Jak królowi Zygmuntowi Augustowi broda rosła?

Przeczytawszy ten tytuł, zdziwisz się zapewne Czytelniku: czy warto się nad takim tematem zastanawiać i czy wogóle można dziś o tem coś wiedzieć? Cokolwiek o tem będziesz sądził, zapowiadam, iż nie o względy fryzjersko-estetyczne mi chodzi, lecz o zupełnie coś innego. Posiadamy najautentyczniejsze źródła co do wyglądu postaci Zygmunta Augusta w postaci portretów króla przedstawionych na monetach bitych w różnych latach jego panowania. Okazuje się bowiem, że portrety te, nieraz będące wysokim wyrazem ówczesnej sztuki medalierskiej, przedstawiają tak wiernie rysy królewskie, że gdy porównamy ich szereg z różnych lat, to widzimy dokładnie, jak starzeje się oblicze królewskie, jak z biegiem lat przybywa mu powagi twarzy, no i oczywiście, jak zmienia się wielkość, wygląd i fryzura jego brody.

Oto mamy przed sobą grosz litewski z 1546 r. i drugi podobny z 1547 r., bite oba na stopę polską. Widzimy na nich wizerunek króla z napisem: „SIGIS. AUG. REX. POLO. MAG. DUX. L.” czyli: Zygmunt August, król polski, wielki książę litewski, a po drugiej stronie Pogoń z napisem dookoła: MONETA. MAGNI DUCA. LITUA., u dołu z monogramem króla: SA, ukoronowanym mitrą książęcą, obok herb Jagiellonów: Kolumny, a pod tem data 1546. względnie 1547. Dziwi nas ta data. Wszakże król Zygmunt Stary umarł dopiero w roku 1548, a tu mamy grosze Zygmunta Augusta z 1546 i 47 r. z tytułem Rex Poloniae. Otóż widzimy tu ciekawe numizmatyczne stwierdzenie znanego faktu historycznego, że Zygmunt August koronowanym był na króla polskiego jeszcze za życia swego ojca, jak wiemy w r. 1531. Będąc wielkorządcą Litwy otworzył w Wilnie mennicę w r. 1545 i już od tej daty mamy pieniążki z jego obliczem i tytułami królewskiemi.

Przyjrzyjmy się rysom królewskim. Widzimy twarz młodzieńczą z młodą, niewyrośniętą jeszcze brodą: w r. 1546-ym Zygmunt August ukończył dopiero 25 lat. Włosy brody wiją się w skręty i zwoje tak typowe dla młodego niegolonego zarostu. Trzeba stwierdzić, że rytownik nadzwyczaj dokładnie wykazując niepospolite zdolności umiał oddać młodzieńczy charakter twarzy Zygmuntowskiej.

Połóżmy teraz przed sobą i przyjrzyjmy się groszowi gdańskiemu z r. 1556. Widzimy jeszcze twarz młodą. – Zygmunt August skończył wtedy 35 lat, – szczupłą, o niewielkiej, pojedyńczej, śpiczastej bródce, głowa osadzona na cienkiej, chudej szyji. W nawiasie dodamy tutaj, że szereg miast polskich miał prawo bicia własnej monety i ubiegał się o to jako o przywilej. Gdańsk bił własną polską monetę już za Kazimierza Jagiellończyka i następnie, począwszy od Zygmunta Starego, z krótkiemi przerwami stale aż do rozbiorów Polski. Monety gdańskie zwykle są ozdobione bardzo pięknemi portretami królów polskich, a popiersie Zygmunta Augusta na monetach gdańskich z r. 1556 zaliczanem jest do najpiękniejszych portretów króla z owych czasów.

Podobnie biły własną monetę już od Kazimierza Jagiellończyka aż do czasów Augusta III Elbląg, a aż do roku 1765-go Toruń, za Batorego i Zygmunta III-go Ryga. Poznań posiadał własne denary za Kazimierza Wielkiego, Ludwika Węgierskiego i Zygmunta III, część ich możemy oglądać w Muzeum miejskiem w Poznaniu, wreszcie także Wschowa, która obecnie, jak wiemy, pozostała w obrębie Niemiec, biła denary za Jagiełły, za Jana Olbrachta, za Zygmunta Starego i za Zygmunta III-go, a więc mennica ta funkcjonowała do XVII wieku. Poza temi znamy pieniądze Krakowa, Kalisza, Lwowa, ziem ruskich, ziem pruskich bite w różnych czasach.

