Hitleryzacja społeczeństwa niemieckiego

Przy systemie rządów jednopartyjnych naczelnem zadaniem jest przeprowadzenie jaknajszerszego upartyjnienia społeczeństwa celem utrwalenia systemu. Zadanie to nie zostało dotąd przeprowadzone w Rosji sowieckiej, głównie spowodu wprowadzenia do systemu rządów pierwiastka klasowości. Przeprowadzone zostało natomiast przez faszyzm i prowadzone jest bardzo intensywnie i z widomym skutkiem przez narodowy socjalizm w Niemczech.

W Trzeciej Rzeszy duży nacisk położono przedewszystkiem na ujęcie w ramy partyjne młodzieży od lat najmłodszych, wszczepiając nawet już dzieciom zasady narodowo-socjalistyczne. Całe wychowanie szkolne młodzieży idzie po tej linji. W szkołach przeznaczono dwie godziny tygodniowo na zapoznanie młodzieży szkolnej z ideologją ruchu narodowo-socjalistycznego, przyczem wciąga się młodzież młodszą do organizacji, zwanej „Jungvolk”, starszą zaś do Hitler-Jugend (bardzo często spotykany skrót HJ). Jak dalece czynnikom narodowo-socjalistycznym zależy na partyjnem ujęciu młodzieży, świadczy okólnik namiestnika Turyngji do wszystkich kierowników szkół na podległym mu terenie, domagający się od wychowawców wszelkich sił, celem całkowitego wciągnięcia młodzieży do organizacji Hitler-Jugend. W tym celu namiestnik polecił założyć księgę honorową, do której wpisane być mają te szkoły, które najrychlej osiągną wyznaczony cel, mianowicie, że cała młodzież danej szkoły znajdzie się w Hitler-Jugend. Że osiągnięcie tego celu pod koniec trzeciego roku systemu narodowo-socjalistycznego nie jest trudne, dowodzi fakt, że już nazajutrz po rozesłaniu okólnika zgłosiła się szkoła realna Hirschberga z Saale, której wszyscy uczniowie bez wyjątku należą do Hitler-Jugend.

Aby raz zyskanych dla partji członków i entuzjastów nie wypuścić więcej z orbity partyjnej, stworzony został przez naczelne czynniki partyjne cały zamknięty w sobie łańcuch organizacyj partyjnych. Zaczyna się ten łańcuch na Jungvolku i obejmuje Hitler-Jugend, SA, względnie SS, obowiązkową służbę pracy, służbę w armji, a kończąc się spowrotem w SA.

Po blisko trzyletniem trwaniu rządów narodowo-socjalistycznych należy stwierdzić, że dzisiejsi władcy Niemiec czynią wszystko, aby objąć całe społeczeństwo pod swą komendę, aby ująć w ramy partji jaknajwiększą część społeczeństwa. Cały kraj zasiany jest gniazdami narodowego socjalizmu, na których czele, stoją t. zw. „politische Leiter”, czyli komisarze polityczni całej roboty partyjnej. Docierają oni do najmniejszych nawet osad, stając się siewcami idej narodowo-socjalistycznych i używają wszelkich możliwych środków celem przyciągnięcia ludności do partji i rozgrzania jej do systemu hitlerowskiego. Na ostatnim kongresie partyjnym w Norymberdze stanęło tych kierowników politycznych przed kanclerzem Hitlerem 180 tysięcy. Nie wszyscy zaś zjechać mogli do Norymbergi. Trzeba było widzieć, z jakiem nabożeństwem słuchali słów swego Führera, z jakiem namaszczeniem ślubowali mu, iż dla przeprowadzenia wyznaczonego im zadania poświęcą wszystkie swe siły. Rozjechali się do domów z nowym zapałem do pracy.

To intensywne wciąganie, czy przyjmowanie do partji coraz nowych ludzi otworzyło ramy partyjne także dla wszelkiego rodzaju oportunistów, dla ludzi, posiadających umiejętność stałego utrzymywania się na wierzchu. Ci, jakkolwiek nie mający nic wspólnego z ideologją partji, należą zewnętrznie do najgorliwszych jej członków. Opowiadano mi na terenie Westfalji i Nadrenji, że do największych krzykaczy partyjnych na tym terenie należą członkowie dawnego Centrum katolickiego, oczywiście tacy, z których i Centrum niewiele miało pociechy, a do akcji antyżydowskiej zabrali się z takim hałasem, że wywołali publiczne potępienie ich roboty przez zastępcę Gauleitera (Gau – nowa jednostka administracyjna, narazie jeszcze partyjna). Skandaliczne usunięcie z partji p. Sahma, byłego prezydenta senatu gdańskiego i zagorzałego nacjonalistę, a następnie hitlerowca i nadprezydenta Berlina, świadczy wymownie o tem, że partja, obok jednostek bardzo wartościowych, liczy również wiele elementu, który nie dla idei, lecz dla interesu sprzągł się z partją. Tak zresztą jest wszędzie, więc i Niemcy nie mogą stanowić pod tym względem wyjątku.

