Tępiciel komunistów Stalin

Głośna reklama, jaką ostatnio pewne prawicowe raczej czynniki otaczają sprawy o przynależność do partii komunistycznej sprawiła, że wielu ludzi nie stykających się bliżej z życiem mas proletariatu polskiego, nie dostrzegło wcale odbywającego się problemu rozkładu, a właściwie samolikwidowania się Komunistycznej Partii Polski.

Minął już czas takiego stanu pojęć i reklamy, że jeden z obrońców w lutym rozpoczął swą mowę obrończą słowami: „Czwarty raz w tym roku mam zaszczyt bronić Centralny Komitet KPP”… O jakichś władzach kompartii dziś cicho obecnie. O działalności – poza jakąś ulotką i nieśmiertelnym „przenikaniemę – także.

Złożyły się na to dwie przyczyny. Po pierwsze stalinowskie hasło łączenia się z kimkolwiek we „front ludowy”, „front jednolity” i „front młodego pokolenia” – nie przypadło do gustu tym z obałamuconych przez komunistycznych agitatorów, którzy brali na serio rewolucyjność tej partii, którzy wierzyli we wszystkie brednie o „socjafaszyzmie” o „ludofaszyzmie” i t. p. Robotnik polski – zwłaszcza gdy już ryzykuje – nie lubi gimnastyki ideologicznej. Więc przeważnie spluwał i… odchodził.

Druga przyczyna tkwi w samym charakterze KPP. Mniej samodzielna niż którakolwiek z partyj komunistycznych innych krajów, bardziej zapatrzona w zakordonową Mekkę komunizmu -Sowiety, tym bardziej była zależna od tego, co się działo w ZSRR i bardziej niż na którejkolwiek innej odbijały się śmiertelne ciosy
zadawane komunizmowi przez… Stalina.

Po każdym ze słynnych potwornych procesów moskiewskich grupka ludzi mówiła sobie: „Nie. To niemożliwe. „Tamci” – może i byli zdrajcami, ale „ci” – wykluczone”. I grupki te odchodziły od KPP przeważnie jak to się zwykle dzieje z komunistami w takich wypadkach, odsuwając się od życia politycznego wogóle.

Tak wygląda sytuacja w „dołach”. A co z „górą”? Na to pytanie odpowiedzieć mogą mury więzień. Więzień… sowieckich. Bo z polskimi komunistami obchodzi się stalinizm jeszcze surowiej niż …sądy polskie. Za przynależność do KPP bowiem w Polsce nikt rozstrzelany nie był. W Sowietach – inna sprawa.

Zaczęło się od zamordowania Tadeusza Żarskiego, opiwanego jeszcze po śmierci najpotworniejszymi insynuacjami. Obok niego poszła cała ekipa Klonowiczów, Wróblewskich, Denizo, Wandurskich. Oskarżycielami ich byli Leszczyński, Amsterdam i inni. „Linia genialnego tow. Leńskiego” – pisały wówczas komunistyczne pisma – uratowała partię”. Pod takimi artykułami widywało się podpisy Bronkowskiego, Henrykowskiego.

Po tym było długi czas głucho o wodzach „polskiego” komunizmu. Aż wreszcie ostatnio udało się coś nie coś dowiedzieć o tym. I wiadomości te są straszne. Lista byłych fuhrerów kompartii – to dziś urywek listy ofiar Stalina i jego terroru.

Jan Hempel, który przyjaźnił się z rozstrzelanym Dąbalem siedzi w więzieniu. Jeśli już nie rozstrzelany. Unszlicht odgrywający dużą rolę w GPU aresztowany. Henrykowski – Amsterdam aresztowany. Ryng Jerzy – Heryng siedzi w więzieniu, Bortnowski – Bronkowski siedzi. To samo Próchniak, ongiś komunistyczny kandydat na członka rządu w Polsce.

Ten sam los spotkał trzech wybitnych przywódców dawnej „lewicy” Waleckiego – Horwitza, Łapińskiego – Lewinsona i Kostrzewę – Koszutską. Siostra Unszlichta Zofia umarła w więzieniu. Brodowski został rozstrzelany. Krajewski – W. Sztein, zięć Warskiego, aresztowany. Rajewski, nie tak dawno przyjmowany uroczyście w poselstwie sowieckim w Warszawie – został rozstrzelany za odmowę składania zeznań w procesie Radka.

A o Leńskim „opatrznościowym mężu” KPP cicho. Taka cisza zwykle panuje, gdy wieści o kimś tłumią mury więzenne lub mogiła.

Nowego „geniusza” z „integralną linią partyjną” jakoś nie anonsuje dotychczas głucha wieść między ludem.

Możliwe, że między innym i i dlatego, że ów „lud” komunistyczny rozsypuje się, przeciera oczy, dochodzi do rozsądku.

W każdym razie za zasługi położone przy niszczeniu komunizmu w Polsce warto by dać tytuł honorowego nadkomisarza policji politycznej… Stalinowi.

Pismo socjalistyczne wydawane w Warszawie w latach 1933 – 1939 oraz 1947 – 1948. Organ Polskiej Partii Socjalistycznej.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close