Socjalizm w pałacu zimowym

Lata całe tajemnica otaczała wnętrze zimowego pałacu w Petersburgu. Głuche legendy szeptała sobie publiczność stołeczna. Cesarze Wszechrosji w ostatnich czasach zamieszkiwali tu rzadko, czasami przez kilka dni zaledwie unosiła się nad dachem chorągiew żółta z czarnym orłem dwugłowym – sztandar Cesarzy Wszechrosji, wskazujący obecność w pałacu głowy domu i głowy państwa.

Ci nieliczni, którzy zwiedzali pałac zimowy, twierdzili, że bogactwa zgromadzone tu w meblach, klejnotach i dziełach sztuki są wprost niezmierzone. Wnętrze pałacu wyglądało jak bajka, której ilustratorką główną była historja, a pomocnikami jej i służkami najznakomitsi artyści i technicy artystyczni XVIlI i XIX wieku.

Posłuchajmy tego, co o ostatnich chwilach pałacu pisze p. W-in na łamach rosyjskich pism emigracyjnych, wychodzących w Warszawie. Pan W-in był przez Kiereńskiego powołany na regestratora dzieł sztuki do pałacu. Regestracji tej nie przeprowadził, nawet dobrze wszystkich przedmiotów w salach pałacu nie oglądał. Praca była za wielka – pałac był przecież olbrzymi, – żeby przejść wszystkie pokoje, sale i korytarze, trzeba było zrobić 18 wiorst – i p. W-in nie zdążył jej ukończyć przed wybuchem rewolucji bolszewickiej. Ale jego wrażenia pozwalają nam odtworzyć powierzchowny wygląd wnętrza domu tajemniczego, a dziś już nie istniejącego.

Różne epoki kładły tu swoje ślady. Pamiątki z lat różnych stały lub leżały obok siebie. Przez cały ciąg XVIII stulecia mieszkańcy pałacu ulegają wpływowi Francji. Ludwika XIV reprezentuje skąpo kilkanaście zaledwie gobelinów, ale czasy „Regence” i Ludwika XV są już bogatsze. Z czasów Ludwika XVI autor wspomina o ślicznym zegarze w postaci kobiety z ciemnego bronzu, trzymającej na rękach kulę ziemską. Przez malutki otwór na powierzchni tej kuli można było zobaczyć dopiero tabliczkę emaljowaną z cyframi oznaczającemi godzinę. Sentymentalność pomysłu polegała na dyskretnem schowaniu prędko uciekającego czasu. Wogóle każdy ze wspomnianych stylów pozostawił inne pomysły w stylizacji zegarów.

Szczególnie obfitował pałac w meble „empire”. Z czasów Pawła I autor oglądał okładkę ewangelji, zrobioną z dukatowego złota z obrazem Matki Boskiej osypanej rubinami, – był to prezent ofiarowany swemu mistrzowi przez rycerzy maltańskich.

Obok sztuki francuskiej i europejskiej spotykało się także sztukę rodzimą rosyjską. Jeszcze z czasów Piotra Wielkiego zachowane były obrazy domorosłych rosyjskich malarzy, – z czasów późniejszych była cała galerja wybitnych Rosjan, malowana przez malarzy-chłopów pańszczyźnianych. W galerji tej było dużo prawdziwych arcydzieł. Z czasów późniejszych p. W-in wspomina o albumie przypadkiem przez siebie znalezionym w bibliotece Aleksandra II. Był on wypełniony obrazkami z życia dworskiego z czasów panowania Aleksandrów II i III. Rosjanina oglądającego ten album w chwili rewolucji i bezładu wzruszają one szczerze. Oto co pisze p. W-in:

„Prześliczne interieur’y: wyblakłe kolory nadają czar smutku utajonego. Meble o kształtach dziwacznych, na ścianach czarne sylwety obrazów, naiwne desenie dywanów, jakieś pamiątki po babuni, a koło okna, oparta o pulchne rączki, maleńka główka o jasnych lokach. Takby się chciało podejść do niej, zapytać, co się jej marzy, co ona czyta i samemu pożyć choć przez chwilę w tej atmosferze spokoju, który przepadł gdzieś i którego już nigdy nie będzie”.