Nie zawsze jednak mennice przynosiły duże zyski. Właśnie Zygmunt August miał z tego powodu wiele kłopotów. Jak wspomniałem otworzył on mennicę w Wilnie jeszcze za życia Zygmunta Starego w 1545 r. Dochody z mennicy czerpał skarb nadworny Zygmunta. Zarząd mennicą sprawował z początku podskarbi ziemski Iwan Hornostaj, od 1546 r. zaś podskarbi nadworny Jan Lutomirski. Król zorjentował się szybko, że znacznie swobodniej może rozporządzać dochodami z mennicy wileńskiej niż z istniejącej wtedy jedynej w Koronie mennicy krakowskiej, to też z chwilą śmierci Zygmunta Starego w 1548 r. Zygmunt August zamknął mennicę w Krakowie i żadnej innej w Koronie już do końca swego panowania nie założył. Istniała więc tylko jedyna mennica królewska w Wilnie, nie licząc miejskich w Gdańsku, Elblągu i Wschowie oraz inflanckiej (prócz tego tylko przez krótki czas funkcjonowała druga w Tykocinie w 1566 roku). Mennica wileńska biła monety zarówno dla Korony jak i dla Litwy, stąd też nie tylko na monetach litewskich, ale nawet na monetach bitych na stopę polską dla Korony, zawsze znajdujemy wyobrażoną Pogoń, choć często, gdy po drugiej stronie monety jest popiersie króla, zupełnie brak orła polskiego.

Pomimo jednak, że było to na wielką skalę założone przedsiębiorstwo i że przekuwano ogromne ilości srebra, mennica wileńska dawała nieznaczne stosunkowo dochody królowi. Jak wylicza znawca numizmatyki polskiej, dr. Marjan Gumowski w swem cennem dziele: „Mennica Wileńska w XVI i XVII wieku”, mennica ta w ciągu 10 lat od r. 1545 do r. 1555 dała królowi na czysto zaledwie 8890 złp. 28 gr. 9 i 1/2 den. dochodu, czyli przeciętnie niecałe 900 złp. rocznie. Wskutek tak mizernych rezultatów widział się zmuszonym król do wydzierżawienia mennicy i wydzierżawił ją w 1555 roku żydowi Feliksowi. Dostawę srebra do mennicy objęli bankierzy żydowscy, uzyskali przytem różne przywileje od króla, najlepsze cła na Litwie, dzierżawę prawie wszystkich karczem, a wreszcie wyłączne prawo pożyczania pieniędzy. 

Wywołało to niezadowolenie w kraju i książę Mikołaj Radziwiłł, wojewoda wileński, uważał za stosowne donieść o tem w liście królowi. Król odpisał pismem z dn. 5. VI. 1555 r., tłumacząc, że nie zmienił personelu mennicy, a tylko „starych mincerzy” – (n. b. byli to Niemcy) – „to boli, że się im obecnie jasno wykazać może, ze żydzi bez abgangu tak dobre teraz srebro dawają, jak oni z abgangiem dawali” (Gumowski, 1 c.; abgang = ubytek srebra przy topieniu w tyglu).

Gospodarka jednak żydowska nie była najlepszą. Feliks, zyskawszy zaufanie króla uzyskał pozwolenie na bicie nadmiernej ilości drobnej monety, a nawet na pogorszenie jakości srebra w monetach tak, że obniżył ich siłę kupna i wywołał niechęć ich przyjmowania. Na skutek różnic wartości jego właśni agenci wykupywać zaczęli dawne lepsze pieniądze, a mianowicie grosze pruskie i polskie i przekuwać na gorszy pieniądz bity w Wilnie. Naprzód te machinacje żydowskie spostrzeżono w Prusach, ale dopiero dn. 2 maja 1561 r. pisze ks. Albrecht alarmujące listy do króla, do stanów pruskich i wojewody wileńskiego ze skargami na Feliksa”. (Ibidem 1. c.) W rezultacie odebrano mennicę żydom i król znowu wziął mennicę we własny zarząd i oddał ją zawiadowcy Gabryelowi Tarle, którego herb Topór pojawia się teraz na pieniądzach.

