Wojna religijna w Hiszpanji

Nie przypadkiem i nawet nie dlatego, że mam przed sobą całe pliki gazet zagranicznych, depesz i komunikatów o barbarzyńskich i świętokradczych aktach świątynioburczych komunistów w miastach płonących pod „opieką rządu”, jak Madryt i Barcelona, dałam tytuł „wojna religijna”. Kraj gorącego temperamentu, fanatycznie religijny, fanatycznych nienawiści, krwawych corrida, romantyzmu miłości i śmierci, kraj wreszcie św. inkwizycyj, musiał ukazać swe właściwe oblicze, musiał zrzucić jarzmo anarchji socjalistyczno – komunistycznej, jarzmo nakładane powoli i systematycznie przez długich lat dwadzieścia pięć. Rewolucja komunistyczna w Hiszpanji nie mogła mieć żadnego podłoża wewnętrzno – socjalnego. Hiszpanja jest na to za syta i za bogata. Komunizm w Hiszpanji – to skutek wieloletnich, dobrze spreparowanych zastrzyków aplikowanych przez czerwoną Moskwę.

„Grenada, Grenada, Grenada maja”.
„Ale świętości nie szargać, bo trza, aby święte były”.

Nie wiem, jaki byłby los powstania wojskowego w Hiszpanji, gdyby jednocześnie nie posypały się kamienie na mury kościelne, gdyby słupami ognia nie stanęły przepiękne, przebogate kościoły.

Kilka dni przed zamordowaniem Calvo Sotelo, powiedział on w parlamencie:

„Wojsko musi podjąć walkę z anarchją”.

I wojsko podjęło walkę na śmierć i życie. Walkę ciężką, bo walkę z rządem, który jakikolwiekby był, jest dla mas wyrazem siły i autorytetu. Ale za wojskiem stanął wysoko ideał, wolnej Hiszpanji, i to poczucie, że owa wojna domowa jest wojną z obcym, wrogim elementem, wojną z dalekiego wschodu przeflancowanym bolszewizmem. I jeszcze za wojskiem stanął lud. Nie karliści, monarchiści i faszyści tylko, ale cały lud, któremu zniszczono przepiękny kościół świętej Anny, i gotycką świątynię Sainte Maria de la Mer, i El Pino, i wspaniały barok El Bolom, San Pedro de los Pueblos, kościoły Augustynów i Karmelitek, i tyle, tyle innych. Dziś cała Hiszpanja jest wstrząśnięta zamachem bombowym na świętość narodową, bazylikę Najświętszej Marii Panny del Pilar w Saragossie.

Jeden z samolotów komunistycznych zrzucił na ten przepiękny zabytek architektury trzy bomby, które na szczęście jednak, eksplodowały o parę metrów od świątyni. Burmistrz Pampeluny wystosował natychmiast telegram do burmistrza Saragossy, ze słowami współczucia z powodu tego aktu barbarzyńskiego. Burmistrz z Burgos ze swej strony przesłał telegram, protestujący przeciwko „antypatrjotycznemu, podłemu i barbarzyńskiemu zamachowi na święte sanktuarjum najbardziej hiszpańskiej „Madonny del Pilar”. W podobny sposób zareagowali burmistrze innych miast, jak Valladolid, większości miast w Starej Kastylji, Nawarze, Andaluzji i t.d.

Obecnie organizują się z różnych stron pielgrzymki do wspaniałej świątyni. W katedrze w Burgos odbyło się solenne nabożeństwo, celebrowane przez arcybiskupa celem przeproszenia i ubłagania, dalszych łask N.M. Panny del Pilar. Na nabożeństwie byli obecni wszyscy przedstawiciele miejscowych władz oraz olbrzymie tłumy wiernych. Po Mszy Św., gdy dostojnicy Kościoła ukazali się na progu katedry, 20-ty-sięczny tłum długo manifestował swoje uczucia religijne i patriotyczne.

Bazylika NMPanny del Pilar jest dla Hiszpanji tem, czem dla Polski Jasna Góra. Madonna del Pilar jest Patronką nietylko Hiszpanji, ale całej Ameryki Południowej. Na ołtarzu w bazylice w Saragossie spoczywają sztandary wszystkich państw łacińskich na świecie. Figura Matki Boskiej pochodzi z XIII wieku.

Pamiętamy naszą „Obronę Częstochowy”…

* * *

Powstańcy zwyciężyć muszą. Dominują już nietylko sytuacją strategiczną, zbrojnem ramieniem z trzech stron opasującem Madryt. Przehojnie rozdawana broń rozagitowanym wyrostkom, zbrodniarzom, wypuszczonym z więzień, rozbestwionemu motłochowi, dorżnie rząd, który się tak pięknie dozbroił. Fałszywe komunikaty nie uspokoją już czerwonego Madrytu, Barcelony, czy krwawej Katalonji. A po drugiej stronie barykady żałobą okryte wdowy, oddają ostatnich swych synów, na nową wojnę krzyżową, o cześć Madonny. Chude, zczerniałe twarze, czerwone karlistowskie berety i błyszczące oczy. Do piersi przypięte szkaplerze, wizerunki Najświętszej Panny, Serca Jezusowego. Poświęcone i przewiązane wstążkami koloru krwi i złota. A brody zarośnięte, bo przysiężono Matce Bożej nie golić się przed zajęciem Madrytu.

