Kresy wschodnie pod względem narodowościowym

Jednym z najbardziej charakterystycznych procesów ludnościowych w Europie wschodniej jest ten „Drang nach Osten”, który niesłusznie przypisujemy Niemcom wyłącznie. To parcie ku wschodowi jest może jeszcze bardziej znamienne u słowian wschodnich. Kolonizacja rosyjska, rozszerzająca się z nad Wołgi wgłąb Azji północnej aż do wybrzeży Oceanu Spokojnego, albo skolonizowanie przez ludność ukraińską olbrzymich połaci stepowych Czarnomorza aż do stóp Kaukazu, jest zjawiskiem niemniej uderzającem od rozprzestrzenienia się żywiołu niemieckiego na cmentarzyskach Słowian połabskich, nadodrzańskich i na naszych kresach zachodnich. Takież parcie na wschód, tylko na bezporównania mniejszą skalę, jest cechą charakterystyczną rozwoju polskich stosunków ludnościowych.

Na zachodzie już w zaraniu dziejów naszych zetknęliśmy się ze skonsolidowaną i zaborczą potęgą niemiecką, której zwartość, organizacja i zachłanność stanęły murem na naszych rubieżach. To też ekspansja polska stała się możliwą tylko w kierunku wschodnim. Widzimy więc jak polska fala kolonizacyjna zwraca się ku wschodowi dwoma szlakami – północnym i południowym – na ziemie Prusów i Jadźwingów z jednej strony, na rzadko zaludnione, zwłaszcza po najściach tatarskich, obszary Rusi południowej – z drugiej.

Ten kierunek ekspansji polskiej wraz z drugim czynnikiem naszego życia -potężnem promieniowaniem kultury polskiej, rozstrzygnął o charakterze dzisiejszych kresów wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej. Pod względem narodowościowym, wzięte w całości od Dźwiny do Dniestru, przedstawiają się one jako olbrzymia szachownica. Polacy, Litwini, Białorusini, Ukraińcy paru typów odmiennych, wreszcie Żydzi – oto mieszanina etnograficzna tych obszarów Rzeczypospolitej, tak jaskrawie odbijających swemi rysami znamiennemi od reszty ziem polskich.

Kresy wschodnie są do dnia dzisiejszego terenem jeszcze niezakończonych procesów narodowościowych, zmagania się, rozmaitych wpływów kulturalnych, zaniku i budzenia się do życia różnych pierwiastków etnicznych, przy stosowywania się ich do nowych form życia politycznego i t. d. Ziemia Wileńska, Polesie, Wołyń, Ruś Czerwona uderzają odmiennością swych stosunków narodowo-kulturalnych. Obok powiatów o przewadze ludności białoruskiej czy ukraińskiej -powiaty o decydującej większości polskiej, jak to jest w Wileńszczyźnie lub w Galicji Wschodniej. Obok miasteczek o fizjognomji żydowsko-rosyjskiej – takie wypróbowane bastjony polskości jak Wilno na północy i Lwów na południu. Obok twierdz wojującego niegdyś prawosławia, siedlisk Eulogjuszów, Witalisów i Antonjuszów, ziejących nienawiścią do wszystkiego co polskie i katolickie – Ostra Brama. Obok Poczajowa – Krzemienice z jego wspaniałemi tradycjami. Obok straszliwego widma Murawjewa – świetlane duchy Mickiewicza i Słowackiego, unoszące się nad tym krajem, który tyle przecierpiał w ciągu stulecia.

Czem były kresy wschodnie wczoraj – czem są dzisiaj – czem mają być jutro?

