Nowy Rasputin

Kosów Poleski, (od naszego koresp.).

Na wschodnich krańcach Polski – szerzy, się wśród ciemnych mas, nie umiejących ani pisać ani czytać, nagminnie sekciarstwo. Często pod płaszczykiem kultu religijnego – elementy wywrotowe sączą w podatną, skłonną do mistyki i fanatyzmu duszę ciemnego mużyka kresowego – truciznę ze wschodu. Nierzadko jednak „prorok” jest w tym samym stopniu co i bałamuceni wierni ogarnięty żywiołowym szałem fanatyzmu i wiarą w swoje powołanie.

Niesamowity w swej formie objaw obłędu sekciarskiego, opisany niżej – zmusza do zwrócenia baczniejszej uwagi na te sprawy, które są prawdziwą bolączką kresów. Wschodnie ziemie Polski nadają tragiczny sygnał: S. O. S.! – Ratujcie nasze dusze!…

Wierni w ekstazie śpiewają psalm. W tyle prorok i jego żona "święta". (źródło: Tajny Detektyw)

Wierni w ekstazie śpiewają psalm. W tyle prorok i jego żona „święta”. (źródło: Tajny Detektyw)

Prorok krwawej wiary.

W dniu 9 b. m. w małej wsi Rozmirki, powiatu kosowskiego na Polesiu – aresztowany został, pod zarzutem ciężkiego uszkodzenia ciała, niejaki Jan Muraszko. Raport policyjny głosi, że Jan Muraszko, lat 43, wyznania – jak podaje – „syjonistycznego”, bez stałego miejsca zamieszkania, przynależny do wsi Rozmierki, poszukiwany od jesieni ub. r. przez policję, dopuścił się w jesieni 1932 roku we wsi Woskodawy, powiatu rówieńskiego na Wołyniu, zbrodni ciężkiego uszkodzenia ciała na osobie swej „żony” Olgi Kirylczuk, zadając jej 13 ran brzytwą na brzuchu, bokach i udach, – a w dniu 4 maja b. r. w tejże wsi dalszych 13 ran w identyczny sposób. Stan Olgi Kirylczuk po dokonanych przez Muraszkę operacjach, na skutek silnego upływu krwi był przez dłuższy czas bardzo groźny. Muraszko zapytany o motywy potwornego okaleczenia – zeznał w protokóle, że jest założycielem sekty syjonistów – i że „żona” jego, która jest „świętą” z „nawiedzenia ducha bożego”, przez dobrowolną ofiarę ze swej krwi odkupiła świat od zagłady, grożącej mu w jesieni 1932 roku.

"Prorok" Jan Muraszko dokonuje symbolicznej krwawej operacji "zdjęcia 7-miu pieczęci z księgi świętej". (źródło: Tajny Detektyw)

„Prorok” Jan Muraszko dokonuje symbolicznej krwawej operacji „zdjęcia 7-miu pieczęci z księgi świętej”. (źródło: Tajny Detektyw)

Jako „prorok” sekty, postąpił w myśl nakazów biblji i „objawienia”. Olga Kirylczuk, lat 47, mieszkanka wsi Rozmierki, przesłuchana w tej sprawie, potwierdziła zeznania swego „męża” – z tem, iż wspomnianych okaleczeń dokonał Muraszko na jej prośbę i za jej zgodą. Znalezione przy Muraszce fotografje potwierdzają prawdziwość faktów.

* * *

Muraszko podobny jest do Rasputina. Z dużej, zarośniętej twarzy patrzą przenikliwie głęboko osadzone, niebieskie oczy, oczy fanatyka i hipnotyzera. W kruczych, długich, opadających na kark włosach wiją się srebrne nitki. Muraszko nie sprawia wrażenia obłąkanego czy anormalnego. Odpowiada logicznie. Ożywia się, gdy mówi o zasadach stworzonej przez siebie wiary i o swem posłannictwie. Działalność jego, jako „syjonisty” trwa od roku.

Dwunastu mianowanych przez niego „apostołów” i dziesięciu uczniów przebiega kresy i głosi „nadejście królestwa Chrystusa na ziemi”, nawołując do pokuty i opamiętania. „Wstrecze Chrysta” – Naprzeciw Chrystusowi – jest dewizą sekty. Przez rygorystyczne wypełnianie „nakazów bożych”, wygłaszanych przez usta „świętej”, która miewa widzenia w transie, – pragną sekciarze zbawić swe dusze od grzechów.

