Faszyzm w majestacie prawa

26 stycznia

Dziwny to był dzień 26 stycznia w sanacyjnym sejmie przy ulicy Wiejskiej. Na porządku dziennym posiedzenia znajdowało się „sprawozdanie Komisji Konstytucyjnej z toku prac nad wnioskiem klubu Parlamentarnego B. B. W. R. w sprawie zmiany Konstytucji”.

Z tekstu tego sprawozdania, wydrukowanego i rozdanego wszystkim posłom, wynikało, iż komisja, opracowując wniesiony przez B. B. w dniu 17 marca 1931 roku projekt zmiany konstytucji, przedyskutowała tezy, przygotowane przez p. Cara i powzięła następującą uchwałę:

„Komisja przyjmuje tezy zgłoszone przez Referenta Generalnego, oraz uznaje je za podstawę do dalszych prac nad redakcją ustawy konstytucyjnej”.

Stanisław Car - współtwórca projektu konstytucji kwietniowej (źródło: wikipedia.org)

Stanisław Car – współtwórca projektu konstytucji kwietniowej (źródło: wikipedia.org)

Wobec takiej uchwały komisji, posłowie socjalistyczni postanowili nadal pozostawić panom z B.B. możności dalszej, samotnej pracy nad nową konstytucją i po złożeniu odpowiedniego oświadczenia salę opuścili. Wślad za nimi poszli posłowie wszystkich innych klubów, oczywiście, oprócz sanatorów.

W 15 minut po tem posłowie B. B. zadecydowali wbrew wnioskowi swej własnej komisji, iż dalsza praca nad tezami jest zbyteczna i że dojrzały już one do tego, by stać się prawem. P. Car, sprawozdawca komisji, zaproponował uznanie tez za konstytucję, co w jedną minutę uchwalono.

A potem były wiwaty, pocałunki, „Pierwsza Brygada”, wódka i Sanojca w Cyrku…

Drobiazgi

Artykuł 125 konstytucji (tej marcowej, a nie styczniowej) brzmi:

„Wniosek o zmianę konstytucji winien być podpisany conajmniej 1/2 ustawowej liczby posłów (t. j. 111), a zapowiedziany conajmniej na 15 dni”.

Uchwalone tezy nie były wogóle wnioskiem i były podpisane tylko przez pp. Cara i Makowskiego.

Mało tego, Tenże p. Car, sprawozdawca komisji, postawił ów już dziś historyczny wniosek uznania swych tez za konstytucję. A regulamin sejmowy w art. 47 głosi:

„Sprawozdawcy nie wolno zgłaszać wniosków w imieniu własnem”.

Ale mniejsza z tem. Wniknijmy w głębię tez konstytucyjnych, a dziś już konstytucji tezowej B. B.

Odpowiedzialny nieboszczyk

Największą władzę oddaje B.B. prezydentowi, który „za swe akty nie jest odpowiedzialny”. Odpowiedzialność ponosi on tylko „wobec Boga i historji” i to nie za swoje czyny, ale „za losy Państwa”.

Prezydent ma przywilej średniowieczny stania ponad prawem. Nietylko bowiem nie ponosi odpowiedzialności za swe akty, ale także:

„Za czyny, niezwiązane ze sprawowaniem urzędu, Prezydent Rzplitej nie może być pociągnięty do odpowiedzialności w okresie urzędowania”.

Prezydent urzęduje lat siedem, może jednak być wybierany na to stanowisko przez całe życie, pozostając bezkarnym za swe przestępstwa. Mało tego. Jeśli chodzi o posłów, to czas sprawowania mandatu nie wlicza się do biegu przedawnienia, przewidzianego przez kodeks karny.

Okres zaś siedmiu lat prezydentury liczy się, wobec braku zastrzeżeń w tezach, w biegu czasu.

[ AKAPIT OCENZUROWANY ]

„Nie wy mnie, lecz ja was wybrałem”

Prezydent może poprostu mianować swego następcę, jeśli zgodzi się na to zgromadzenie elektorów, z których prezes rady ministrów, Główny Inspektor Sił Zbrojnych, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego są przez niego powołani.

Powołać prezydenta jest łatwo, ale usunąć – niemożliwie. Ponieważ nie jest on przed nikim na ziemi odpowiedzialny, nikt nie może go odsunąć od władzy. Chyba, że p. Car zawarł już co do tego jakiś układ z Bogiem.