Prawie 150 lat najeźdźcy starali się im narzucić obce formy bytowania, zetrzeć piętno, jakie im nadały były poprzednie stulecia dziejów, zatamować rozwój sił miejscowych, a przede wszystkiem stłumić tam wpływy kultury polskiej. Najwyraźniej występowały te dążności pod panowaniem rosyjskiem. Austrja, zmuszona do zerwania w Galicji z eksterminacyjną polityką wobec Polaków, usiłowała jednak osłabiać wpływy polskości, jątrząc stosunki polsko – ruskie. Polityka obu zabórców zbankrutowała w ogniu Wielkiej Wojny, ale ślady jej pozostały i długo jeszcze zapewne będą widoczne. Jednak polityce tej nie udało się zniszczyć polskości nawet tam, gdzie była najsłabsza.

W najbardziej na północ wysuniętej części kresów białoruskich, gdzieś w Dziśnieńskiem czy Wilejskiem, zachowała się ta polskość w zaściankach drobnej szlacht ty schłopiałej. Wśród olbrzymich bagnisk Polesia tkwią jak barwne oazy kultury liczne kolonje „mazurskie” – rozmaite „Budki” i „Słobódki”. Na pograniczu białorusko-litewskiem Wileńszczyzny rozszerzyła się w latach najsroższej udręki systemu Murawjewowskiego olbrzymia wyspa polska. W ogniu prześladowań religijnych stopili się z polskością byli unici białoruscy Augustowskiego i znaczna część Chełmszczan i Podlasiaków krwi ruskiej. Po 1905 r. wpędzana przez czterdzieści lat w podziemia polskość wyjrzała na światło dzienne i zaczęła mocno promieniować na otoczenie. A kiedy okupanci rosyjscy pierzchli przed nadciągającymi z zachodu okupantami niemieckimi, cały kraj pokrył się siecią szkół polskich, których domagały się nietylko polskie, ale i białoruskie rzesze ludowe. Żydzi po miasteczkach białoruskich zaczęli zwolna przypominać sobie, że przecież trochę umieją po polsku i że język rosyjski nie jest już im tak bardzo potrzebny. Coraz głośniej zaczęła się rozlegać zakazana dawniej mowa polska w środowiskach Wołynia. Powrót państwowości polskiej przyniósł kresom potężne wzmożenie polskości i odnowione podstawy jej rozwoju. W województwach Galicji wschodniej żywioł polski po wojnie jest silniejszy niż przedtem, co wykazał pierwszy ogólnopaństwowy spis ludności, choć tym razem nie zaliczano (jak to było za czasów austrjackich) wszystkich żydów do rubryki polskiej.

Dziś nasze kresy wschodnie stały się przedmiotem bacznej uwagi polityków państwowych. Zapoczątkowano reformy, które mają im zapewnić bezpieczeństwo, ład i dobrobyt. Zadanie to trudne, wymagające olbrzymiego napięcia energji i czujnej troskliwości przez długie lata, ale zadanie to musi być spełnione dla dobra całego Państwa i jego przyszłości.

Wśród zagadnień kresowych na porządek dzienny wysuwa się konieczność zaspokojenia potrzeb kulturalno-narodowych miejscowej ludności niepolskiej. Bo, chociaż kresy wschodnie polskie są i historycznie i faktycznie przepojone polskością, to jednak pamiętać musimy, że ich podłoże etnograficzne nie jest polskie i że ta olbrzymia szachownica jest naprawdę mieszana pod względem narodowościowym. W Wileńszczyznie dwie drobne enklawy litewskie – na północny-wschód i na południowy-zachód od Wilna. Na północy i na wschodzie – Białorusini, którzy na Polesiu nieznacznie zlewają się z Rusinami południowymi, tworząc dość niezdecydowany dziś typ Poleszuka. Na Wołyniu i na Rusi Czerwonej – Ukraińcy. Po miastach Żydzi ze swym żargonem w życiu codziennem. Na Wołyniu trochę kolonistów czeskich i niemieckich.

