Tajemnice świata podziemnego w Chicago

(el) Chicago, czarodziejskie miasto miljonów, uchodzi nie bez racji za najbardziej grzeszną wieżę Babel ze wszystkich metropolij. Istotnie w potężnem tem mieście rozgrywają się najstraszniejsze zbrodnie jakie się zdarzyły na kuli ziemskiej. Nigdzie nie osiągnęła przestępczość tego stopnia rozwoju, co tutaj. W rocznem sprawozdaniu policyjnem za rok ubiegły, można też wyczytać historje, które przewyższają najfantastyczniejsze pomysły autorów powieści kryminalnych.

BOMBA W MELONIE.

Na początek radosna nowina. Maszyny piekielne cieszą się mniejszem powodzeniem, niż w latach uprzednich. Na giełdzie przestępczej nie wywołują tego zainteresowania, co dawniej, jak na to wskazuje zestawienie dwóch cyfr.

W roku 1933 wykonano 21 zamachów maszynami piekielnemi, z czego czternaście wypadków dało wynik śmiertelny. Natomiast w roku 1934 posłużono się tym środkiem zaledwie w 11 wypadkach, swoją drogą osiem razy z pełnem powodzeniem. Dwie bomby z mechanizmem zegarowym pochodzą jeszcze z czasów starej szkoły świata podziemnego. Te dwie eksplodowały przed oznaczonym czasem i wyrządziły znaczne szkody, pociągając za sobą ofiary w ludziach. Oryginalniejszy był pomysł pewnego zbrodniarza, który swą maszynę piekielną umieścił we wnętrzu dużego melona i posłał ten owoc pewnej pięknej damie, która bardzo lubiła melony.

Podczas krajania melonu nastąpiła eksplozja. Nie wyrządziła ona wprawdzie szkody tej, do której przesyłka była zaadresowana, ale jej pokojówce, którą wybuch zranił śmiertelnie. Sprawcy nie wyśledzono.

W innym wypadku dwaj osobnicy, którzy przedstawili się jako monterzy od instalacyj telefonicznych w domu pewnego przemysłowca dyskretnie umieścili mu nabój dynamitowy w słuchawce telefonicznej. Gdy w parę minut potem przemysłowiec chciał zatelefonować nastąpiła eksplozja. Nieszczęśliwy zginął na miejscu.

JADOWITY GAD W KOSZU Z KWIATAMI.

Szczęśliwiej wypadł zamach na pewną tancerkę, wykonany przez odpalonego konkurenta, który objektowi swej miłości posłał żywą maszynę piekielną do domu. Mianowicie w pięknym koszu wonnych kwiatów umieścił żywą kobrę.

W pół godziny po przybyciu przesyłki straszliwa kobra wypełzła z kosza i poczęła z sykiem posuwać się po dywanie. Prócz lekkiego omdlenia nie spowodowała żywa maszyna piekielna żadnych groźniejszych następstw. Dopiero po upływie paru miesięcy zdołała policja wyśledzić nadawcę. Był to czternastokrotnie poprzednio karany gentleman – włamywacz.

W TRZECH DNIACH DWA MORDERSTWA.

Liczba ofiar morderstw, czy też morderstw usiłowanych utrzymała się na poziomie z roku ubiegłego. Przeciętnie – wedle statystyki – wypadały na trzy dni dwa morderstwa. Zaledwie w 121 wypadkach udało się wykryć sprawców i wydać ich w ręce sprawiedliwości. Gdy się czyta to sprawozdanie, zdumiewa ilość morderstw, których sprawcami jest słabsza część rodzaju ludzkiego, to jest kobiety. Oto 60 morderstw popełniły kobiety i to nie zawsze z powodu zazdrości.

Dwie młodziutkie dziewczyny, jedna w wieku 19, druga 21 lat, siedzą jeszcze do dzisiaj w więzieniu za napad rabunkowy. Należały do bandy gangsterów. Ofiarami ich byli mężczyźni, w tem – o ironjo – jeden bokser.

SKRADZIONE BAKTERJE.

W wyborze środków, aby jaknajszybciej skończyć ze swemi ofiarami, okazywali niektórzy zbrodniarze duże wyrafinowanie. Rozpoczynając od kosy i siekiery wśród narzędzi zbrodni figurują wszystkie możliwe do bezgłośnych pistoletów automatycznych i karabinów maszynowych włącznie.

W jednym wypadku zachodziło podejrzenie, że do wyrafinowanego morderstwa użyto bakteryj cholery. Aresztowany laborant pewnego uniwersytetu nie przyznaje się do winy, chociaż dłuższy czas przebywa w areszcie śledczym. Faktem jest, że bakterje skradziono z laboratorjum i że dwie osoby umarły na cholerę.

W ubiegłych dwunastu miesiącach zniknęło z Chicago 1.017 osób. Dzień w dzień więc miała policja szukać trzech zaginionych, biorąc przeciętną. W 756 wypadkach odnaleziono zaginionych. 37 z tej listy znaleziono martwych. Inni, w liczbie przeszło dwustu nie zostali odnalezieni nigdy. Pochłonęło ich to straszliwe miasto, najbardziej zbrodnicze ze wszystkich metropolij świata.

Konserwatywny dziennik wileński wydawany w latach 1922 – 1939. Redaktorem naczelnym był Stanisław Mackiewicz a publikowali w nim między innymi Ksawery Pruszyński, Marian Zdziechowski czy Józef Mackiewicz. Po zamachu majowym pismo poparło Piłsudskiego a od śmierci marszałka w opozycji do rządów sanacji.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close