Niemniej jednak, patrząc na postępy hitleryzacji społeczeństwa niemieckiego, nie można ukryć pewnej obawy przed niebezpieczeństwem, jakie kryje się w całym ruchu. Niebezpieczeństwo to jest może w tej chwili jeszcze bierne, gdyż sama dynamika ruchu hitlerowskiego nie jest jeszcze należycie skrystalizowana kierunkowo. Po pierwszych bezskutecznych impetach, skierowanych zagranicę, cała prężność ruchu narodowo-socjalistycznego wyładowuje się wewnątrz państwa, ku rozwiązaniu trudnych problemów gospodarczych i rasowych. Ale prężność ta istnieje, bardzo wielka nawet, trzymana na wodzy przez samego Führera, jak i przez innych czołowych mężów ustroju. Nie mamy powodu nie wierzyć w szczerość oświadczeń pokojowych kanclerza Hitlera. Przeciwnie: jesteśmy przeświadczeni, że jest zdecydowanym wrogiem zbrojnego załatwiania zatargów międzynarodowych. Pewne wątpliwości może tylko nasuwać stosunek do Rosji sowieckiej, ale powojenny niemiecki „Drang nach Osten”, jakkolwiek rozwijający się stale i szybko, nie posiada jeszcze zdecydowanego oblicza, głównie na skutek faktu, że między Rzeszą a Rosją leży dziś Polska, więc i na tym odcinku niebezpieczeństwo nie jest jeszcze tak bezpośrednie, jakby się to wydawać mogło z enuncjacyj niektórych dzienników niemieckich. Niebezpieczeństwo tkwi w tej chwili zgoła gdzieindziej: w samym fakcie wciągania do partji coraz szerszych mas społeczeństwa niemieckiego płci obojga. Bo członkostwo partji narodowo-socjalistycznej jest równoznaczne z przywdzianiem munduru partyjnego i z ustawieniem w szeregu.

Umiłowanie munduru leży już w samej psychice Niemca, bardzo wartościowego, jako jednostki. Ale w umundurowanej i uszeregowanej masie niemieckiej tkwi niebezpieczeństwo, wypływające z poczucia niesłychanej mocy. Ta moc będzie musiała wyładować się kiedyś. Dziś jeszcze wstrzymywana siłą autorytetu wodza, ta umundurowana i zszeregowana masa snadnie rozerwać będzie mogła kiedyś więzy organizacyjne i runąć przed siebie siłą samej bezwładności. Niewiadomo bowiem, czy ten, kto obejmie władztwo Trzeciej Rzeszy po dzisiejszym kanclerzu, potrafi utrzymać w silnej ręce wielomiljonowe, zorganizowane masy.

Kto przez czas dłuższy przebywał w Trzeciej Rzeszy, kto patrzył na częste zmasowania tych karnych szeregów oddanych kombatantów hitleryzmu, kto szczególnie widział na ostatnim kongresie partyjnym w Norymberdze te wielkie dzieci, popijające gorącą kiełbasę piwem bawarskiem, a potem stające w szeregu z poczuciem niesłychanej dumy i siły, by przez kilka godzin zrzędu defilować przed wodzem z okrzykiem na ustach – ten, mimo wszelkie zapewnienia czy zaprzeczenia, musi stwierdzić istnienie takiego niebezpieczeństwa.

Aleksander Then

Czasopismo kulturalno-społeczne wydawane w Warszawie w latach 1859 – 1939. Nie związane z żadną opcją polityczną; publikowano w nim wiele utworów literackich i materiałów historycznych a także zamieszczano liczne reprodukcje dzieł plastycznych w technice drzeworytniczej (dzięki własnej pracowni drzeworytniczej). Z tygodnikiem współpracowało wielu pisarzy, między innymi E. Orzeszkowa i H. Sienkiewicz. W okresie pozytywizmu był to najpopularniejszy tygodnik ilustrowany w Polsce. W okresie dwudziestolecia międzywojennego pismo straciło na znaczeniu i pozostało jednym z wielu pismo literackich. Mimo tego znaczenie istnienia tygodnika (zwłaszcza w okresie zaborów) dla kultury polskiej jest ogromne.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close