Sekta „syjonistów” święci dwa dni w tygodniu -sobotę i niedzielę. W związku z tem zaznaczyć należy, że wyznawcy sekty kierują podania do władz szkolnych z prośbą o zwolnienie ich dzieci od obowiązku chodzenia do szkoły w soboty. Wyznawcy nie jadają wieprzowiny. Psalmy chóralne, na zebraniach syjonistów śpiewane są w języku nieznanym samym wyznawcom. Tylko nieliczni wybrani dostępują tej łaski – mówi prorok. Niektórzy sekciarze posiadają rzekomo znajomość wszystkich języków starożytnych. Proszony o skreślenie paru wierszy śpiewanego przez wyznawców psalmu, Muraszko mówi: „yes”, siada chętnie, by wprawnie i szybko pismem rosyjskiem, nucąc przy tem melodyjnym głosem, zapełnić po chwili kartkę papieru. (Muraszko posiada 3 oddziały szkoły powszechnej rosyjskiej). Jak widać z autografu Muraszki – jest to bardzo zniekształcona angielszczyzna. Tekst autografu jest zupełnie niezrozumiały:

Dejsyn foł tar lyn glyn
Majn ter Goł lyn far.
Szen fejr Maj gon,
foł Sim God maj lyr
Ten San fał, lor min,
Aaj God Maj low, Aaj Maj Son low.

Jan Muraszko.

Prorok – zaznaczyć trzeba – przebywał 15 lat w Ameryce, gdzie brał żywy udział w organizacjach sekty badaczy pisma św. Powróciwszy w r. 1925-tym do Polski, poświęca się pracy w tej sekcie na terenie Polesia wespół z niejakim Jaruszewskim, podobnym mu fanatykiem z powiatu kobryńskiego. Przed rokiem porzucił Muraszko sektę badaczy pisma św., by założyć własną „owczarnię”.

„Zdjęcie siedmiu pieczęci z księgi świętej”.

Operacje, dokonywane przez Muraszkę na żywem ciele „świętej”, wyrażają symbolicznie, jak powiada „prorok”: „zdjęcie 7-miu pieczęci z księgi świętej”. Muraszko demonstruje chętnie proces operacji. Z wprawą ujmuje w dwa drewienka, które imitują „rytualne” szczypce – ciało, naciąga je i pokazuje w jaki sposób odcina się kawałek mięsa ludzkiego – brzytwą. Krew, płynącą z ran, zlewają wierni do butelek, rozcieńczając ją wodą. Służy ona jako niezawodny lek na wszystkie choroby. Wystarczy posmarować krwią „świętej” chore miejsce, by choroba znikła bez śladu. Prorok zapewnia, że przy pomocy tego cudownego lekarstwa – wyprostował skrzywiony od urodzenia palec, wyleczył suchoty etc.

* * *

Muraszko dziwi się, że ktoś dopatruje się w jego praktykach czegoś złego. Wierzy, że aresztowanie polega na nieporozumieniu. Odwiedzającym go licznie wyznawcom, którzy w węzełkach przynoszą mu strawę, oświadcza ze spokojem, że wróci do nich niedługo.

Narazie prorok stara się „nawrócić” swych „aniołów-stróżów” w granatowych mundurach, śpiewając w celi pokutne psalmy.

ed-es.

Ilustrowany Tygodnik Kryminalno Sądowy – wydawany w Krakowie w latach 1931 – 1934 przez koncern Ilustrowany Kuryer Codzienny. Formalnym redaktorem naczelnym był sam właściciel wydawnictwa Marian Dąbrowski, redaktorem odpowiedzialnym Jan Stankiewicz a za kształt graficzny pisma odpowiadał Janusz Maria Brzeski. Tajny Detektyw był kopią podobnych wydawnictw, które wychodziły (i wychodzą nadal) w całej niemal Europie. Pomimo świetnych wyników finansowych, pismo zlikwidowano. Stało się tak na skutek kompanii rozpętanej przeciwko tygodnikowi z powodu rzekomego złego wpływu na młodzież.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close