Daleko bardziej szczegółowo, niż o rezultatach swej pracy, opisuje nam autor wygląd, jaki przybrał pałac, gdy zamieszkiwał w nim Kiereński.

Kiereński – powiada p. W-in – przypominał mi nagle wzbogaconego chłopa, który nabył dwór pański i czemprędzej rozwala się na kanapie. Dlaczego Kiereński zamieszkał właśnie w pałacu zimowym i właśnie w cesarskiej sypialni? Tyle było w Petersburga pałaców wygodniejszych. Kiereński strzeżony był bardziej, niż wszyscy dotychczasowi władcy. Pałac zimowy był zapełniony przez żołnierzy stanowiących jego straż przyboczną. Żołnierze ci w niemożliwy sposób niszczyli pałac – deptali butami zabłoconymi dywany i artystyczne posadzki, spali na delikatnych, stylowych kanapkach, łamali krzesła, pluli wszędzie, żując zwykle „siemiaczki”, wieszali karabiny i plecaki na rzeźbach, łamiąc im palce i nogi. Często umyślnie kłuli bagnetami obrazy, wyrzucali i tłukli rzeźby, niszczyli mozaiki, a oczywiście kradli wszystko, co tylko im pod ręce wpadło. Sale, oddane do użytku żołnierzy, w dni kilka zamieniły się na obrzydliwie brudne chlewy.

Nietylko na żołnierzy uskarża się p. W-in., kędzierzawi dostojnicy byli niewiele od nich kulturalniejsi. Autor wynalazł w jakimś katalogu, że w pałacu jest kilka krzesełek z pałacyku Trianon. Krzesełka te zostały przez niego odnalezione, ale nazajutrz zastał już je w pokoju sąsiadującym z poprzednim, gdzie zrzucone na jedną kupę były przywalone dużym fortepianem, zwalonym na nie do góry nogami. To nowi mieszkańcy pałacu potrzebowali tamtej sali, aby urządzić wieczorek tańcujący. Zrzucili więc w taki sposób wszystkie meble do sąsiedniego pokoju.

Zbliża się 26 październik, ta czerwona karta na kalendarzu życia rosyjskiego. Bój na ulicach trwa w wigilję tego dnia. Karabinowe strzały, bomby i granaty wpadają do sal pałacu, rujnują i niszczą wszystko. Nazajutrz zawładnęła pałacem pijana tłuszcza. W kilka godzin zniszczone było wszystko co lata zbierały. Tylko tynk od gipsów i czerwony proch od cegieł połamanych padał na zawalone pogruchotanemi meblami podłogi. Rewolucjoniści zabierali tylko złoto, srebro – ale łamali i rozbijali wszystko. Pod potężnemi uderzeniami odkrywały się skrytki tajemne w szafach i biurach, o których istnieniu może przez lata nikt nie wiedział. Ze szczególną wściekłością pastwiono się nad obrazami. Sala garderoby cesarzowej zarzucona była wydobytemi z szaf sukniami kobiecemi. W fantastycznym układzie leżały sukna i jedwabie strojów kobiecych, grały swemi kolorami od purpury świątecznej do dyskretnie matowych odcieni barwy seledynowej, skarżyły się na gwałt i swoje upokorzenie.

W. K. M.

Konserwatywny dziennik wileński wydawany w latach 1922 – 1939. Redaktorem naczelnym był Stanisław Mackiewicz a publikowali w nim między innymi Ksawery Pruszyński, Marian Zdziechowski czy Józef Mackiewicz. Po zamachu majowym pismo poparło Piłsudskiego a od śmierci marszałka w opozycji do rządów sanacji.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close