Polskie zabytki historyczne na rubieżach wschodnich
OŁYKA

Nieliczne już tylko pozostały na Ziemiach Wschodnich Rzeczypospolitej pamiątki naszej wielkiej przeszłości, naszych wielkich czynów na tych rubieżach „dzikich pól” tylekroć krwią rycerstwa polskiego zroszonych. Jeno ruiny, rozwaliska smutnie sterczące, odosobnione, obdarte wieżyce i baszty zamków, rozruszane mury, tulące dziś tylko ptactwo, zielskiem i burzanami porosłe dziedzińce zamkowe – mówią nam o wielkiej przeszłości zamglonej, dalekiej, raz świetnej, błyszczącej, to smutnej, tragicznej i przejmującej grozą.

Ale wśród tych ruin i obumarłych rozwalin spotkać można tu i owdzie na Wołyniu świetnie jeszcze zachowane zamki dawnych królewiąt kresowych, imponujące zarówno swym ogromem jak i mocą murów a zarazem maestrją samej budowy. Do takich zamków należy radziwiłłowski zamek w Ołyce, niewielkiem dziś miasteczku powiatu łuckiego. Leży Ołyka przy zbiegu dwóch rzeczek: Miłowiczki i Putyłówki, lewych dopływów Horynia, liczy 5087 mieszkańców, składa się zaś: z miasta i czterech przedmieść: Zaworocie, Miłowica, Zalisocze i Horjanówka. Ziemi użytkownej posiada 1,215,14 ha, zakładów przemysłowych – 9, zakładów handlowych – 281, domów – 800.

1) Zamek Radziwiłłów w Ołyce; 2) Brama wjazdowa do zamku; 3) Kolegiata Świętej Trójcy w Ołyce

1) Zamek Radziwiłłów w Ołyce; 2) Brama wjazdowa do zamku; 3) Kolegiata Świętej Trójcy w Ołyce

Mimo swej niepozorności Ołyka sprawia jednak na przyjezdnym od strony Równego wielkie i imponujące wrażenie swym starożytnym zamkiem, wprawdzie w czasie wojny dość znacznie zniszczonym – i swą wspaniałą kolegjatą, która przypomina najpiękniejsze kościoły krakowskie, pochodzące z najlepszej epoki, do której odnosi się jej budowa.

Zamek ołycki wzniesiony został w roku 1564 (data ta dotąd wyryta nad główną bramą), założony był przez Mikołaja Czarnego ks. Radziwiłła; zbudowany w kwadrat, którego dwie strony trzypiętrowe, a dwie dwupiętrowe. Zamek ten przedstawia dotąd najlepiej dawną warownię; opasany murowaną fosą z bastjonami po rogach, mającemi okrągłe strzelnice, zaś wieże nad bramami uwieńczone są herbowemi orłami i trąbami radziwiłłowskiemi. Do roku 1793 zamek ołycki posiadał działa i załogę, złożoną z milicji książęcej. Dziś, po częściowem odrestaurowaniu go przed wojną przez ówczesnego ordynata ks. Ferdynanda, ma już wygląd
bardziej nowożytny, choć główny fronton wewnętrznie zrujnowany wojną, lecz niemniej wspaniały. Ks. Mikołaj Czarny, marszałek W. Lit. uzyskał w roku 1549 od cesarza Karola V dla siebie i swego potomstwa tytuł księcia Św. Państwa Rzymskiego, Sacri Romani Imperii Principis, na Ołyce, Nieświeżu i Kłecku, co też tego samego roku potwierdził Zygmunt August za pozwoleniem Stanów Sejmowych w Brześciu Litewskim. Nie od rzeczy będzie wspomnieć, że Anna, córka Stanisława z Ciechanowca Kiszki, marszałka W. Lit., wychodząc w 1513 roku za Jana Brodatego Radziwiłła, wniosła mu w posagu Ołykę, Nieśwież i Żachwę. Uchwałą sejmową z r. 1589 utwierdzono ordynację ołycką, nieświeską i kłecką dla rodu Radziwiłłów. Pierwszym ordynatem był Stanisław, marszałek W. Lit., który za namową Jezuitów, a głównie ks. Skargi, wyrzekł się nowinek kalwińskich i powrócił na łono Kościoła rzymskokatolickiego. Lecz dopiero syn jego, Albrecht Stanisław, kanclerz W. Lit., położył w roku 1635 kamień węgielny pod wspaniałą tutejszą kolegjatę, dokończoną przez biskupa łuckiego, Andrzeja Gębickiego, na fundamentach dawnego kościoła, istniejącego w Ołyce od roku 1450. Budowniczy Jan Maliwerna sporządził plany i kierował budową, a rzeźbiarz włoski Melchjor Ampelli dokonał wewnętrznej i zewnętrznej ornamentacji tej świątyni. Ks. kanclerz W. Lit. Albrecht Stanisław uzyskał dla niej stopień kolegjaty, zaopatrzył w srebro i sprzęty kościelne, zabezpieczył szczodremi i bogatemi zapisami, fundując jednocześnie szkołę akademicką i seminarjum dla alumnów kolegjackich. On też upiększył miasto Ołykę. a jako mąż światły i bogobojny założył szpital i bank pobożny (mons pietates). Ks. Albrecht zmarł w roku 1656, spoczywa tu w grobach kościelnych.

