• Światowid
  • / 24.09.1933
  • / Kraków
  • / Rok 10, Nr 39 (476)

„Urodziłam się cyganką…”

WYWIAD Z POLĄ NEGRI

– Pańskie zdrowie! – zawołała Pola Negri z uśmiechem i wychyliliśmy kieliszki doskonałego „Martini-dry”.

Spotkałem ją poprzedniego dnia poraz pierwszy w atmosferze nieopisanego chaosu i zdenerwowania. Artystka kręciła sceny w studjo paryskiem pod kierownictwem Gastona Ravela. Oczywiście w tych warunkach nie można było prosić o wywiad i rola moja skończyła się na podpatrywaniu gry aktorki w scenach nowego filmu p. t. „Fanatyczka”.

Pola Negri - zdjęcie portretowe - lata dwudzieste XX wieku

Pola Negri – zdjęcie portretowe – lata dwudzieste XX wieku

Osobiście byłem po cichu przekonany, że Pola Negri przeszła już okres swojej świetności i że jest już sławą nieco przebrzmiałą. Tymczasem wigor i rozmach z jakiemi odegrała sceny w nowym filmie, przekonały minie, iż myliłem się zupełnie. Film zapowiada się się świetnie.

Korzystając z przerwy w kręceniu, udałem się na chwilę rozmowy do artystki, która wyznaczyła mi spotkanie w hotelu.

I teraz oto siedzę w eleganckim apartamencie Poli Negri przed rzędem cocktailów. Pola Negri ubrana w bardzo prostą i gustowną suknię z białego jedwabiu, która opada aż na srebrzyste pantofelki, siedzi na kanapie i patrzy na mnie swojemi szmaragdowemi oczyma. Jest świeża i wypoczęta. Cały pokój jest przepełniony kwiatami. Artystka woła pokojówkę i rozkazuje jej:

– Marjo, wynieś te kwiaty, przypominają mi śmierć!

– Powinna być pani z nią oswojona, – żartuję – przecież niedawno była pani tak bliską śmierci!

– Ma pan zupełną rację. Tylko dzięki temu, że zarabiam 20.000 dolarów miesięcznie, mogłam się wykupić śmierci. Podziwiam doprawdy naszą epokę, w której dzięki cudom medycyny można sobie kupować życie i zdrowie.

– Przypuszczam raczej, że to bardziej wola pani życia zaważyła w tej sprawie, aniżeli pani książeczka czekowa.

– Oczywiście pragnę żyć, gdyż uwielbiam życie.

– Swoją drogą, życie pani nie musi być bynajmniej łatwe. Jest pani niewolnicą rozmaitych wizyt, nudy, obowiązków, jakie nakłada na aktora ustawiczne powtarzanie scen w studjo, lekcji śpiewu, lekcji tańca itd.

– Oczywiście, życie moje nie jest bynajmniej łatwe, a jednak jestem przekonana, że nie potrafiłabym już żyć inaczej. Jestem „zwierzęciem teatralnem”, a nałóg sztuki jest tak silnie we mnie zakorzeniony, iż niepotrafiłabym oddychać innem powietrzem. Dzisiaj widzę, jak ogromne błędy popełniłam swojego czasu, zrywając ze sztuką i odrzucając wszystkie kontrakty. Znajdowałam się wówczas u szczytu mojej karjery i odsunęłam wszelkie sukcesy po to tylko, aby zamieszkać w zamku. Ja – w zamku!

Pola Negri zaśmiała się wesoło, ukazując olśniewające zęby.

– Ja, która urodziłam się cyganką! Jestem stworzona tylko do życia koczowniczego i dzisiaj widzę, że te trzy lata, spędzone na gładkich parkietach, były dla mnie zmarnowane. Straciłam trzy najpiękniejsze swoje lata. Dochodzę do przekonania, że osoba taka jak ja, nie powinna wychodzić za mąż. Lepiej jest żyć swobodnie, bez żadnych zobowiązań, a zwłaszcza zobowiązań towarzyskich. Przez trzy lata żyłam pod kloszem, przy boku mężczyzny, który nie rozumiał sztuki…

– Kto wie, gdyby pani wyszła była swojego czasu za Rudolfa Valentino, – wtrącam – czy karjera pani byłaby całkiem inną. Jeżeli chodzi o publikę, to patrzałaby ona z największą sympatją na tego rodzaju małżeństwo filmowe.

Przez twarz artystki przesuwa się cień.

– Niestety, dzisiaj zapóźno o tem mówić. Grała tutaj rolę siła wyższa. Nie nadarmo istnieje przysłowie, iż bogowie zabierają wcześnie swoich ulubieńców…

– Czy może mi pani powiedzieć co o swoich nowych filmach?

– Pierwszy z nich nosi tytuł „Namiętność”, a drugi „Fanatyczka”. Jak pan widzi, tytuły są mocno podniecające.

– Czyżby wynikało z tego, iż sama ich bohaterka jest osobą chłodną?

– Nie ufam dziennikarzom, więc nie mogę panu nic powiedzieć na ten temat. Nie wyciągnie mnie pan na słówka – odpowiada artystka, śmiejąc się i zakrywając swoje źrenice długiem i rzęsami.

– Przed chwilą zarzekła się pani, że nie wyjdzie pani już za mąż. Równocześnie jednak rozchodzą się pogłoski, iż ma pani wyjść za słynnego tenora i bogacza Mac Cormicka?

– Powiadają, że niema dymu bez ognia… W każdej plotce jest pono jakieś ziarnko prawdy… Kiedy jednak pomyślę o mojem poprzedniem małżeństwie, czuję, że nie powinnam popełnić drugi raz tego nierozsądnego kroku. Narazie mam w głowie tylko film, a potem z Paryża wyjeżdżam do Nowego Jorku, aby zagrać w filmie p. t. „Ucieczka z Bratysławy”. Potem mam długie wakacje. Nie wybiorę się jednak do Europy, którą znam za dobrze, ale do Japonji, Chin, Indji i prawdopodobnie do Rosji. Kto wie, czy nie nakręcę w Rosji jakiegoś filmu…

Ole Windig.

Ilustrowany tygodnik kulturalno-polityczny wydawany w Krakowie przez koncern Ilustrowany Kuryer Codzienny. W każdym numerze na bieżąco relacjonowano aktualne wydarzenia z kraju i ze świata, ilustrując je dużą ilością fotografii, których w każdym numerze było kilkadziesiąt. Redaktorem naczelnym był Józef Flach. Czasopismo wychodziło w latach 1924-1939.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close