Feliks dzierżawił mennicę od r. 1555 zapewne do 1562. Przyjrzyjmy się portretom króla z tego czasu. Oto np. grosz litewski z 1559 r. Widzimy oblicze króla znacznie starsze. Policzki silniej zarośnięte. Broda już nieco wydłużona i zaznacza się jej przedział na dwa bokobrody, jeszcze są one krótkie ale już nadają charakterystyczny wygląd twarzy króla. Gdybyśmy chcieli stwierdzić, kiedy król zaczął nosić bokobrody, to możemy przypuszczać, że stało się to około r. 1555, gdyż właśnie około tego roku mamy po raz pierwszy portrety uwidoczniające ten rys twarzy królewskiej. Dla porównania podajemy rysunek grosza gdańskiego z 1555 r., na którym szczegół ten jeszcze nie jest widocznym. Na nieco późniejszych monetach widzimy brodę coraz to dłuższą, ale dopiero około r. 1562 pojawiają się monety o portrecie wyposażonym w owe długie piękne bokobrody, które tak dobrze znamy z matejkowskich portretów tego króla. Widzimy to doskonale na załączonym rysunku 3-ch groszy litewskich z 1562 r., pochodzących już z okresu rządów Tarły nad mennicą.

Ów Tarło był zresztą człowiekiem zdaje się dość samowolnym, w każdym razie przysporzył królowi sporo kłopotów w czasie zarządu mennicą. Zmienił on mianowicie wygląd trojaków. Bite dotychczas, wzorowane na trojakach gdańskich Zygmunta Starego, miały na odwrotnej stronie poza cyfrą i herbem napis trójwierszowy. Tarło wprowadził w 1562 r. trojaki małe, bite jednak z dobrego srebra ale o nowym stemplu. Zamiast popiersia posiadają one monogram królewski, a na odwrotnej stronie Pogoń, napisy zaś umieścił w otoku, przytem pod monogramem króla umieścił swój herb topór. Monety te zresztą bardzo piękne i z dobrego kruszcu wywołały swym niezwykłym wyglądem niezadowolenie ludności, przyzwyczajonej do napisu trójwierszowego, oburzano się przytem na Tarłę za umieszczenie jego herbu. Skargi nawet były wniesione na sejmie w Parczewie w 1564 r.

Wtedy Tarło wydał w r. 1565-ym trojaki nowe, pozornie ustępując żądaniom malkontentów, z napisem trójwierszowym ale o treści ironicznej z 2-go psalmu Dawida: „Qui habitat in coelis irridebit eos”,  drwiącym z niezadowolonych krytyków. Rezultat był taki, że trojaki te wywołały otwarty protest, tak że wreszcie biskup Franciszek Krasiński wystosował w tej sprawie skargę do króla i król zabronił dalszego bicia tych trojaków (w 1566 r.). W tym mniejwięcej czasie przestano bić pewne monety na stopę litewską, a emitowano tylko czworaki i dwudenary, które łatwo przeliczyć się dawały na monetę polską. Wartość bowiem ówczesnych groszy polskich i groszy litewskich nie była jednakową: 4 grosze litewskie miały kurs 5-ciu groszy polskich. Król starał się ujednostajnić stopę monet obu części państwa i doprowadzić do unji monetarnej Polski i Litwy, podobnie jak Zygmunt Stary uczynił to dla Korony i Prus. W tym celu kazał wybijać 4-groszówki i 2-groszówki litewskie, by ułatwić przeliczenia i przyzwyczaić ludność do przyjmowania obu rodzajów monety.

Czworaki te, bite od r. 1565, posiadają popiersie króla z piękną długą brodą i otrzymały poza granicami Polski z tego powodu nazwę „brodaczy”: „Bartches”. Była to moneta bita z dobrego srebra i dlatego cieszyła się popularnością w Niemczech i Holandji, dokąd wywożono ją w dużych ilościach, tak że prędko zniknęły na Litwie. Widocznie i wygląd ich podobał się współczesnym, skoro zupełnie podobne do nich wybito potem na Śląsku Cieszyńskim (Wacław III, książę cieszyński w 1572 i 74 roku) oraz we Włoszech (hrabia Dezzany, Antoni Marja Tizzone w początku 17-go wieku). Po r. 1569 już nigdy w Polsce czworaków nie emitowano.

