„GRYPS” – SZYFRA – TAJNY ZNAK

(ad) Nietylko ludzie, knujący cokolwiek przeciw ustalonemu porządkowi rzeczy, przesyłają sobie wiadomości w sposób tajny. Nietylko t. zw. grypsy, tj. listy ludzi uwięzionych, przemycone z aresztu, ale rozkazy i raporty szpiegowskie, oraz zmowy członków tajnych stowarzyszeń zależą od jakiejś tajnej metody komunikowania wiadomości i umówionych znaków. Także dyplomacja i świat handlowy posługują się szyframi i tajnemi pismami, aby uchronić sekrety polityczne oraz tajemniecę przedsiębiorstw od ujawnienia.

Nietylko pismo szyfrowane, ale także sposób utrwalenia tego pisma na liście może być bardzo różnorodnym. Zaczęło się to od sposobu bardzo prymitywnego. Grek Histeus, chcąc przesłać wiadomość do współtowarzyszy spisku, napisał na ogolonej czasce swego niewolnika pewien tekst. Trzymał niewolnika tak długo, dopóki mu włosy nie odrosły, a następnie odesłał go do swego towarzysza. Niewolnik, przybywszy na miejsce, wypowiedział tylko trzy słowa: „Zgol mi głowę!”

Do bardzo dawnych sposobów przekazywania tajnego pisma należy posługiwanie się t. zw. atramentami sympatycznem. Pismo takim atramentem pisane, jest niewidzialne i dopiero uwidacznia się po wywołaniu zapomocą jakiegoś środka termicznego lub chemicznego. Najbardziej znanym i najdawniejszym sposobem jest pisanie roztworem cukru, mlekiem, lub nawet śliną. Po zaschnięciu pismo takie jest niewidoczne, ale papier trzymany nad płomieniem zwęgla się szybciej w miejscu, gdzie znajduje się takie pismo i w ten sposób pismo staje się widoczne.

Najbardziej używane są jednak atramenty, wymagające chemicznych metod wywołania. Tak np. pisze się roztworem cukru ołowianego, a wywołuje za pomocą roztworu siarczku sodowego. Powstaje czarny siarczek ołowiu, który jest łatwo czytelny. Pisząc roztworem krochmalu na papierze nieklejonym, np. bibule, uzyskuje się tajne pismo, dające się odczytać przy pomocy par jodu. Pary jodowe są w ogóle środkiem uniwersalnym do wykrywania i odczytywania pisma tajnego, albowiem okazało się, że wszelkie uszkodzenia powierzchni papieru, spowodowane ostrem piórem lub pręcikiem, ujawniają się pod działaniem par jodowych. Aby więc przekonać się, czy jakiś pozornie biały, niezapisany papier nie zawiera jakiegoś tajnego pisma, trzyma się papier ten nad parami jodowemi. Z tego powodu posługujący się tajnemi pismami, używają najczęściej do pisania piór zakończonych kulką szklaną, nie uszkadzającą papieru.

Z innych środków należy wymienić chlorek kobaltu, którego roztwór daje atrament sympatyczny. Znaki pisarskie tym atramentem napisane, są niebieskie w wyższej temperaturze, a w zwyczajnej temperaturze znikają.

Tak samo fenoltalenina daje pismo o barwie czerwonej pod działaniem par amoniaku, która to barwa znika jednak natychmiast. Wszystkie te środki, do których należy jeszcze zaliczyć pisanie chlorkiem żelaza, a wywoływanie rodankiem amonu, należą jednak do bardzo oklepanych i wytrawnego kryminologa w błąd nie wprowadzą.

Szczególnie rozwinął się proceder tajnych sposobów przesyłania wiadomości w czasie wojny. Powstały wtedy atramenty takie, których zwyczajnemi środkami chemicznemi wywoływać nie było można.

Zwłaszcza w arsenale szpiegowskim, atramenty sympatyczne odgrywają doniosłą rolę. Najczęściej osoba, która przewozi jakąś wiadomość, sama nie wie nawet, jakiego atramentu użyto i co należy zrobić dla wywołania.

Samo przenoszenie wiadomości przedstawiało w czasie wojny wielkie ryzyko, albowiem władze graniczne skrupulatnie badały każdy nawet nie zapisany papierek. Dlatego też papierki takie przechowywano w miejscach zgoła nieoczekiwanych, np. wydrążano monetę metalową i schowano w niej „gryps”, a potem ją znowu w niewidoczny sposób zalutowano. Do tego samego celu używano guzików, małych rureczek aluminjowych, przechowywanych w nosie, karmelków, zepsutych i wydrążonych zębów, a nawet sztucznych szczęk.

Najczęściej załatwiały takie zadania kobiety, które nie podlegały tak ścisłej rewizji jak mężczyźni.

Nieraz posuwano ostrożność tak daleko, że prócz tajnego pisma przesyłano od razu wywoływacz, ale w dziwnej formie. Oto chusteczka lub pończocha, na którą kontrola graniczna nie zwracała żadnej uwagi, była impregnowaną owym wywoływaczem i wystarczyło na miejscu tylko ową tkaninę zamoczyć we wodzie, aby uzyskać roztwór służący do wywoływania tajnego pisma.

W dzisiejszym czasie technika tajnego porozumiewania się poczyniła ogromne postępy, albowiem istnieją maszyny do pisania, które odrazu piszą szyfrowem pismem, a odcyfrować je można jedynie przy użyciu analogicznej maszyny, znajdującej się u odbiorcy; każdą maszyną można nadawać pismo podług niezliczonych systemów szyfrowych.

O ile technika tajnego nadawania i przesyłania wiadomości poczyniła postępy, to sposoby służące do wykrywania i odczytywania tych tajników nie pozostały bynajmniej w tyle. Zawodowi kryminolodzy mają obecnie do dyspozycji świetne laboratorja chemiczne i mechaniczne, w których każde tajne pismo prędzej czy później da się odcyfrować.

Ilustrowany Tygodnik Kryminalno Sądowy – wydawany w Krakowie w latach 1931 – 1934 przez koncern Ilustrowany Kuryer Codzienny. Formalnym redaktorem naczelnym był sam właściciel wydawnictwa Marian Dąbrowski, redaktorem odpowiedzialnym Jan Stankiewicz a za kształt graficzny pisma odpowiadał Janusz Maria Brzeski. Tajny Detektyw był kopią podobnych wydawnictw, które wychodziły (i wychodzą nadal) w całej niemal Europie. Pomimo świetnych wyników finansowych, pismo zlikwidowano. Stało się tak na skutek kompanii rozpętanej przeciwko tygodnikowi z powodu rzekomego złego wpływu na młodzież.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close