Obraz życia domowego panien wysokiego rodu z XV wieku

Następujący fragment wyjęty jest z dawnego rękopisu znalezionego w bibljotece w Drummond-Kastel w Anglji i tłumaczony w starych drukach na język polski. Przedstawia nam w sposób dziennika, opis całodziennych zajęć Elżbiety Woodwille wysokiego rodu Angielki, córki Jacobiny z Luxemburga, księżnej Bedford i Ryszarda Woodwill. Elżbietę, już jako wdowę po Janie Grey, (o którym poniżej), poślubił król angielski Edward IV.

PAMIĘTNIK

W poniedziałek rano. Wstałam o czwartej. Pomogłam Katarzynie doić krowy, Rachela, druga dziewka sparzyła się okropnym sposobem wczorajszej nocy, zrobiłam jej kataplazm. Dałam schillinga (dwuzłotówkę) Rubinowi, ażeby coś dla niej z apteki przyniósł.

O szóstej z rana. Znalazłam wołowe mięso nadto rozgotowane a piwo skisłe. NOTA. Będę musiała połajać kucharza za jego niedbalstwo; co do piwa każę w nowej beczce dziurę przewiercić.

O siódmej. Poszłam z jejmość matką na podwórze. Tameśmy jeść dały dwudziestu pięciu ludziom, tak mężczyznom, jak kobietom, Rogier został mocno złajany, że mruczał przynosząc resztki mięsa.

O ósmej. Wyszłam za pałac z Dorotą, naszą pokojówką, gdzie płynie rzeczka, wykąpałam się doskonale w zimnej bardzo wodzie, ale długie moje warkocze odpięły się i zmaczały okropnie! Pobiegłam potem dla rozgrzania za młodym osiołkiem, pochwyciłam go i wsiadłam na niego bez siodełka i uzdeczki, i kilka mil ujechałam. Warkocze tak się splątały, że biedna Dorota miała ciężką robotę, by je rozplątać. Jejmość matka obiecuje mi nowego brokatu na świąteczną szatę, o ile się nauczę sama czesać. Ale to praca niemała, bo moje warkocze są już około trzech łokci długie, pewnie dlatego, że za radą mojej starej piastunki końce włosów przystrzygam przy nowiu księżyca i maczam w słonej wodzie.

O dziesiątej. Dano obiad. Jan Grey jest ładny młodzieniec, ale cóż mi potem? Posłuszna córka zależy od woli rodziców! Jan mało jadł kilka razy tkliwie na mnie spojrzał i powiedział, że najpiękniejsza kobieta nie podobałaby mu się, bez słodkiego i skromnego umysłu. Spodziewam się, że mój nie jest z najgorszych.

Nikt jeszcze nie miał przyczyny skarżenia się na mnie, oprócz Rogiera, ale też ze wszystkich naszych ludzi on najgorzej obowiązki swoje wypełnia.

Jan Grey lubi białe zęby, moje są dość piękne, a włosy czarne, jak u kruka. Nie będę się chwalić, ale zda mi się, że Jan Grey także to uznaje i lubi moje warkocze, choć w stolicy inna moda.

O jedenastej. Wstaliśmy od stołu. Całe społeczeństwo wyszło na przechadzkę w pole. Jan Grey zawsze mi pomagał płoty przeskakiwać i dwa razy czule mi rękę ścisnął. Muszę to wyznać, że nic nie mam przeciwko Janowi Grey, taki jest zręczny we wszystkich gonitwach, jak którykolwiek tylko młodzieniec z naszej okolicy. Uszanowanie jego dla ichmość państwa rodziców jest przykładne, i nigdy też mszy świętej nie uchybił w niedzielę.

O trzeciej po południu. Ogień się zajął w domu biednego wyrobnika Robinsona. Natychmiast Jan Grey o składce dla niego pomyślał i sam nawet dał cztery gwinee na ten dobry uczynek.

NOTA. Nigdy nie uważałam słodszego spojrzenia nad to, które miał Grey w tej chwili.

O czwartej. Poszłam na pacierze.

O szóstej. Kazałam dać żer świniom i drobiazgowi.

O siódmej. Usiedliśmy do kolacji, która była spóźniona z przyczyny przypadku Robinsona.

NOTA. Pasztet z gęsi był zanadto rozgotowany a wieprzowina na węgiel spalona.

O dziewiątej. Już wszyscy śpią głęboko. Te ostatnie godziny niezmiernie nudne mi się wydawały. Musiałam pacierze na nowo zacząć, bo po raz pierwszy myśli były Janem Grey zaprzątnione. Usnęłam i śniło mi się o Janie Grey.

Zebrała
Czesława Wilczyńska

Wydawane w Poznaniu w latach 1927 – 1939 czasopismo kulturalno-społeczne. Początkowo tygodnik, od 1931 miesięcznik. Jedno z pierwszych pism przeznaczonych dla inteligencji katolickiej. Poruszało zagadnienia kulturalne, społeczne, etyczne, literackie. Wśród współpracowników przeważali pisarze katoliccy oraz przedstawiciele poznańskich środowisk literackich i uniwersyteckich. W „Tęczy” publikowali swoje utwory m.in. Konstanty Ildefons Gałczyński, Witold Hulewicz, Kazimiera Iłłakowiczówna, Zofia Kossak-Szczucka, Adolf Nowaczyński. Charakterystyczną cechą czasopisma był bardzo wysoki poziom wydawniczo-graficzny.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close