Zygmunt August jednak nie zdołał przeprowadzić zamierzonej unji monetarnej Polski i Litwy. Wprawdzie już zapewne na skutek żądań i uchwał sejmu lubelskiego 1569 r., domagających się ujednostajnienia monety polskiej i litewskiej i oporu szlachty koronnej, która nie chciała przyjmować pieniędzy litewskich inaczej jak według kursu polskich, zamknięto mennicę wileńską w 1570 r., lecz śmierć króla w 1572 r. przerwała jego usiłowania na tem polu. Dopiero Stefan Batory przeprowadził reformę pieniężną i ujednostajnił stopę pieniędzy polskich i litewskich.

Ciekawą jest rzeczą, że z czasów Zygmunta Augusta mamy pierwsze złotowe monety w Polsce. Mianowicie potrzebując dużo pieniędzy dla wojsk z powodu wojen z państwami północnemi, król kazał bić szereg nowych monet, m. i. pierwsze 30-to groszowe talary. Wreszcie dla pośpiechu talary hiszpańskie Filipa II, przesłane wtedy do Polski jako część posagu matki królewskiej, kazał król kontrasygnować swoim stempelkiem i nadał im osobnym uniwersałem kurs narówni z polską monetą.

Również ciekawemi i jedynemi w numizmatyce polskiej są monety inflanckie Zygmunta Augusta. Po zdobyciu Inflant i obsadzeniu ich przez najęte wojska rajtarów i pieszych wobec braku pieniędzy na spłacenie zaległego żołdu, król za pozwolenie bicia osobnej monety inflanckiej dane dwom przedsiębiorcom, Jakubowi Hińczy i Walentemu lberfeldowi, przytem na ich rachunek, uzyskał od nich zobowiązanie zapłacenia zaległego żołdu wojskom najemnym. Z tych czasów pochodzą szylingi, wiardunki, marki i półmarkówki inflanckie z herbami Polski i Litwy.

Z przykładu tych kilku monet Zygmunta II najwyraźniej wynika, że portrety króla na monetach aż do najdrobniejszych szczegółów są wierne. To samo odnosi się i do innych panowań: np. na trojakach Stefana Batorego stale aż do śmiesznej drobiazgowości powtarza się zaznaczanie brodawki na prawym policzku króla, nawet z włoskami na niej! To samo i w czasach znacznie późniejszych, np. za Stanisława Augusta Poniatowskiego. Gdy porównamy talar z r. 1784 z talarem z roku 1795-go, to zobaczymy, jak bardzo król się postarzał! Jak znać na nim przeżycia owych ciężkich ostatnich lat panowania! Niewątpliwie najlepsi współcześni artyści rzeźbili królewskie konterfekta. To też do wszystkich szczegółów wyobrażonych na pieniądzach można odnosić się z pełnem zaufaniem.

A teraz, drogi czytelniku, jeszcze rachunki z nami nie skończone, jeszcze nie spełniłem obietnicy: nie dowiedziałeś się, dlaczego zająłem się brodą królewską. Domyślasz się już zapewne: chodziło mi o naszkicowanie dziejów niektórych monet Zygmunta Augusta i o zainteresowanie Cię tak ciekawą gałęzią naszej wiedzy, jaką jest numizmatyka. A czy mi się to udało: – sam osądzisz.

Wydawane w Poznaniu w latach 1927 – 1939 czasopismo kulturalno-społeczne. Początkowo tygodnik, od 1931 miesięcznik. Jedno z pierwszych pism przeznaczonych dla inteligencji katolickiej. Poruszało zagadnienia kulturalne, społeczne, etyczne, literackie. Wśród współpracowników przeważali pisarze katoliccy oraz przedstawiciele poznańskich środowisk literackich i uniwersyteckich. W „Tęczy” publikowali swoje utwory m.in. Konstanty Ildefons Gałczyński, Witold Hulewicz, Kazimiera Iłłakowiczówna, Zofia Kossak-Szczucka, Adolf Nowaczyński. Charakterystyczną cechą czasopisma był bardzo wysoki poziom wydawniczo-graficzny.

Close