• Stany
  • / 05.08.1893
  • / Lwów
  • / Rok 1, Nr 10 i 11

Instytucya szechterów

Czy znasz szanowny czytelniku lub czytelniczko historyę tego kawałka mięsa który postaci smacznego befsztyczka lub pieczeni do ust podnosisz? – Nie, nie znasz. Wiesz tyle tylko, że rano przyniosła go w koszu służąca, od Czarnego Judki lub Rudego Chaimka, alboteż jeśliś na wsi, posłaniec wraz z pocztą przyniósł ci go z miasteczka.

Posłuchaj tedy.

Kupił żyd wołu u chłopa i przyprowadził na zarznięcie do rzeźni, gdzie już kilka innych bydląt z rezygnacyą tegoż losu oczekuje. Poczynają się przygotowania. Po kolei rzuca się kilkunastu żydów na każde z bydląt, krępują je powrozami i zwalają na podłogę. Kiedy już wszystkie w jednym spoczywają szeregu, przychodzi główny bohater tragedyi która się ma tu za chwilę rozegrać, szechter. Jestto mąż mocno w talmudzie uczony i pomimo swojego wstrętnego zajęcia, jako „osoba duchowna” uważany i szanowany. Wszystko się tu przed nim rozstępuje, – on tu pan samowładny.

Zakasawszy poważnie rękawy, owija z namaszczeniem jedną swą rękę czarną taśmą i rozpoczyna religijną ceremonię zabijania. Wśród modłów, wyciąga z futerału długi ostry nóż, ogląda, patrzy nań pod światło i trzy razy próbuje jego ostrza. Potem, ciągle się modląc, smaruje swoją śliną ostrze noża, podchodzi do pierwszego z kraju wołu, pochyla się i pociąga mu nożem po gardle raz jeden tylko. Natychmiast zwraca się do drugiego, trzeciego wołu itd., każdemu raz jeden tylko nożem po gardle przesuwając. Następnie, ten sam główny, aktor, myje krwią ociekły nóż zlewając go wodą i wychodzi z bydłobójni.

Teraz dopiero rozgrywa się najstraszliwsza scena całego dramatu. Przypuścić trudno, by tak olbrzymie i tak silne zwierzę jak wół, za jednem pociągnięciem noża żyć przestało. Szalony ból, straszliwa męczarnia śmiertelnie pokaleczonych zwierząt, wywołuje okropne ryki, rzężenie poprzecinanych gardzieli napełnia powietrze, silne bydlęta z całych sił pragną pozbyć się krępujących je więzów i miotają się na ziemi jak szalone. Krępujące je postronki naprężają się jak struny, krew bije z poprzecinanych arteryj, zalewa gardła biednym ofiarom i dusi je powoli ….

Ryki, odgłos miotania się, odzywają się co raz rzadziej, słychać tylko śmiertelne rzężenie i bulkotanie wypływającej z ran krwi. Powoli i te odgłosy cichną, jeszcze jedno gardło zaświszcze, jeszcze jedno bydlę szarpnie bezwładną głową – i ginie wstrząśnięte ostatnim konwulsyjnym dreszczem.

Co się dzieje dalej z zabitem bydłem niewiemy i dlatego w dalszym ciągu zaczerpniemy pomocy Gazety Warszawskiej która przeszłego roku, również ten temat poruszyła.

Kiedy po długiej męczarni ostatni wół skończy, żydzi zdejmują skóry i po ukończeniu tej czynności przywołują szechtera.

Szechter wchodzi i kolejno wyrzyna każdej sztuce płat mięśni szyjowych, gardziel i tchawicę i przez otwór w ten sposób utworzony, wkłada rękę do wnętrza klatki piersiowej i przez jakiś czas bada ścany tej jamy ciała zwierzęcego. Jeżeli badania wypadły pomyślnie, właściciel bydlęcia może mieć nadzieję, że dana sztuka będzie koszerną. W dalszym ciągu rzeźnicy, ale tylko żydzi, z wielką ostrożnością, ażeby nie naruszyć wewnętrznych organów, przerzynają, klatkę piersiową wołu, wyjmują płuca, i tu następuje właściwa czynność koszerowania. Rzeźnicy żydzi nadymają wyjęte z klatki piersiowej płuca ustami przez pozostały kawałek tchawicy, szechter zaś nadęte w ten sposób, ogląda ze wszystkich stron, często pluje na nie, klepie rękoma, od czasu zaś do czasu zdziera jakieś błonki z powierzchni i rzuca na ziemię. Po tej czynności ogląda szechter całą klatkę piersiową, bada dość szczegółowo wyścielającą ją błonę, czyli opłucną i wydaje wyrok.

Ze sztuk koszernych żydzi używają na pokarm tylko przedniej części, tylną zaś uważają za trefną z powodu „gid-hanasza”, czyli stawu biodrowego który to staw jest jakoby przeklęty, albowiem wywichnął go patryarcha Jakób, mocując się pewnej nocy z aniołem, jak głosi rozdział 32 księgi 1-ej Mojżesza.

Szechter pieczętuje sztuki koszerne tak zwaną małą rabinowską pieczęcią, otrzymuje zapłatę za swą czynność, w dużych miastach większą, w małych mniejszą, przeciętnie zaś za zabicie wołu 30 kop., za jego koszerowanie 45 kop., za zabicie owcy 15 kop., za jej koszerowano 25 kop., przytem od sztuk, uznanych za koszerne zabiera na własny użytek płat mięśni szyjowych i śledzionę, i na tym akcie poboru niepotrzebnego haraczu, kończy się wizyta tego wielkiego urzędnika w bydłobójni.