Bo co się dzieje naprzykład, gdy prezydent zapadnie na jakąś umysłową chorobę? To się zdarza wielu ludziom. Czyż nie może się zdarzyć prezydentowi?

Sejm rządu i rząd prezydenta

Rząd jest powołany przez prezydenta i przed nim odpowiedzialny. Sejm może coprawda wyrazić votum nieufności, ale prezydent nie jest niem związany i rząd nadal może pozostawać przy władzy.

Poza tem ministrowie są odpowiedzialni przed Trybunałem Stanu za „umyślne naruszenie konstytucji lub aktu ustawodawczego”. Istnieje coprawda w całym świecie obowiązująca zasada prawna,
że „nikt nie może tłumaczyć się nieznajomością prawa”. Ponad nią stoją jednak polscy ministrowie.

Oni są karani tylko wtedy, gdy złamią prawo umyślnie. A któż się przyzna do świadomego łamania prawa? Któż, panie Carze?

„Gazeta Polska” w roli prawodawcy

Art. 27 tez brzmi:

„Sejm składa się z posłów, wybranych w głosowaniu powszechnem, tajnem, równem, bezpośredniem i stosunkowem (kwestję wprowadzenia tych przymiotników do konstytucji czy też przeniesienia niektórych z nich do ordynacji wyborczej pozostawiam do rozważenia)”.

Tak uchwalono 26 stycznia art. 27 konstytucji. Wielu ludziom zachodzi w głowę, komu to i kto pozostawia do rozważenia kwestję wyborów do Sejmu. Kto – nie wiemy. Ale komu już dowiedzieliśmy się.

Okazało się, że „Gazecie Polskiej”. która sprawy tę widać już rozważyła i w numerze z dnia 28 stycznia anuluje artykuł ten w brzmieniu tylko do pierwszego nawiasu.

Dzięki więc ,,Gazecie Polskiej” będziemy mieli w Polsce pięcioprzymiotnikowe wybory do Sejmu.

Sejm starców i senat krzyżów

Nowa konstytucja B. B. podwyższa wiek obywateli mogących głosować do Sejmu z 21 do 24 lat i wiek posłów z 25 do 30.

Senat jest w 1/3 mianowany przez prezydenta, w 2/3 wybierany przez najzasłużeńszych (dla sanacji) obywateli. Pierwszy Senat zostanie wybrany przez kawalerów virtuti militari i krzyża niepodległości.

Nietykalność poselska zostaje prawie, że całkowicie zniesiona.

Co po drodze zgubiono?

Ciekawe jest dla nas, co było w konstytucji marcowej, a czego p. Car nie raczył zamieścić w swych tezach.

A są to rzeczy ważne. Ot, dla przykładu. Art. 31 starej konstytucji:

„Nikt nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za zgodne z prawdą sprawozdanie z jawnego posiedzenia Sejmu”.

Daremnie szukalibyśmy tej zasady u p. Cara.

Wypadł również, napewno nie przypadkiem, art. 96:

„Wszyscy obywatele są równi wobec prawa… Rzeczpospolita Polska nie uznaje przywilejów rodowych ani stanowych jak również żadnych herbów, tytułów rodowych i innych…”

Dalej art. 97:

„Ograniczenia wolności osobistej, zwłaszcza rewizja osobista i aresztowanie, dopuszczalne są tylko w wypadkach, prawem przepisanych…

…Aresztowani, którym w przeciągu 48 godzin nie podano na piśmie z podpisem władz sądowych przyczyny aresztowania, odzyskują niezwłocznie wolność”.

I jeszcze art. 98:

„Nikt nie może być pozbawiony sądu, któremu z prawa podlega”.

Tak samo zginęła gdzieś po drodze zasada wolności prasy, swobody myśli i przekonań, nietykalności mieszkania i korespondencji i wreszcie bezpłatnego nauczania.

Co zostało?

A co ze starej konstytucji zostało? A, no przedewszystkiem kamień węgielny kapitalizmu:

„Rzeczpospolita Polska uznaje wszelką własność… jako jedną z podstaw ustroju społecznego i porządku prawnego”.

No i wszystkie artykuły, związujące państwo polskie na śmierć i życie z klerem wszystkich wyznań.

[ AKAPITY OCENZUROWANE ]

Pismo socjalistyczne wydawane w Warszawie w latach 1933 – 1939 oraz 1947 – 1948. Organ Polskiej Partii Socjalistycznej.

Close