• Tęcza
  • IX 1932
  • Poznań
  • Rok 6, Nr 9

Napisał JANUSZ JABŁOŃSKI

Burza od wschodu

Nielada bolączką odrodzonego, młodego państwa Polskiego jest zagadnienie mniejszościowe, które w imię całości i niepodległego bytu Rzeczypospolitej trzeba rozwiązać i załatwić. Pierwsze już lata niepodległościowe wykazały, że rozwiązanie tego problemu nie należy do zadań łatwych, tem więcej, że gra idzie o dużą stawkę.

Zagadnienie mniejszościowe szczególnie zasadnicze znaczenie posiada na wschodnich rubieżach naszego państwa gdzie mniejszość stanowi niejednokrotnie właśnie ludność polska. – Czas już bodaj najwyższy poglądy nasze w tej kwestji gruntownie zrewidować, by skutecznie związać ziemie kresowe z dążeniami politycznemi całej Polski.

DROGI UNIFIKACJI

Gwarancję naszego bytu stanowić będzie jak najszybsze przeprowadzenie procesu unifikacyjnego, który przerwany został przez rozbiory.

Przystępując do rozważań nad niezmiernie skomplikowaną strukturą naszego wschodu dobrze będzie na wstępie ustalić i zdać sobie sprawę z pewnych procesów dziejowych, które się na tych ziemiach rozwijały lub rozwijają i odpowiednie z tych przejawów wysnuć wnioski.

Rozpatrywać zagadnienia kresów nie można w całości. Trzeba zgodzić się na podział jaki wyżłobiła w strukturze kresów historja, i rozpatrywać kwestję Małopolski wschodniej, Wołynia, Polesia i Białorusi polskiej oddzielnie. W rozważaniach przedwstępnych należy jeszcze jedno wyjaśnić; a mianowicie: co znaczą słowa „ukraiński”, a co „ruski”. Zagadnienie o tyle ważne, że pojęcia te często identyfikuje się, a zwykle niewłaściwie rozumie. A przecież pojęcia te nietylko się nie pokrywają, ale niejednokrotnie wręcz jedno drugiemu przeczy. Ukrainizm bowiem to tylko sztucznie przez Austrię stworzony kierunek polityczny, który ostrzem separatyzmu skierowany jest przeciwko Polsce. Słowo „ruski” natomiast jest właściwą nazwą ludu tamtejszego, zamieszkującego obok Polaków Małopolskę wschodnią i Wołyń.

Podobnie rzecz się ma z nazwą „Ukraińca”. Słowo to urobione zwyczajem pojawia się dopiero w XVII. stuleciu ale jako nazwa południowej części Rusi w dorzeczach Dniepru i Bohu, jako będących „u kraju” t. j. u kresu Rzeczypospolitej.*)

Stworzenie na tak kruchej podstawie „ruchu ukraińskiego” jest rezultatem zręcznej pracy polityki austrjacko -niemieckiej i stanowi obecnie bardzo potężny atut w rękach niemieckich, który przedtem zwrócony przeciwko Rosji obecnie w całej linji ostrzem skierowany jest przeciw Polsce.

Kwestji ruskiej nie należy rozpatrywać łącznie z Białoruską, dlatego też w niniejszych rozważaniach Białoruś polską wyłączamy. Obejmujemy więc kresy aż po Polesie, t. j. tam gdzie sięgają wpływy seperatyzmu ukraińskiego.

Trudność rozwiązania problemu ruskiego, wywołała ogromną rozmaitość pomysłów i programów w tej sprawie. Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że główną trudność stanowi tu z jednej strony olbrzymi wzrost temperamentu politycznego, podsycanego z zewnątrz, grupy ukraińskiej, a z drugiej strony słabnące ustawicznie tętno rozwojowe i prężność elementu polskiego. To też ostatnie lata notują stale słabnięcie polskości na tych ziemiach. Stan ludnościowy, na tych ziemiach przedstawia się następująco: w woj. lwowskimi 35,9 %, woj. tarnopolskiem 49,7 %, w woj. stanisławowskiem aż 69,9 % Rusinów.

Cyfry te tem wymowniej świadczą o słabości naszej na kresach, jeśli uwzględnimy i to, że pozostała ludność rekrutuje się w dużej części z elementu żydowskiego, na który śmiało można liczyć 13 % ludności.

