Dyktatura bez dyktatora

Dziewięć i pól lat minęło od chwili, gdy obóz sanacyjny doszedł do władzy w Polsce pod znakiem zmiany ustroju państwowego. Wszystko, co w tym czasie działo się złego, zrzucali rządzący na karb partyjnictwa i konstytucji z 1921 roku. Wreszcie, po wielu wysiłkach udało się BB. tę konstytucję zmienić i zastąpić nową, przez siebie stworzoną. Do tej konstytucji przystosowano ordynację wyborczą, która urodziła sejm i senat najmilszy sercu pułk. Sławka.

Prawo zamiast Piłsudskiego

Bezpośrednio po śmierci marsz. Piłsudskiego ówczesny premjer Sławek wygłosił mowę, której treść była taka: „Wódz nasz umarł i niema żadnego człowieka, który swym autorytetem mógłby go zastąpić. Zmarłego zastąpić może tylko Prawo, przy jego udziale stworzone”. Znaczyło to, że nowa konstytucja, pod którą widnieje podpis Piłsudskiego, ma w życiu państwowem i dla obozu rządzącego swemi paragrafami regulować to, co dotychczas regulował swą wolą samotnik Belwederu,

Kto rządzi Polską ?

Ale nowa sytuacja, w której znalazła się sanacja w dniu 12 maja 1935 roku, nie była w nowej konstytucji przewidziana. Dlatego też zaczęto szukać form poza konstytucyjnych zastąpienia osoby J. Piłsudskiego. Wyrazem tych poszukiwań było zwoływanie przez Prezydenta Rzplitej konferencyj trzech: premjera, generalnego inspektora sił zbrojnych i ministra spraw zagranicznych. Konieczność odbywania takich konferencyj powstała wobec tego faktu, że z woli Piłsudskiego od 1926 roku sprawy zagraniczne i wojskowe nie podlegały decyzjom rządu jako całości i nigdy nie znajdowały się na porządku obrad rady ministrów. Sprawy te zastrzegł marsz. Piłsudski dla swych wyłącznych postanowień.

Nowa konstytucja tego zwyczaju jednak w formę prawną nie zamknęła, Wręcz przeciwnie – wzorem konstytucji poprzedniej – nie wyłączyła spraw wojskowych i zagranicznych spod kompetencyj rządu i Prezydenta. Gdy Józef Piłsudski umarł zaczęto zwoływać owe konferencje trzech dla decydowania o tych zagadnieniach, choć właściwie zgodnie z duchem i literą konstytucji winny one narówni ze sprawami oświaty, skarbu i t. d. znaleźć się na stole rady ministrów. Konferencje trzech są więc instytucją pozaprawną, pozakonstytucyjną. Różni ludzie w obozie sanacyjnym różnie zresztą się na nie zapatrują. Bo jeśli naprzykład za premjerostwa pułk. Sławka odbywały się one z udziałem ministra spraw zagranicznych, to za panowania p. Kościałkowskiego minister spraw zagranicznych udziału w tych konferencjach nie bierze.

Czy znaczyłoby to, że sprawy zagraniczne wchodzą już do rzędu normalnych spraw państwowych, któremi godzien jest zajmować się cały rząd i że tylko kwestje, dotyczące wojska, pozostawione zostają decyzjom Prezydenta, premjera i gen. Rydza-Śmigłego? Któż na to pytanie odpowiedzieć może, jeśli znów w konstytucji, siedem miesięcy temu uchwalonej, niema o tem ani słowa!

Rooseveltyści i kanclerzyści

Nowa konstytucja czyni Prezydenta Rzplitej uosobieniem całości władzy w Polsce. Było to najważniejszą częścią reformy konstytucyjnej. Reformatorzy jednak zapomnieli się porozumieć co do jednego – jak tę swą władzę wykonywuje Prezydent? Obóz sanacyjny jest więc dziś rozdarty na dwie części: na rooseveltystów i na zwolenników systemu kanclerskiego. Pierwsi głoszą zasadę, iż Prezydent – na wzór prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Półn. – powołuje premjera i ministrów, ale rządzi sam tylko przy ich pomocy. Drudzy tłumaczą konstytucję w ten sposób, że Prezydent mianuje premjera (kanclerza), a ten dopiero dobiera sobie ministrów i rządzi w imieniu głowy państwa.

Rząd obecny jest rządem rooseveltystów – jest rządem Prezydenta. Grupa pułkowników, uprawiająca opozycję wobec p. Kościałkowskiego, wyznaje zasadę kanclerską. Pułk. Sławek podał się do dymisji dlatego, że chciał być kanclerzem i dobierać sobie ministrów według swego uznania.

Widzimy, jak to dzieło, które miało być doskonałe, konstytucja opracowana przez BB., dzielić zaczyna jej twórców, którzy zapomnieli porozumieć się co do spraw decydujących o losach państwa.

