Oliver Cromwell – dyktator nowożytnej Anglii

Utarło się na ogół, iż wielkie postacie historii traktujemy jako pewne nienaruszalne pomniki, raz na zawsze zakrzepłe kulty, które dopiero w naszych, „bezbożnych” czasach starają się niektórzy badacze obalać. W istocie jednak sprawa nie przedstawia się tak uproszczona, a kult dla postaci przeszłości nie od razu po śmierci bohatera staje się wykończonym i nienaruszalnym dogmatem; przeciwnie, kult ten żyje, a każda epoka idealizuje (lub też nienawidzi) bohatera przeszłości na swój własny sposób i w ścisłej zależności od realnej, współczesnej sytuacji politycznej. Ten typowy, niemal dla wszystkich epok utylitaryzm jest zjawiskiem charakterystycznym nawet dla żyjącego pod hasłem „czystej” nauki, dziewiętnastego stulecia, cóż więc mówić o naszych czasach i ich typowej skłonności do nie zawsze uczciwego „aktualizowania”.

Typową postacią historyczną, która po śmierci „przeżyła” epoki potępienia, odrodzenia, chwilami nawet idealizowania, jest mąż stanu Anglii XVII wieku, Oliver Cromwell. Dzisiejszym czasom jest może osoba tego radykała i dyktatora szczególnie bliska, to też autor pięknej pracy biograficznej o Cromwellu, Dr. Heinrich Bauer1) zdał sobie sprawę, że czytelnik spojrzy na książkę nie tylko z punktu widzenia jej wartości artystycznej.

Na sylwetę Olivera Cromwella różne epoki patrzyły rozmaicie, na ogół jednak okres jego rządów (mimo wszystkich sukcesów w polityce zewnętrznej) traktowano jako najsroższą tyranię, w dodatku i samą postać dyktatora i jego wartości charakteru oceniano zdecydowanie negatywnie, uznając go za kabotyna, dbałego tylko o swe czysto egoistyczne cele. Ten sąd o Cromwellu dziedziczy też nasze stulecie, ale już współcześni historycy oceniają tę postać znacznie łagodniej, starają się zrozumieć cały tragizm „lorda-protektora” Co wpłynęło na tak radykalną ewolucję „sądu historii”, trudno ustalić. Nie bez wpływu była tu niewątpliwie aktualna rzeczywistość polityczna i większa wyrozumiałość dzisiejszych pokoleń w stosunku do autorytatywnych ustrojów przeszłości. Kto wie jednak, czy właśnie ów przykład dzisiejszych dyktatur, które w swej bezwzględności dawno już pobiły rekordy XVII wieku, nie nastroił współczesnych historyków w kierunku złagodzenia potępiających Cromwella sądów ub. stuleci.

Na widownię polityczną występuje Cromwell stosunkowo bardzo późno – jako człowiek czterdziestoletni. Urodzony w Huntingdon, 29 kwietnia 1599 roku w angielskiej rodzinie średnioszlacheckiej, osiada Oliver Cromwell (po krótkich studiach w Cambridge) na wsi, żyjąc z dala od życia politycznego jako rolnik i sędzia pokoju. Dopiero w 1640 roku w dobie rozpoczynających się walk króla z parlamentem wystąpi Cromwell na szerszej widowni, a wybrany na członka t. zw. „Długiego” parlamentu staje się wraz z Johnem Miltonem i innymi na czele opozycji przeciw absolutyzmowi Karola I Stuarta. Opozycja parlamentarna przekształca się jednak wkrótce w otwartą wojnę domową, a Cromwell z równą namiętnością jak w mowach sejmowych, przystąpi teraz (1642) do organizowania armii parlamentu. Toteż w dziedzinie wojskowej zasłynie Cromwell nie mniej, jak w roli polityka.

W ciągu kilkoletniej walki parlamentu z królem wysuwa się Cromwell na czoło dowódców. Ale zwycięstwa Cromwella nad Karolem do czasu tylko będą sukcesami izby prawodawczej. Powoli lecz ciągle rośnie bowiem przepaść między parlamentem, w którym większość mieli prezbiterianie (bardziej umiarkowane skrzydło protestantyzmu angielskiego, a armią, zorganizowaną w duchu purytańskiej karności a dowodzoną przez radykałów religijnych t. zw. independentów). Dlatego tez mimo decydującego zwycięstwa nad królem (pod Naseby w 1645 roku), mimo nawet wzięcia Karola I do niewoli, wojna domowa bynajmniej nie jest ukończona, a ciągłe konflikty izby z dowództwem wojsk doprowadzają wreszcie w czerwcu 1647 roku do zamachu stanu i przejęcia przez wojsko władzy nad schwytanym Karolem I. Na razie zresztą nie jest Cromwell bynajmniej zwolennikiem królobójstw. Sam stacza ostre walki z radykalniejszymi towarzyszami broni i pragnie ugody z władcą. Dopiero gdy próby te zawiodą, a Karol sprzymierzy się ze Szkotami, wówczas zrezygnuje Cromwell z myśli oszczędzania króla.

