Prof. Dr. Zygfryd Türkel

Zabobon w życiu zbrodniarza

Znany kryminolog prof. dr. Zygfryd Türkel, kierownik Instytutu kryminalistycznego Dyrekcji Policji w Wiedniu, wiceprezydent Międzynarodowej Akademji kryminalogji, oddał do naszej dyspozycji następujący artykuł (Red).:

W życiu codziennem używamy nieraz wielu słów, nie zdając sobie sprawy z ich właściwego znaczenia. — Do tych wyrażeń należy słowo: „zabobon”. Schopenhauer był zdania, że słowo zabobon oznacza wiarę w rzeczy nadzmysłowe. My przeważnie pod słowem „zabobon” rozumiemy jakieś fałszywe, obłędne wierzenie. Współcześni etnologowie uważają zabobon (przesąd ) za pozostałość zamierzchłych i przebrzmiałych już pierwotnych poglądów naukowych i religijnych. Zrozumiałem wobec tego jest, że z zabobonem spotykamy się w pierwszym rzędzie u ludów pierwotnych, a również u ludzi współczesnych, znajdujących się na niskim stopniu kultury. Ale rzecz dziwna, zabobon można także stwierdzić często u uczonych. Opowiadają np. o Cezarym Lombroso, że gdy przeszła mu drogę na ulicy stara kobieta, prędko odżegnywał się od złego uroku. Ponad to zabobonne wierzenia występują często w tych zawodach, w których sukces wynika nietylko ze samej umiejętności, lecz zależny jest także od przypadkowych zjawisk. W zabobony więc wierzą aktorzy, artyści i gracze. Ponieważ wynik działania przestępcy zależny jest w znacznym stopniu od przypadku, przeto w sferach zbrodniarzy zabobon bardzo jest rozpowszechniony. – Również w warstwach pozostających w większym lub mniejszym związku ze światem podziemnym, jak np. wśród majtków, dziewcząt ulicznych i t. p. zabobon jest częstem zjawiskiem.

Całe zresztą nasze życie kulturalne przesiąknięte jest pozostałościami, które człowiek nabył w najpierwotniejszych okresach swego istnienia na ziemi.

Wśród wierzeń zabobonnych rozróżniamy rozmaite typy.

Jednym z takich typów jest zabobon, że otoczeni jesteśmy ze wszystkich stron demonami.

Zbrodniarz odczuwa tedy lęk przed demonami miejsca popełnienia czynu. Demony te musi on ułagodzić, wykupić się z ich mocy, a to w ten sposób, że na miejscu czynu pozostawia jako dewocyjny okup jakiś przedmiot. Np. kobieta, która porzuciła dziecko przed bramą obcego domu, pozostawia na miejscu czynu swoje obuwie, które poprzedniego dnia dała naprawić u szewca w sąsiedniej wsi. W ten sposób łatwo jest ustalić osobę sprawczyni.

Ale i w inny sposób stara się przestępca ułagodzić demony. U współczesnych zbrodniarzy znajduje policja podczas rewizji kartki papieru, na których widnieją tajemnicze formułki i modlitwy, przez posiadaczy odziedziczone nieraz od rodziców i dziadków. Do nich należą np. następujące:

„Wstąpiłem w sędziego drzwi:
Znak dają mi trupy trzy.
Niemy i głuchy jak pień
Trup za mną podąża przez sień.
O zbaw mnie, Matko Najświętsza!”

Inny typ przesądu jest jeszcze ciekawszy: aby ujść przed działalnością demonów lub uniknąć zemsty boskiej, która może spaść na głowę przestępcy jak piorun, przestępca konstruuje sobie piorunochron. Gdy przysięga fałszywie przed sądem, podnosi jedną rękę do góry, zaś drugą kieruje ku ziemi, aby grom zemsty boskiej tą drogą „uziemić”.

Inną odmianę zabobonu złoczyńców przedstawia „żywy trup”. Wedle wierzenia zabobonnego ciało zmarłego działa w dalszym ciągu, o ile się temu nie przeszkodzi. Zamordowanego musi się zatem skrępować, powieki mu zamknąć, a głowę owinąć. Stąd pochodzi zjawisko, że ekshumowane trupy znajduje się nieraz ze związanemi rękami i nogami („zabobon wampira”).