W pożyciu z Rusinami dwa momenty odgrywają zasadniczą rolę: język i religja.

Stworzenie jak najdalej idących swobód językowych, wprowadzenie języka ruskiego do szkół, urzędów administracji państwowej, wreszcie do życia codziennego, nietylko że nie związało ludności ruskiej z państwem naszem, wręcz przeciwnie antagonizm i separatyzm ruski przez to wzmógł i umocnił się. Okazało się słusznem mniemanie leaderów ukrainizmu że chłop ruski przyzwyczajony używać wszędzie bez przeszkód języka ruskiego, niczem nie będzie związany z polskością, i nie będzie odczuwał, że jest integralną częścią społeczności polskiej. A dalej, że ludność chłopska polska, przyzwyczajona używać język ruski, powoli ulegnie rusyfikacji.

Drugim momentem rusyfikacji czy polonizacji jest religja. Bo aczkolwiek religja rzymsko-katolicka, mająca większy odsetek wyznawców, mogłaby odegrać poważną dla nas rolę asymilacyjną, na przeszkodzie temu stoi brak świątyń i kościołów katolickich. W stosunku liczbowym wygląda to mniej więcej w ten sposób, że na 1000 greko-katolików przypada 1 cerkiew, a u katolików, 1 kościół przypada na 2000 wyznawców. Rzecz zrozumiała, że przy wytężonej działalności popów, skierowanej ku zrusyfikowaniu chłopa polskiego, praca musi wydać duże, dla nas zastraszające, owoce. Chłop bowiem z braku katolickiej świątyni, mając pod bokiem cerkiew, siłą faktu zaczyna do niej chodzić, a w konsekwencji w lwiej części rusyfikuje się.

SPRAWA RUSKA NA WOŁYNIU I POLESIU

Stosunki ludnościowe im dalej posuwamy się ku północy przybierają inne oblicze. Na Wołyniu rozpoczyna się sfera kolonizacyjna polska. Element polski, przeważnie dostatecznie uświadomiony narodowo, tworzy większe osady, ośrodki promieniujące kulturę i ekspansję naszą polską. Odmiennie niż w Małopolsce wschodniej, stosunki między elementem polskim a ruskim układają się tu w sposób bardzo primitywny: – Polak reprezentuje dla tutejszej ludności ruskiej pana, posesjonata, będącego w ciągłej walce z chłopem. Stosunek ten oczywiście starają się pogłębić prawosławni popi ruscy, oraz coraz mocniej rozwijająca się propaganda ukraińska.

CO DALEJ?

Obecnie, kiedy po 13 latach niepodległego bytu patrzymy na rezultaty pracy osiągnięte na kresach, wysnuć możemy z tego jeden pewnik: że polityka nasza na tych ziemiach kroczyła po bezdrożach.

Związać bowiem Ruś z Polską możemy tylko przez przeprowadzenie systematycznej, ale pewnej asymilacji, wykorzystawszy do tego celu 2 potężne siły: szkoły i religję. Nie wyrządzimy Rusinom, asymilując ich, żadnej krzywdy; podniesiemy ich temsamem intelektualnie i wyzwolimy ich z bagna moralnego. Zapobiegniemy zarazem burzy, jaka poczyna się zrywać na wschodnich rubieżach naszego państwa.

——–
*) Dr. Fr. Podlewski, w broszurze Ukrainizm a Rusofilizm, podaje dokładną genezę ukrainizmu.

Wydawane w Poznaniu w latach 1927 – 1939 czasopismo kulturalno-społeczne. Początkowo tygodnik, od 1931 miesięcznik. Jedno z pierwszych pism przeznaczonych dla inteligencji katolickiej. Poruszało zagadnienia kulturalne, społeczne, etyczne, literackie. Wśród współpracowników przeważali pisarze katoliccy oraz przedstawiciele poznańskich środowisk literackich i uniwersyteckich. W „Tęczy” publikowali swoje utwory m.in. Konstanty Ildefons Gałczyński, Witold Hulewicz, Kazimiera Iłłakowiczówna, Zofia Kossak-Szczucka, Adolf Nowaczyński. Charakterystyczną cechą czasopisma był bardzo wysoki poziom wydawniczo-graficzny.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close