Nauka a polityka

Biorącemu udział w życiu społecznem czy politycznem chodzi o osiągnięcie pewnego, szczególnego, praktycznego celu w tym niedługim i nieobszernym wycinku życia zbiorowego, jaki musi się zmieścić w danej kadencji sejmowej, w akcji pewnej organizacji, w zabiegach pewnej grupy działaczy, obliczonych na pewien czas. Wszelka czynność praktyczna, t. j. obliczona na osiągnięcie czegoś bezpośrednio, musi liczyć się z właściwem miejscem i z właściwym czasem, musi mieć oznaczony dla siebie termin, w którym coś ma być spełnione. Inaczej nicby nigdy nie było zrobionego! Może się okazać, że miejsce akcji trzeba rozszerzyć, a termin przedłużyć; ale ciaśniej czy szerzej, krócej czy dłużej, jakieś granice czasu i miejsca muszą być zakreślone, jeżeli robota nie ma zawisnąć w powietrzu, lub ugrzęznąć w ostępach „dobrych chęci”, któremi specjalnie brukowana jest Polska.

Ta nieuchronna konieczność ograniczania się pod grozą, że inaczej nie osiągnie się wogóle niczego, należy do kardynalnych wymogów życia publicznego. Stanowi to szkołę charakterów politycznych. Ale ma to pewne strony ujemne. Zrobiono spostrzeżenie, jak ludzie, którzy przez czas długi stale zajmują się polityką aktualną, po pewnym czasie stają się mniej zdolnymi, trudniej im o inicjatywę, a co najgorsza, coraz trudniej orjentują się w całości zagadnień publicznych. Rzecz prosta: stają się specjalistami, a im bardziej pragną być pożytecznymi, tem bardziej zagłębiają się w swej specjalności, w zakresie której, jako w dziedzinie swego znawstwa, chcą być pożytecznymi współobywatelom. Popadają tedy w to, co nieodłączne jest od specjalności, mianowicie, że grozi im pomniejszanie się samowiedzy związku z całością i zatrata zmysłu do wyznaczania kierunku pochodu w sposób zgodny z pochodem wszystkich innych grup, zmierzających do tego samego celu. Zagraża niebezpieczeństwo, że pośród przyjaciół politycznych mogliby jedni ruszać do lasa, a drudzy do sasa, nie zdając sobie długo sprawy z tej rozbieżności, spostrzegając się na tem dopiero, gdy już jest trochę za późno. Ileż energji i czasu można przez to stracić!

W jakiż jednak sposób utrzymać świadomość stanu i ruchu wszystkiego? jak opanować całość sprawy, cały obszar i zakres idei, wojującej o urzeczywistnienie? Sprawy wielkie wychodzą zazwyczaj nawet poza granice państwa, a zwłaszcza za naszych czasów, gdy powiększa się coraz bardziej wzajemna zawisłość państw od siebie. A sprawy społeczne, osnuwane na kanwie międzynarodowej? A zasadnicze zagadnienia etyki w życiu publicznem, które my katolicy musimy oprzeć o Kościół uniwersalny? Czyż nie rośnie z dnia na dzień ilość kwestyj, interesujących równocześnie już nie całą Europę tylko, lecz obie półkule, wszystkie części świata?

Powszechność historyczna wzmaga się z roku na rok. Jakżeż drobnemi mogą się wydawać te zabiegi, którym oddaje się aktualny polityk, mający do dyspozycji tak mało miejsca i tak mało czasu? A jednak niema innej rady, jak pracować po kawałku, w odcinkach swojego miejsca i swojego czasu. Niema innej drogi!

Od śledzenia całości, od określania stanu rzeczy pod kątem powszechności, od zastanawiania się nad początkiem i końcem spraw, od stwierdzania rodzaju kierunków, wogóle od pilnowania, żeby szczegóły miały się do siebie tak, iżby składała się z nich zdrowa całość – od tego jest nauka. Nie bardzo troszcząc się o „aktualności”, nie dążąc do żadnego celu bezpośredniego, nie ograniczana ni miejscem ni czasem, może i powinna dać politykowi to wszystko, co gubi się w tarciu dnia.

Rozwojowi politycznemu czy społecznemu musi towarzyszyć rozwój nauki; inaczej wszystko niepewne. To też polityk aktualny winien rok w rok poświęcić choćby kilka tygodni na poinformowanie się, co nowego w nauce? Nie będzie wybitnym i wydatnym politykiem, kto zatracił całkowicie związek z nauką. Tak jest, nauka ma dla polityka bardzo doniosłe znaczenie praktyczne, w niej siła odmładzająca, w niej źródła inicjatywy!

Nauka jest znacznie bliższa życia, niż się powszechnie przypuszcza; badając kwestje oderwane, pozornie dla praktycznego życia obojętne, stanowi często tego życia podwalinę, wpływa na jego urządzenia i przemiany.

Najpierw musi być odkrycie naukowe, a potem dopiero mogą następować praktyczne wynalazki, z tego odkrycia wysnute.

Jak w naukach przyrodniczych, podobnież mają się rzeczy w naukach zajmujących się bytem człowieka, czyli w t. zw. humanistyce. O urządzenia państwowe i społeczne toczy się najpierw dyskusja naukowa, zanim wytworzą się z jej argumentów hasła wyborcze. Z natury rzeczy bywają one z reguły tem bardziej przestarzałe, im bardziej powszechnem a równem jest prawo głosowania a zwłaszcza, im młodsi są wyborcy. Ogół publiczności – z której każdy jest wyborcą – wie cośniecoś z wyników naukowych dociekań wtedy dopiero, gdy one dotrą do najpopularniejszych ulicznych wydawnictw, i to o tyle tylko, o ile „partja” uważa je za korzystne dla swojej propagandy. Tylko do poważnych wyborców mówi się poważnie, z rzetelnem przygotowaniem i na podstawach współczesnego stanu nauki.

Do niedawna były takie kraje, gdzie politycy bywali uczonymi – mianowicie, Anglja i trochę Francja. Przeżytki tego stanu rzeczy znać jeszcze, a ogół zwraca się w tych krajach w chwilach krytycznych do pozostałych jeszcze polityków starego typu. Górować atoli zaczyna nawet w Anglji typ takiego Lloyd George’a, wybitnego agitatora (a wcale nie męża stanu!) i dobitnego nieuka.

A w Polsce? Niech mi będzie wolno urwać podobnie, jak Klonowicz, który ostatnią część swego poematu zawarł w jednem zdaniu: „Strach o tej skórze pisać!”.

Feliks Koneczny

Wydawane w Poznaniu w latach 1927 – 1939 czasopismo kulturalno-społeczne. Początkowo tygodnik, od 1931 miesięcznik. Jedno z pierwszych pism przeznaczonych dla inteligencji katolickiej. Poruszało zagadnienia kulturalne, społeczne, etyczne, literackie. Wśród współpracowników przeważali pisarze katoliccy oraz przedstawiciele poznańskich środowisk literackich i uniwersyteckich. W „Tęczy” publikowali swoje utwory m.in. Konstanty Ildefons Gałczyński, Witold Hulewicz, Kazimiera Iłłakowiczówna, Zofia Kossak-Szczucka, Adolf Nowaczyński. Charakterystyczną cechą czasopisma był bardzo wysoki poziom wydawniczo-graficzny.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close