Inna postać przesądu polega na pozostawianiu części własnej osoby jako „zastępcy” na miejscu czynu, aby przebłagać demony. Np. włosy, paznokcie, ekskrementy. – Ten zwyczaj opiera się na następującej myśli: „Ta część mojej osoby zastępuje mnie, jestem więc jeszcze symbolicznie na miejscu czynu. Ponieważ znajduję się jeszcze na miejscu czynu, względnie posiadam tam zastępcę, przeto nie można mnie gdzieindziej zobaczyć i schwytać”.

Zwłaszcza włosy i paznokcie uchodzą za symbole własnej osoby. Ponieważ te części ciała szybko rosną, dlatego najlepiej symbolizują życie. Zwyczaj napotykany u światowych dam, że wyczesane włosy rzuca się do ognia, nie jest wolny od zabobonu. Panuje mianowicie zabobonna wiara, że kto dostanie w swe posiadanie włosy i paznokcie innej osoby uzyskuje całkowitą moc nad tą osobą. Dlatego więźniowie starają się nieraz zbierać swoje włosy i paznokcie, chować je do pudełek od zapałek, a następnie przemycać z więzienia do swoich rodzin. Przypuszczają bowiem, że w ten sposób demony więzienia stracą nad nimi panowanie i że symbole przy pomocy swej magicznej siły wydobędą ciało uwięzionego na wolność.

Inny rodzaj zabobonu spotyka się u przesądnych jednostek z dobrego towarzystwa. Wielu ludzi np. bierze podobiznę swego wroga, kreśli na niej znak czarnego krzyża, mówi że człowiek ten umarł i wierzy rzeczywiście, że ten człowiek musi umrzeć. Albo pokrzywdzony kradzieżą kreśli podobiznę złodzieja na ścianie, wbija w nią gwoździe, aby ten, który kradzież popełnił, odczuł ból, nie znalazł spokoju, oślepł, zachorował i w ten sposób jako złodziej został rozpoznany. Przy tym rodzaju zabobonu odgrywa rolę „działanie na odległość” i „odczuwanie na odległość”. Jeśli złoczyńca pozostawi na miejscu czynu część swojej odzieży, chłop podnosi ją kilka razy, kijem uderza w ubranie, aby złodziej odczuł ból na odległość.

W południowym Tyrolu panuje zwyczaj, że ślady stóp złodzieja odrysowuje się, wycina i spala, aby złodziej czuł sparzenie i wrócił. „Odczuwanie na odległość” ma także znaczenie przy innym przesądzie. Gdy kobieta  zauważy, że dziecko jej nie chowa się należycie, przypuszcza, że inna kobieta zamieniła je, a w kołysce leży obce dziecko. – Chłopka zaczyna tedy systematycznie dziecko bić, trzymać nad ogniem i t. d., aby prawdziwa matka usłuszała krzyk swego dziecka, przyszła po nie, a wymienione wróciła.

Inny typ zabobonu przedstawia t. zw. „szczepienie”.

Chłopu zachorowała żona. Z rady lekarza nie jest zadowolony. Bierze przeto kawałek opatrunku, udaje się z izby, gdziechora leży, na podwórze sąsiada i szczepi ów kawałek opatrunku w drzewo sąsiada. Wierzy bowiem, że przez to żona odzyska zdrowie, a żona sąsiada zachoruje.

Jeśli ktoś złamie nogę, to zabobonna medycyna ludowa każe chłopu wyłamać nogę ze stołka, owinąć mocno złamane miejsce. Mówi przytem lub myśli, że złamana noga pacjenta tak samo ma się wyprostować i wyleczyć. Te zabobonne pojęcia pochodzą z czasów bardzo dawnych, z epok pierwotnych i dlatego prymitywny sposób myślenia i prymitywne tworzenie analogji nie może dziwić.