* * *

A jednak Sowiety finansują rząd madrycki.

Korespondent „Daily Telegraph” komunikuje, że w Moskwie na Placu Rewolucyjnym zebrały się tłumy robotników sowieckich, którzy zapełnili cały plac i sąsiednie ulice. Ilość zebranych obliczają na około 120 tysięcy. Po burzliwych manifestacjach na cześć rządu w Madrycie, przeprowadzono rezolucję „opodatkowania się dobrowolnego robotników sowieckich na rzecz proletarjatu hiszpańskiego, walczącego obecnie z faszyzmem”. Oblicza się, że w ten sposób uzyskana suma wyniesie około miljona funtów sterlingów.

Przy tej okazji „Daily Telegraph” zaznacza, że manifestacja tego rodzaju była rzeczywiście zainicjowana przez władze sowieckie, chcące pod pozorem „samorzutnej uchwały proletarjackich mas” wesprzeć finansowo skomunizowany rząd madrycki.

Żadna większa suma pieniężna – w tym wypadki suma olbrzymia, która wynosi trzecią część wartości całego miesięcznego eksportu państwa sowieckiego – nie może być wysłana poza granice Rosji bez zgody rządu. A więc jasnem się staje, że w tym wypadku uchwała proletarjatu moskiewskiego odbyła się właśnie z inicjatywy rządu. Jest to nowy, jaskrawy dowód naruszenia przez Sowiety neutralności w stosunku do jednego z państw Zachodu, z którego imperjalizm bolszewicki pragnie uczynić bastjon do zapoczątkowania jeneralnego ataku i wszczęcia rewolucji światowej.

I zaprawdę trudno i ciężko walczyć krwią, wiarą i bohaterstwem przeciw obcym, wrogim kapitałom.

* * *

„Osservatore Romano” ogłasza treść zapowiedzianej noty, w której zaznacza się, że z różnych stron zapytywano, jakie stanowisko zajmie Stolica Apostolska wobec gwałtów i okrucieństw, jakie w tej chwili są dokonywane w Hiszpanji w stosunku do duchowieństwa katolickiego i świątyń.

„Należy stwierdzić, że stolica Święta nie omieszkała poczynić enegicznych kroków wobec rządu madryckiego. Gdy w Barcelonie i prawie całej Katalonji, oraz Madrycie morduje się barbarzyńsko księży i zakonników, nie wmieszanych w najmniejszym stopniu w walki polityczne, gdy zasłużone zakonnice wyrzuca się ze szpitali, gdzie oddawały się dziełom miłosierdzia, bezczeszcząc je zbrodniczo, gdy burzy się i pali kościoły i klasztory, dochodząc aż do gwałcenia grobów i profanowania zwłok, gdy szuka się sposobów, by przeszkadzać nabożeństwom nietylko w kościołach, ale nawet w domach prywatnych – Stolica Apostolska nie mogła nie podnieść swego głosu żalu i protestu.

„Gdyby się nawet chciało przyjąć, że rząd madrycki niekiedy mógł znajdować się w wielkiej trudności przy tłumieniu tych godnych potępienia ekscesów ze strony elementów, które sam uzbroił, to jednak nie trzeba zapominać, że i w przeszłości wielokrotne usilne przedstawienia Stolicy Apostolskiej nie powodowały skutecznej interwencji rządu w sprawie zabezpieczenia Kościoła przed gwałtami i karania za nie. Dotąd rząd nie udzielił słusznej i należnej Stolicy Świętej satysfakcji”.

Nota kończy się wezwaniem do gorących modłów na intencję umęczonego narodu, którego pełne chwały dzieje łączą się z religją katolicką i Kościołem.

„Wojna domowa” dzisiaj w Hiszpanji, to już prawdziwa, wielka croisada przeciwko Antychrystowi marksistowskiemu, który idzie od Moskwy, to płomienna reakcja katolicyzmu przeciw „mocom piekielnym”, płynącym z dzikiej, nieznanej, egzotycznej Azji.

B.

Konserwatywny dziennik wileński wydawany w latach 1922 – 1939. Redaktorem naczelnym był Stanisław Mackiewicz a publikowali w nim między innymi Ksawery Pruszyński, Marian Zdziechowski czy Józef Mackiewicz. Po zamachu majowym pismo poparło Piłsudskiego a od śmierci marszałka w opozycji do rządów sanacji.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close