość. O, nie myślimy się wcale oburzać, ani dziwić. Nie my oddawaliśmy się złudzeniom „spolszczenia” komunizmu. To samo mówiła niedawno w Sejmie komunistyczna posłanka Ignasiak. To samo mówią dziś ulotki, rozrzucane po hałdach Górnego Śląska. W tych dniach, gdy w Niemczech rządzi i tępi komunistów najzaciętszy ich wróg, w tych właśni dniach komuniści polscy niesłychanie głodno proklamują konieczność oddania Niemcom naszych prowincyj. Jest pewien sens tej gry, jest jej polityczna logika:

W ostatnim czasie demokratyczny, burżuazyjno lewy „Berliner Tageblatt” zamieścił trzy artykuły wstępne, w których mówił o Śląsku, Pomorzu, Wersalu. Organ ten jest organem społecznie umiarkowanym, ale organ ten w wielkim plebiscycie, jaki się dokonywa w Niemczech pod hasłem: na prawo czy na lewo, opowiedział się lewo. Z całą socjaldemokracją niemiecką zbliżył się do frontu, którego trzonem są komuniści, front o wielu odcieniach, różnicach ogromnych, ale niemniej jeden front. Właśnie teraz „Berliner Tageblatt” przypomina rzeczy, o których myślano, że nigdy co do ich wypowiadania nie prześcignie obozu Hitlera. Właśnie dziś komuniści i polscy i niemieccy przypominają sprawę prowincyj polskich głośniej, niż to czynią tamci. Te rzeczy biją w oczy. Te rzeczy są jasne. W tej chwili toczy się w Niemczech rozgrywka między komunizmem a jego wrogami. Atakującymi są tamci, przewagę mają tamci. Przewaga ta grozi zniszczeniem najsilniejszego poza Rosją obozu komunistycznego świata, grozi zniszczeniem tej armji komunizmu, która szturmuje kluczową pozycją Europy. Na pomoc jej trzeba rzucić co tylko można. Pieniądze, ludzi, pociągnięcia. Trzeba pociągnięciami obudzić do komunizmu sympatje, jakich jeszcze komunizm nie zdołał obudzić. Trzeba obiecać, że po zwycięstwie komunizmu nad jego wrogami Niemcy otrzymają to, o czem marzą, to, co stracili. I oto komuniści polscy rzucają: oddamy wam Śląsk, oddamy Pomorze. Czemżeż takie obietnice zlicytuje ten biedny Hitler? Czy z sympatji dla niego ujrzy się polskich nacjonalistów, obiecujących to samo, co „apel” i posłanka Ignasiak?

Fakt tych obietnic uważam za bardzo szczęśliwy. Dobrze się stało, że oddania Pomorza Niemcom domaga się komunistyczna posłanka, świetnie się stało, że na Śląsku, gdzie Niemcem jest fabrykant, a Polakiem robotnik, rozrzucają komuniści proklamacje za oddaniem tej ziemi Niemcom. Ułatwia to grę, daje to znakomitą ilustrację wywodom wrogów komunizmu. Machnęło to cebrem lodowatej wody po łbach naszych domowych zwolenników „komunizmu narodowego”, po papierowych snach „Legjonu Młodych” z jesieni (i nie z jesieni) zeszłego roku, kiedy to jasno i wyraźnie powiedziano, że Polska winna wejść w skład gospodarczy i polityczny, cokolwiek samodzielniejszy Sojuza Sowietskich Socjalisticzeskich Respublik. W glidzie partyj komunistycznych świata partja polska stoi pod każdym względem na szarym końcu. Godząc się na rewolucję komunistyczną w Europie, ofiarowywać musi połowę Polski Rosji, połowę Niemcom. Nigdy z tego dość jasno nie zdawaliśmy sobie sprawy, że komunistyczno – polityczna koncepcja przyszłej Europy jest to ni mniej ni więcej, jak transpozycja koncepcji Fryderyka i Katarzyny drugiego rozbioru Polski. Komunistyczne Niemcy, to jednak bądź co bądź Niemcy ze Śląskiem, Pomorzem, Austrją, jeśli nie więcej. Komunistyczna Polska, to Polska bez Pomorza, Śląska, Wileńszczyzny, Wołynia, Małopolski Wschodniej – jeśli nie mniej. Od czasów Radzymina nie zmieniło się nic. Żałujemy. Najszczerzej, najgoręcej pragnęlibyśmy w obecnej sytuacji, by pakt o nieagresji był stosowany na całej linji, by odciążył nas politycznie w chwili, naprężenia stosunków z Niemcami. Tak nie jest.

W walce o utrzymanie swych sił niemieckich rzuciła Moskwa obietnicę oddania polskich prowincyj Rzeszy. O, nie my się łudzimy „niezależnością” naszego komunizmu. Nie my mamy złudzenia, dlaczego zrobiono to, dlaczego zrobiono to teraz. Tem silniej w rozgrywce niemieckiej musimy stać po stronie wrogów komunizmu, choć ta strona jest obozem Hohenzollernów, obozem Hitlera. Możemy to uczynić tak śmiało jeszcze z jednej racji: oto nie podzielamy ani na moment złudzeń rozpowszechnionych w Polsce by rozgrywka niemiecka była dla tego obozu rzeczą łatwą.

K. P.

Konserwatywny dziennik wileński wydawany w latach 1922 – 1939. Redaktorem naczelnym był Stanisław Mackiewicz a publikowali w nim między innymi Ksawery Pruszyński, Marian Zdziechowski czy Józef Mackiewicz. Po zamachu majowym pismo poparło Piłsudskiego a od śmierci marszałka w opozycji do rządów sanacji.

1 komentarz

  • Piotr Wrocławianin. 27 lipca 2015 at 16:53

    No tak. O tym się dowiedziałem lata temu- może z 16. To jest haniebna zdrada lub wręcz niepolskość a wręcz polakożerczość i wrogość . Ale czy można ich nazwać ,,polską grupą ” lub ,,polskimi zwolennikami” ?! Uważam ,że bardzo nie !! Ich stosunek do Pomorza i do Śląska był stosunkiem niemieckim – więc ci komuniści oprócz złudnej nazwy ,,polska” i może języka – nic z Polakami i z Polską nie mają wspólnego !!!! Być może byli to mieszańcy, mniejszości na wschodzie, szumowiny ,tacy łatwo podatni na zniemczenie. Skoro taki mają stosunek do Polski i do Polaków – to pewnie ci ,,polscy” komuniści – Łużyczan to już od razu by kazali wymordować . To lizusy niemieckie a nie lewica ! Już powojenny premier Osobka Morawski powiedział ok 1989 r., że KPP prawie nie miało w swym składzie Polaków ! Więc co my się tu dziwimy?! Prawdziwe przeciwpolskie oblicze KPP wyjawił też Władysław Gomułka, ale jego wypowiedzi zostały wydane tylko w Londynie . KPP była przeciw całej niepodległości Polski ! Było to stronnictwo byłych zaborców a nie żadne polskie stronnictwo – wbrew swej kłamliwej nazwie ! Po prostu obca agentura – nie polska lewica !

    Odpowiedz
  • Napisz komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Close