Mimo swego warownego zamku Ołykę spalili Kozacy w roku 1648, którzy tu później ponieśli dotkliwą klęskę w roku 1651 z ręki Aleksandra Koniecpolskiego, chorążego koronnego, wysłanego na zwiady z obozu pod Sokalem, tak, że 15-go czerwca tegoż roku dowódca nadwornej milicji radziwiłłowskiej, porucznik Lasocki, zrobiwszy wycieczkę z zamku, dokonał zwycięstwa nad uciekającem Kozactwem. Od owego czasu doszczętnego upadku z powodu napadów kozackich, Ołyka nigdy się już nie podniosła do stanu kwitnącego miasta, do czego chciał ją doprowadzić książę kanclerz wszelkiemi siłami, stale rezydujący na zamku tutejszym.

W późniejszych już czasach, miasto, ledwo odbudowane, paliło się znowu w latach 1752, 1805, 1833. Tylko niespożyte mury starego zamku górowały nad okolicą i zdawały się być niezachwiane.

Według ruskich kronik: „Ławrentjewskiej” i „Ipatjewskiej” Ołyka jako osada wspominana jest już w r. 1149, Prawo magdeburskie nadane zostało Ołyce dopiero w r. 1564 za dziedzictwa ks. Michała Radziwiłła. W archiwach kościelnych są ślady o niejednokrotnych napadach Tatarów, mylnie zwanych Turkami. Stąd prawdopodobnie pochodzi nazwa wioski Turczyn i kurhanów, czyli mogił w polu, dotąd zwanych przez lud turczyńskiemi. Z epoki ks. kanclerza, gdy się miasto pod jego przemożną opieką wznosiło i zabudowywało, wspominają dokumenty jeszcze przedmieścia Zaworocie, Miłkowica i Zalisocze, które to nazwy istnieją po dzień dzisiejszy. Znajdujemy tam również wspomnienie o srogim napadzie Szwedów na Ołykę w r. 1702, a wiadomo, jak oni kraj niszczyli! W późniejszych czasach przechody najróżnorodniejszych wojsk, wreszcie wojna światowa w r. 1914 dokonały reszty. Jednem słowem losy niefortunne nie szczędziły żadnej klęski nieszczęśliwej Ołyce, nic więc dziwnego, że z domniemanej stolicy potężnych magnatów polskich zeszła Ołyka do rzędu maleńkiego miasteczka wołyńskiego.