Klucz do Zamku

Na tle tych nieporozumień powstają na falach życia publicznego te wszystkie rzeczy, przed któremi państwo miała ochronić sanacja. Najwyższe czynniki państwowe i wojskowe zostają zaplątane i wciągnięte w wir walk poszczególnych grup i klik. Jedno z pism prowincjonalnych, bliskie sanacji, tak obrazuje tło walk w obozie rządowym i czynniki, które w nie zostają wciągnięte:

„Zupełnie nie przypadkowo wygłosił mowę zarówno w komisji, jak w senacie były premjer Kozłowski, który przedewszystkiem wskazał, że obecny rząd próbuje realizować plany poprzednich rządów, zarzucając między wierszami swej mowy, że przeprowadza się zbyteczne roboty, z nieokreślonych środków, jak np. budowę kolejki na Kasprowy Wierch. Była to aluzja przeciw wiceministrowi Bobkowskiemu, zięciowi p. prezydenta, który kieruje temi robotami. Były premjer, który uważa, że Zamek dotknął go w całym szeregu aktów, celował w swem przemówieniu jeszcze wyżej.

Należy jednak pamiętać, że senator książę Radziwiłł określił całkiem dokładnie obecny rząd, rządem p. prezydenta i dlatego staje się jasne, dokąd mierzą ci wszyscy, którzy i zwalczają obecny rząd.

Wspomniana grupa czuła się już częściowo dotknięta oświadczenieniem, że nie będzie elekcji na najwyższe stanowisko, że tam nie bierze się pod uwagę wskazówek byłego ministra skarbu Matuszewskiego, że p. prezydent mianuje rząd, a rząd rządzi”.

Z drugiej strony gen. Rydz-Śmigły, następca marsz. Piłsudskiego na stanowisku wodza naczelnego, usilnie jest kokietowany przez rozmaite grupy sanacyjne. Posłowie z grupy pułkownikowskiej składają mu hołd. Premjer Kościałkowski pyta się go, czy może przyjąć misję tworzenia rządu. I „Front Robotniczy” cytuje na naczelnem miejscu wyjątki z jego przemówień. Powszechna jest jakgdyby chęć, by gen. Rydz-Śmigły zajął stanowisko marsz. Piłsudskiego nietylko w generalnym inspektoracie sił zbrojnych.

Oznaczałoby to, że próba zastąpienia wodza prawem, głoszona przez Sławka, zbankrutowała, bo rzeczywiście prawo to, niedołężnie nieco sformułowane, rozmaicie można tłumaczyć.

Partje wracają

W tej grze o teki ministerjalne, o wojskowego protektora i o klucz do Zamku cuchnący trup B. B. rozkładać się poczyna na mniejsze ale żywe potworki. W sanacji w sejmie i senacie powstają partje. W jednem z pism w czasie przesilenia rządowego czytaliśmy:

„Przez cały czas przesilania w gmachu sejmu trwały obrady grupy pułkowników”.

Inna partja, w skład której wchodzi część pułkowników, w czasie ostatniej sesji sejmowej obradowała kilkakrotnie w gmachu Banku Gospodarstwa Krajowego, wysłuchując referatu pułk. Sławka. Rząd Kościałkowski – Kwiatkowski wzywany jest raz po raz do zdawania rachunku przed obliczem różnych partyj sanacyjnych. Pisze o tem cytowany już wyżej dziennik sanacyjny tak:

„Nowy rząd ma więc zadanie bardzo trudne. Prócz codziennej walki na froncie gospodarczym, musi wysłuchiwać admonicyj konstytucyjnych i usprawiedliwiać się na rozmaitych poufnych zebraniach, które odbywają się do późnej nocy zdala od parlamentu i życia publicznego”.

Sanacja rozpadła się na kilka partyj, skłóconych między sobą o fotele, hotele i serdele *) i pozbawionych sędziego najwyższego, którego zabrakło. Partje sanacyjne nie dzielą żadne programy ideowe; któż odróżni program gospodarczy Kwiatkowskiego od programu Matuszewskiego lub Kozłowskiego. Wszystkie mają jasna oblicze klasowe. Są one przejawem całkowitego rozkładu sanacji, przedstawiają dziś istne kłębowisko żmij,walczących o żarcie.

Obóz rządzący w Polsce odchodzi w nicość. Pozostawia miejsce dla nowych żywych sił ludu.

——————-
*) Czwarty przedmiot walki, wymieniony przez Józefa Piłsudskiego, pominiemy ze względu na obawę konfiskaty.

Pismo socjalistyczne wydawane w Warszawie w latach 1933 – 1939 oraz 1947 – 1948. Organ Polskiej Partii Socjalistycznej.

Close