W taki to sposób odbywa się żydowska rytualna rzeź bydła w naszych miastach, miasteczkach i po wsiach. System zabijania zwierząt przez rzezaków czyli szechterów i sposób koszerowania, ze względu na hygienę i w imię humanizmu, powinien być zabroniony a instytucya szechterów na zagładę stanowczo skazaną. Plucie na nóż i na oglądane tkanki, jako też nadymanie płuc ustami, może na konsumentów mięsa przenosić z rzezaków i rzeźnika choroby zaraźliwe, jak suchoty, lub syfilis dziedziczną, oraz epidemiczne, jak dajmy na to cholera, w szczególności zaś w małych miasteczkach, gdzie rzezakami są fanatycy, a z powodu małej rzezi z której żyją, ludzie bardzo ubodzy, na twarzach ich znać piętno rozlicznych chorób i silnego wycieńczenia.

Po drugie, czy może być zdrowem mięso z bydlęcia nie zabitego ale umęczonego.

Dzielenie mięsa na koszerne, czyli dobre – i trefne czyli ochłapy, jest demoralizujące. Dlaczego ludność, z której żydzi żyją, ma kontentować się tem, czego oni, pomimo całej chciwości, za żadne pieniądze nawet, do ust wziąć nie chcą? Dla czego na wsi, gdy od czasu do czasu żyd sztukę bydła zabije, rzeźnik, arendarz, pachciarz i kramarz mają zjadać kąski najlepsze, gdy tymczasem dwór, proboszcz oraz włościanie, muszą się kontentować wybrakowanemi kawałkami mięsa? Albo cała sztuka dobra i wszystcy ją jeść mogą, albo cała jest złą, i trzeba ją psom rzucić na pożarcie ; pośredniej drogi tu nie ma. Co do strony prawnej tej kwestyi, to przepisy co do żydowskiej rytualnej rzezi bydła nie były podane przez Mojżesza; pierwszy raz znajdujemy je w Talmudzie, w księdze „Chulin” w dziale Kadoszym. Zresztą, choćby autorem ich był sam Mojżesz to cóż nas może obowiązywać jego prawo, szkodę nam przynoszące; wszak żyjemy w kraju, w którym prawo Mojżesza nie stanowi przecież kodeksu. Przytem wiedzieć trzeba, że stosownie do orzeczeń synodów rabinicznych w Lipsku w r. 1869 i w Augsburgu w r. 1870, tudzież zgromadzenia rabinów w Filadelfii, rzeź rytualna nie ma w religii żydowskiej żadnego uzasadnienia. Ze względu nawet na zabijane zwierzęta, powinniśmy występować przeciwko rzezi rytualnej, ponieważ szechterzy na żaden sposób nie chcą się godzić na obowiązkowe odurzanie, czyli znieczulanie zwierząt przed zabiciem.

W całej Europie instytucya szechterów stała się wstrętną nad wyraz. Rytualne rzezanie i koszerowanie bydła zostało przez rząd związkowy kantonu Bem w Szwajcaryi żydom surowo wzbronione jeszcze w r. 1889, a w r. 1891 w Saksonii. O wydaniu podobnego zakazu myśli obecnie municypalność miasta Paryża. Prawo o obowiązkowem znieczulaniu zwierząt przed zabiciem z pozostawieniem jednak do czasu jeszcze instytucyi rzezaków, wydała w roku 1888 municypalność miasta Kolonii. Municypalność Genewy najwcześniej wejrzała w tę ciemną sprawę i jeszcze w r. 1887 wydała ścisły regulamin dla szechterów izraelickich, urzędujących w tem mieście. Nie zniosła co prawda tej instytucyi, lecz co na jedno wychodzi, ujęła ją w przepisy, których szechterzy nie mogą pod karą naruszać. W Petersburgu wystąpiło z silnemi zarzutami przeciwko szechterom w r. 1890 pismo weterynaryjne p. t. „Goniec Weterynaryjno-Ogólny”.

We Lwowie w bydłobójniach nakazano zabijać zwierzęta przy pomocy tak zwanej maski Bruneau, która według doświadczeń tam przeprowadzonych, ma znaczne zmniejszać cierpienia zwierząt, podczas zabijania.

Czy się żydowscy szechterzy do tego rozporządzenia zastosowali, wątpimy bardzo, wiemy za to, że cała Galicya jada mięso ze zwierząt nie zabijanych ale przez szechterów umęczonych. Wszędzie starają się o zniesienie tego barbarzyńskiego szczątka zamierzchłych urządzeń jakim jest bez wątpienia obrzydliwa instytucya szechterów. U nas cicho, nasi panowie politycy o takich drobiazgach nie myślą, a jeżeli wydadzą nawet jakie rozporządzenie, zostaje ono na papierze tylko. Nad czynnością szechterów i żydowskich rzeźników nie rozciąga kontroli nikt, a byłaby tu ona bardziej potrzebną niż gdzieindziej.

Instytucyę szechterów którą vox populi dawno już potępił, choćby wreszcie dlategotylko koniecznie znieść należy, aby zrobić koniec ogólnemu twierdzeniu jakoby szechterzy także i chrześcijańskie dzieci mordowali. Dalecy jesteśmy od przypuszczenia że tak jest istotnie, niestety jednak procesy o rytualne morderstwa, wytaczane były dotychczas samym tylko szechterom, sami więc żydzi we własnym ich interesie dążyć powinni, by wraz z szechterami znikła, i owa straszliwa – bajka – jak ją oni nazywają o krwi chrześciańskiej, używanej przez żydów.

Społeczeństwo nasze, powinno nie oglądając się na ustawodawcze władze, samo w własnej swej wystąpić obronie i instytucyę szechterów potępić. Potępimy zaś ją, jeśli kupować będziemy mięso z bydląt, bitych przez rzeźników chrześcijańskich.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close