Zawdzięczając atoli niezwykle fortunnym rządom energicznego burmistrza, p. Adama Ostaszewskiego, Ołyka dzisiaj z dumą poszczycić się może wieloma owocami swych odbudowawczych wysiłków, aczkolwiek prowadzonych w niezwykle ciężkich warunkach ekonomicznych. Zanim jednak podkreślimy te zdobycze ogólnego wysiłku, zmierzającego do podniesienia z upadku Ołyki, należy nam powiedzieć słów kilkoro o rządcy Ołyki, o jej prawdziwym opiekunie, doskonałym gospodarzu i ojcu, o obecnym burmistrzu, piastującym swą godność od dwóch lat, o p. Adamie Ostaszewskim.

P. Adam Ostaszewski, ur. 4. XII. 1871 r, jest wnukiem więźnia z procesu filareckiego w Wilnie i synem powstańca z r. 1863, a bratankiem zesłańca syberyjskiego z r. 1831, pochodzi więc z rodziny wysoce patrjotycznej i sam jest wybitną osobistością, czego wyrazem jest postęp i odbudowa, które stwierdzić należy w administrowanem przezeń mieście.

Miarą tych wytężonych wysiłków jest wzrost budżetu, który w roku b. wynosi o 369% więcej niż w r. 1924. Do r. 1925 Ołyka wogóle nie posiadała bruków poza kawałkiem sejmikowej szosy, dziś zostało zabrukowane 15.000 metrów kw. centrum miasta, podjazdów na przedmieściach 5.600 m. kw., chodników 2000 m. kw. Zbudowano studnię artezyjską, wieżę ciśnień. Zaprowadzono rezerwoary, pompy, kompresory, stację filtrów i umożliwiono dostęp do wody wszystkim mieszkańcom. W roku b. ukończona zostanie budowa elektrowni. Kupiono i zremontowano dom pod ratusz. Posiada też dzisiaj Ołyka wzorową rzeźnię, dwa budynki teatralne; zaprowadzono komunikację autobusową z dworca (odległego o 8 km) do miasta. Założono ochotniczą straż miejską, która po r. 1925 zakupiła 5 koni wraz ze wszelkiemi urządzeniami przeciwpożarniczemi. Dzięki wybitnemu subsydiowaniu straży ogn. przez magistrat straż ta funkcjonuje świetnie.

Nie zapomina też zarząd miasta o wybitnem popieraniu szkolnictwa, dzięki czemu Ołyka posiada dzisiaj dwie szkoły, Polska Macierz Szkolna znów, która się pięknie rozwija, buduje obecnie odpowiednią bursę i przez swoją działalność pomaga w szerzeniu oświaty nietylko w samem mieście lecz i na prowincji.

Zabytki historyczne godne widzenia w Ołyce: kaplica, założona w XVI wieku, kościół kolegjalny (założony w r. 1635-1640), dzwonnica przy kościele kolegjalnym, zamek obronny Radziwiłłów, brama zamykająca wały, okalające miasto i t. p. zabytki historyczne mniejszej wagi.

Ołyka dzisiejsza śmiało służyć może za wzór, ile zdziałać może zgodna, wytężona praca społeczna, jeśli ta praca do jednego zmierza kierunku, jednemi posługuje się środkami i posiada dzielnego przewodnika, który wie, dokąd zmierza i który w pracy swej znowu doznaje ogólnego poparcia i cieszy się ogólnem zaufaniem społeczeństwa.

Adam Czekalski

Wydawane w Poznaniu w latach 1927 – 1939 czasopismo kulturalno-społeczne. Początkowo tygodnik, od 1931 miesięcznik. Jedno z pierwszych pism przeznaczonych dla inteligencji katolickiej. Poruszało zagadnienia kulturalne, społeczne, etyczne, literackie. Wśród współpracowników przeważali pisarze katoliccy oraz przedstawiciele poznańskich środowisk literackich i uniwersyteckich. W „Tęczy” publikowali swoje utwory m.in. Konstanty Ildefons Gałczyński, Witold Hulewicz, Kazimiera Iłłakowiczówna, Zofia Kossak-Szczucka, Adolf Nowaczyński. Charakterystyczną cechą czasopisma był bardzo wysoki poziom wydawniczo-graficzny.

Close