Każda z tych grup narodowościowych posiada odrębny charakter. Najbardziej zindywidualizowani, uświadomieni i zorganizowani pod względem narodowym są Ukraińcy wschodnio-galicyjscy (przeszło 2.600.000). Jakkolwiek nie posiadają prawie warstw innych poza chłopską, z domieszką niezbyt licznej inteligencji, to jednak są już narodem dojrzałym, o znacznym dorobku kulturalnym i politycznym. Jeszcze za czasów austrjackich zdobyli sobie szkolnictwo – ludowe i średnie – oraz zalążek uniwersytetu i wywalczyli uprawnienie językowe w życiu publicznem. Ukraińcy wołyńscy (około 1.000.000), skutkiem prześladowania ruchu ukraińskiego przez Rosję, stoją bez porównania niżej pod względem uświadomienia narodowego od swych współplemieńców galicyjskich, dopiero od bardzo niedawna biorą udział w ruchu narodowym i rozporządzają zaledwie garścią inteligencji. Różni ich od Ukraińców galicyjskich wyznanie prawosławne, co w znacznym stopniu utrudnia zbliżenie wzajemne dwóch tych odłamów tegoż samego plemienia. Poleszucy (około 600.000) stanowią jeszcze surową masę etnograficzną, pozbawioną świadomości narodowej (tak ukraińskiej jak i białoruskiej).

I Białorusini (około 1.600 tys.) w znacznym stopniu stanowią jeszcze dotychczas masę etnograficzną, ulegającą wpływom kulturalnym polskim w swym odłamie katolickim i rosyjskim – w odłamie prawosławnym. Budzi się jednak wśród nich coraz wyraźniej poczucie odrębności narodowo-kulturalnej, jakkolwiek ruch białoruski wciąż jeszcze jest naogół dość słaby, tak samo jak nikłą jest liczebność inteligencji białoruskiej, stojącej na gruncie odrębności narodowej.

Litwini w Święciańskiem i Trocko-Wileńskiem stanowią tylko drobne odcinki litewskiego obszaru etnograficznego, w całości należącego do państwa litewskiego. Wraz już ze znikomą liczbą Litwinów w samem Wilnie (3.000 – 2.3% ludności) oraz z wyspami, rozrzuconemi w Lidzkiem i Oszmiańskiem, nie przenoszą 80 tysięcy dusz.

Ludność żydowska kresów wschodnich (około 900 tysięcy) stanowi poważną pozycję w ich statystyce ludnościowej. Żydowska masa żargonowa ostro odcina się od reszty ludności chrześcijańskiej, zwłaszcza w byłym zaborze rosyjskim, gdzie w górnych swych warstwach ulegała silnym wpływom kultury rosyjskiej.

Na kresach wschodnich mamy do czynienia nietylko z różnolitością składu narodowościowego i wyznaniowego ludności, nietylko z budzącemi się i pogłębiającemi się ruchami narodowemi. Poszczególne zagadnienia narodowe przybierają tam często charakter walk społecznych. Chcąc tedy, aby kresy te przestały być czynnikiem naszej słabości, natomiast stały się jednem ze źródeł siły budującej się Rzeczypospolitej, polityka kresowa Polski musi czynić zadość nietylko kulturalno-narodowym, ale i społeczno-ekonomicznym potrzebom tego kraju, zespalając go z resztą państwa za pomocą rozumnych a głęboko pomyślanych reform.

Leon Wasilewski

Czasopismo kulturalno-społeczne wydawane w Warszawie w latach 1859 – 1939. Nie związane z żadną opcją polityczną; publikowano w nim wiele utworów literackich i materiałów historycznych a także zamieszczano liczne reprodukcje dzieł plastycznych w technice drzeworytniczej (dzięki własnej pracowni drzeworytniczej). Z tygodnikiem współpracowało wielu pisarzy, między innymi E. Orzeszkowa i H. Sienkiewicz. W okresie pozytywizmu był to najpopularniejszy tygodnik ilustrowany w Polsce. W okresie dwudziestolecia międzywojennego pismo straciło na znaczeniu i pozostało jednym z wielu pismo literackich. Mimo tego znaczenie istnienia tygodnika (zwłaszcza w okresie zaborów) dla kultury polskiej jest ogromne.

Close