W kilku krótkich etapach likwiduje Cromwell swych przeciwników: w czerwrcu 1648 roku rozbija sprzymierzeńców królewskich – Szkotów, w pół roku później usuwa z parlamentu wszystkich prezbiterian, wreszcie 30 stycznia 1649 roku przeprowadza ostatecznie stracenie króla.

Równolegle z tak zniekształconym ciałem prawodawczym do władzy dochodzi teraz Rada Stanu (Commonwealth of England), w której Cromwell gra główną rolę. Ale i przeciwnicy republiki nie kapitulują jeszcze. Za sprawą syna straconego władcy, t. zw. (już wtedy!) Karola II wybucha powstanie w Irlandii, wrogo występuje również Szkocja. Cromwell jednak krwawo tłumi ruchawki, bije Szkotów (w 1649 r.), zwycięża nawet samego Karola II, gdy ten pojawia się w Anglii.

Cały okres trwania republiki angielskiej jest przykładem beznadziejnych usiłowań Cromwella uzgodnienia swych rządów z władzą parlamentu. Nawet bowiem i w szeregach najbliższych współpracowników napotyka Cromwell zasadniczych przeciwników swego regime’u, a nawet ów zniekształcony, kadłubowy parlament przejawi pewne aspiracje samodzielne, zostaje też już w 1653 roku rozpędzony. Ale też i nowe zgromadzenie, mianowane przez Cromwella z pośród własnych stronników, spotyka wkrótce ten sam los, a nowa, w tymże 1653 r. uchwalona konstytucja, daje Anglii rządy wojskowe i system zamaskowanej monarchii. Cromwell przyjmuje tytuł lorda-protektora i sprawuje władzę z pomocą oddanej mu Rady Stanu oraz parlamentu, w którym po raz pierwszy reprezentowani też byli Szkoci i Irlandczycy. Ale i ten parlament nie zadowolił lorda-protektora, po krótkim żywocie już w 1655 zastąpiony zostaje systemem otwartej wojskowej dyktatury. Ale wychowanemu na walce z absolutyzmem, Cromwellowi niezbyt odpowiada taki system rządów, toteż zdaje on sobie sprawę z niekonsekwencji, do jakich doszedł, i aż do śmierci (dwukrotnie jeszcze) próbuje powrócić do ustroju parlamentarnego, spotyka się jednak z zasadniczą opozycją, którą likwiduje.

Ta sprzeczność między ogólnymi, wolnościowymi zamierzeniami dyktatora a rzeczywistością, która trzymała go na raz obranej drodze despotyzmu była wewnętrzną tragedią Cromwella. Nie był to bowiem (wbrew opinii późniejszych historyków) hipokryta, inną miarę dla siebie, a inną dla zwalczanego przez siebie władcy mający. Również nie egoistyczne cele i chęć zawładnięcia tłumem, na karkach którego wyjechał, kierowała jego postępowaniem. Prawdopodobnym jest bowiem, że Cromwell zdawał sobie sprawę z własnych niekonsekwencyj, – z tego, że lud i parlament krępuje z pomocą tych samych środków, z którymi tak walczył u Karola I. Mimo to nie cofnął się aż do śmierci (1658 r.) wytrwał w wierności dla, z konieczności stworzonego systemu. Nie pomogły mu wielkie sukcesy zewnętrzno-polityczne, zwycięstwa w walkach z Holandią utorowały Wielkiej Brytanii drogę do Indii.

Dla wyjaśnienia tych zagadkowych sprzeczności postępowania Cromwella sięgnąć jednak musimy do religijnej atmosfery jego czasów. Kontynent przeżył okres krwawych walk religijnych nieco wcześniej, a lansowana przez Cromwella idea solidarności i lig protestanckich była już wtedy mocno spóźniona, mimo to jednak atmosfera wyspiarskiej Anglii sprzyjała wytworzeniu się specyficznego mistycyzmu. Cromwell był jego typowym przedstawicielem, a poczucie misji dziejowej (co najdziwniejsze, idące w parze z niezwykłą trzeźwością i politycznym realizmem!) pozwalało mu przechodzić do porządku nad wszystkimi rażącymi niekonsekwencjami własnych rządów.

S. G.

——-
1) Dr. Heinrich Bauer: Oliver Cromwell. Ein Knampf um Freiheit und Diktatur. München und Berlin 1937. Verlag von R. Oldenburg.

Czasopismo kulturalno-społeczne wydawane w Warszawie w latach 1859 – 1939. Nie związane z żadną opcją polityczną; publikowano w nim wiele utworów literackich i materiałów historycznych a także zamieszczano liczne reprodukcje dzieł plastycznych w technice drzeworytniczej (dzięki własnej pracowni drzeworytniczej). Z tygodnikiem współpracowało wielu pisarzy, między innymi E. Orzeszkowa i H. Sienkiewicz. W okresie pozytywizmu był to najpopularniejszy tygodnik ilustrowany w Polsce. W okresie dwudziestolecia międzywojennego pismo straciło na znaczeniu i pozostało jednym z wielu pismo literackich. Mimo tego znaczenie istnienia tygodnika (zwłaszcza w okresie zaborów) dla kultury polskiej jest ogromne.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close