• Tęcza
  • VIII 1939
  • Poznań
  • Rok 13, Nr 8

Czy armia niemiecka jest zdolna do prowadzenia wojny?

Tyle już pisano o armii niemieckiej, o jej sile na lądzie, morzu i w powietrzu, że zdawaćby się mogło, iż nic już do tego nie potrzeba dodawać. A jednak trzeba. Bo jeśli przejrzymy te stosy artykułów, musi nas uderzyć jeden fakt zasadniczy: dotąd siłę armii niemieckiej omawiano po większej części z punktu widzenia ilości wojska i sprzętu, mało zwracając uwagi na tak ważne elementy, jakimi są morale i doświadczenie wojska, a przede wszystkim gospodarcza zdolność do prowadzenia wojny.

Armia niemiecka

Otóż mimo tego, że dowództwo niemieckich sil zbrojnych kładzie ogromny nacisk na związanie żołnierzy i oficerów z ideą ogólnoniemiecką, ta ostatnia nie wszystkim się podoba, czego dowodem chociażby fermenty, jakie od czasu do czasu wybuchają w korpusie oficerskim, głównie austriackim i sudecko-czeskim. Fermenty tłumi się, przerzucając oficerów z Sudetów i Austrii do okręgów północnych. Niewątpliwie jednak sam fakt wybuchu fermentów mogących przerodzić się z czasem w ruch potężny, jest poważnym minusem, stale zagrażającym jedności i sile Rzeszy.

Liczebności, sile uderzenia i ogólnemu stanowi lotnictwa niemieckiego przypisywano m. i. kapitulację mocarstw zachodnich w Monachium. W istocie lotnictwo niemieckie jest poważnym czynnikiem w dzisiejszej sytuacji międzynarodowej.

Na temat tajników tego lotnictwa rozpisał się ostatnio „The Economist” – tygodnik o wypróbowanej już sumienności badań. Według angielskiej analizy Niemcy w końcu 1938 r. rozporządzały 280 eskadrami lotniczymi. Przyjmując całkowite pokrycie eskadr (9 + 3), byłoby to 3400 samolotów w pierwszym rzucie plus 500 policyjnych, 500 transportowych i 700 ćwiczebnych. A więc możliwości mobilizacyjnie – 5 do 6,5 tysiąca samolotów w pierwszej linii. Publicysta angielski przeprowadza kalkulację według normalnie przyjętych metod, redukując w ten sposób liczbę samolotów niemieckich do 4200, w tym 2300 bombowców.

Inny publicysta, Amerykanin, obliczając produkcję niemiecką na 800 samolotów miesięcznie, wnioskuje, że stan pierwszej linii waha się około 3000 samolotów. Ale zarówno Anglik, jak i Amerykanin zauważają przy tym zgodnie jedno: że mianowicie produkcja 800 samolotów miesięcznie jest przesadzona i jeżeli wynosi dużo, to 600 samolotów miesięcznie. Obaj zgodnie zauważają, że angielska produkcja, aczkolwiek mniejsza, bo oceniana na 500 zaledwie sztuk, góruje nad niemiecką szybszym wzrostem.

Nie wdając się w jakościowe oceny, koniecznie trzeba zauważyć jedno: że użycie w konstrukcjach surowców zastępczych nie zostało, jak dotąd, dostatecznie wypróbowane, stąd też trzeba się liczyć z niespodziankami, zwłaszcza w czasie wojny.

Dodajmy do tego zagadnienie paliwa, a otrzymamy w wyniku największą trudność lotnictwa niemieckiego i niemieckiej armii zmotoryzowanej. Według niemieckiego planu czteroletniego pokojowe zużycie płynnego paliwa wyniesie 6.300.000 ton w roku 1940, z czego zaledwie 1.200.000 zdoła pokryć wewnętrzna produkcja. To zużycie pokojowe. A wojenne? Będzie się ono wahało w granicach od 15-20 milionów ton.

Publicysta angielski, wyżej już cytowany, obliczył dzienne zużycie benzyny w niemieckiej flocie powietrznej na 3000 ton. Za podstawę obliczeń wziął 6000 samolotów o przeciętnej sile 800 HP i dwie godziny lotów dziennie. Jak z tego wynika, samo lotnictwo przekroczyłoby niemieckie możliwości produkcyjne w zakresie paliwa. A gdzie armia zmotoryzowana?

Brak paliwa jest więc zasadniczym minusem niemieckiej armii powietrznej i zmotoryzowanej.

Siły morskie Niemiec nawet w połączeniu z Włochami są stanowczo mniejsze od flot Anglii i Francji. Niemcy nie mają szans w wojnie morskiej. Anglia i Francja zdecydowanie górują swymi 2.660.000 ton okrętów wojennych, przy czym przewaga ta zaznacza się we wszystkich rodzajach broni morskiej, nawet w dziedzinie okrętów podwodnych, mimo olbrzymiego nacisku, jaki Niemcy i Włosi na tę dziedzinę kładą.

Nie było celem niniejszego rozważania wzbudzić lekceważenie dla armii niemieckiej. Lekceważyć nie wolno nawet najsłabszego przeciwnika. Wskazałem tylko na kilka minusów sił zbrojnych Rzeszy, minusów o zasadniczym znaczeniu dla poznania prawdziwej siły armii niemieckiej.

Henryk Bzyl

Wydawane w Poznaniu w latach 1927 – 1939 czasopismo kulturalno-społeczne. Początkowo tygodnik, od 1931 miesięcznik. Jedno z pierwszych pism przeznaczonych dla inteligencji katolickiej. Poruszało zagadnienia kulturalne, społeczne, etyczne, literackie. Wśród współpracowników przeważali pisarze katoliccy oraz przedstawiciele poznańskich środowisk literackich i uniwersyteckich. W „Tęczy” publikowali swoje utwory m.in. Konstanty Ildefons Gałczyński, Witold Hulewicz, Kazimiera Iłłakowiczówna, Zofia Kossak-Szczucka, Adolf Nowaczyński. Charakterystyczną cechą czasopisma był bardzo wysoki poziom wydawniczo-graficzny.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close