Ta sama symbolika i to samo myślenie analogjami występuje u przestępców. Policja aresztuje przestępcę. Żona posyła mu do aresztu rozerwany łańcuszek od zegarka. – Sędzia śledczy oświadcza jej, że więźniom nie można mieć przy sobie żadnych kosztowności. Wobec tego kobieta prosi, aby jej było wolno przynajmniej zdeponować łańcuszek w biurze więzienia. Sędzia nie może dociec sensu tej osobliwej prośby.Dla orjentującego się w przesądach przestępców jest to zupełnie jasne. Kobieta wierzy bowiem, że tak samo jak ten łańcuszek jest rozerwany, podobnie mąż jej potarga więzy i odzyska wolność. Pewien włamywacz nosił przy sobie uschniętą rękę trupa, którą wykopał z grobu. – Tej ręki używał do pukania w drzwi mieszkań, w które chciał się włamać. Bieg jego myśli był następujący:
„Trup śpi snem wiecznym, najgłębszym ze snów”. Przekonany jest więc, że usypiające działanie trupiej ręki pogrąży ludzi w głębokie odrętwienie. Albo – np, kciuk trupa. Ma on złodzieja uczynić niewidzialnym, a ludzi uśpić; albo – ziemia z grobu, która pokrywa głęboki sen zmarłego; jeśli ją rozsypać wokół domu, to mieszkańcy jego zasną snem twardym.

Złoczyńca ufa zarówno rzeczom świętym, jak i plugawym. Nosi np. przy sobie jakąś rzecz zabraną dziecku, albo dziewce ulicznej. Pobłogosławione i przeklęte przedmioty. Rzeczy otrzymane w podarunku, jako coś czystego i przedmioty skradzione.

Zabobon prowadzi także do popełnienia przestępstwa bez zgóry powziętego zamiaru zbrodniczego. Trzech parobczaków zatłukło na śmierć chorego umysłowego, aby wygnać zeń złe duchy i powrócić mu zdrowie.

Zabobonowi przypisują także moc zabezpieczania przed popadnięciem w zbrodnicze rzemiosło. Panuje np. wiara, że jeśli kobieta, znajdująca się w odmiennym stanie, kradnie, dziecko jej będzie złodziejem albo, że na ciele dziecka wystąpi jako znamię obraz przedmiotu, który matka ukradła; dlatego wystrzega się ona popełnienia kradzieży. – Przed dokonywaniem przestępstw chroni zabobon niepozwalający im dopuszczać się zakazanych czynów w piątki. Węgierscy kieszonkowcy nie uprawiają procederu w miejscowościach fabrycznych. Słowiańscy przestępcy natomiast wystrzegają się „pracy” w miejscowościach, w których się urodzili.

Przesąd może prawnika, a zwłaszcza sędziego śledczego, wprawić w nielada kłopot. Stary zabobon głosi, że jeśli się człowiekowi odetnie głowę, to krew pomaga do odnajdywania skarbów. Jeśli odciętą głowę zpowrotem nasadzi się na kark, zamordowany odżyje. – W Galicji znaleziono przed lały na dworze dziedzica ciało zamordowanej dziewczyny z pociętym brzuchem. Dziedzic został zaaresztowany, oskarżony o morderstwo i mimo dwukrotnego zniesienia wyroku przez sąd najwyższy, zasądzony na karę śmierci. Sekcja wykazała, że cały tłuszcz z wnętrzności zabitej został wycięty.

Wkońcu profesor prawa karnego, który objął obronę oskarżonego, stwierdził przy pomocy dra Hoffmana, profesora medycyny sądowej we Wiedniu, że wśród cyganów szerzy się następujący zabobon: świece sporządzone z tłuszczu zamordowanego posiadają czarodziejską właściwość usypiania ludzi. Dwie bandy cyganów rzeczywiście w dniu popełnienia morderstwa przewędrowały przez wieś. -Wobec powyższego Sąd Najwyższy zmienił wyrok sądu przysięgłych i jako najwyższa instancja sądowa uwolnił oskarżonego od winy i kary.

Z punktu widzenia historji kultury bardzo to interesujące zjawisko, że do tej pory czas nie zdołał ukończyć swego dzieła rozkładu i zniszczenia na erozyjnych blokach skalnych dawno minionego okresu życia człowieka.

Ilustrowany Tygodnik Kryminalno Sądowy – wydawany w Krakowie w latach 1931 – 1934 przez koncern Ilustrowany Kuryer Codzienny. Formalnym redaktorem naczelnym był sam właściciel wydawnictwa Marian Dąbrowski, redaktorem odpowiedzialnym Jan Stankiewicz a za kształt graficzny pisma odpowiadał Janusz Maria Brzeski. Tajny Detektyw był kopią podobnych wydawnictw, które wychodziły (i wychodzą nadal) w całej niemal Europie. Pomimo świetnych wyników finansowych, pismo zlikwidowano. Stało się tak na skutek kompanii rozpętanej przeciwko tygodnikowi z powodu rzekomego złego wpływu na młodzież.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close