Skreślenia cenzuralne w „Lalce” B. Prusa

Artykuł niniejszy zainteresuje czytelników „Tyg. Ill.” tembardziej, że od mies. bież. dołączać będziemy „Lalkę” wydaną po raz pierwszy bez skreśleń cenzuralnych, w tekście opracowanym przez dr. Z. Szweykowskiego. (Red.)
———-

Znane są aż nazbyt dobrze niesłychanie ciężkie warunki, w jakich rozwijała się artystyczna twórczość polska w zaborze rosyjskim.

Szczególnie dokuczliwie dawała się we znaki cenzura wówczas, gdy utwór jakiś wychodził perjodycznie w feljetonach czasopisma. Jeśli cenzorowi nie podobało się coś, trzeba było wówczas zmieniać nieraz całe odcinki i zastępować je innemi, pisanemi w ostatniej chwili niemal; dzięki temu później zjawiała się niejednokrotnie konieczność zmiany planu kompozycji, charakterów, akcji. Powstawały utwory albo zniekształcone, albo w najlepszym razie odbiegające w wielu szczegółach od pierwotnej intencji autora. Ten ostatni wypadek mamy z „Lalką”. Gdyby nie cenzura, powieść ta – pomijając już sceny, których temat przedstawił Prus w formie przenośnej, gdyż wiedział, że inaczej zostaną mu one skreślone (np. wybuch powstania styczniowego) -w wielu bardzo ważnych szczegółach różniły się od tekstu, który mamy obecnie.

A więc np. z faktu, że Mraczewski, subjekt Wokulskiego, otrzymuje posadę w Moskwie, chciał Prus skorzystać, aby wykazać wpływ atmosfery rosyjskiej na młodzież polską: Mraczewski dostaje się pod wpływ nihilistów i rewolucjonistów rosyjskich. Oto jak Rzecki opowiada o tem w swym pamiętniku:

„Proszę sobie jednak wybrazić moje zdziwienie, kiedy zaprosiwszy raz Klejna i Mraczewskiego do siebie na herbatę, przekonałem się, że Mraczewski jest gorszym socjalistą od Klejna… Ten Mraczewski, który za wymyślanie na socjalistów stracił u nas posadę!.. Ze zdumienia przez cały wieczór nie mogłem ust otworzyć… Jak żyję, nie słyszałem nic równego. Młodzieniec ten dowodził mi, przytaczając nazwiska ludzi podobno bardzo mądrych, że wszyscy kapitaliści to złodzieje, że ziemia powinna należeć do tych, którzy ją uprawiają, że fabryki, kopalnie i maszyny powinny być własnością ogółu, że niema wcale Boga, ani duszy, którą wymyślili księża, aby wyłudzać od ludzi dziesięcinę. Mówił dalej, że jak zrobią rewolucję… to od tej pory wszyscy będziemy pracowali tylko po ośm godzin, a przez resztę czasu będziemy się bawili, mimo to zaś, każdy będzie miał emeryturę na starość i darmo pogrzeb. Wreszcie zakończył, że dopiero wówczas nastanie raj na ziemi kiedy wszystko będzie wspólne: ziemia, budynki, maszyny, a nawet żony”.

Z postępowania Mraczewskiego widać przytem, że przejęcie się radykalną atmosferą kół rosyjskich wpłynęło wyłącznie na rozbudzenie w nim rozwiązłości życia i arogancji. Obecnie w tekście „Lalki” o tem, że Mraczewski został „nihilistą” nie ma ani słowa. Podobnie cenzor nie dopuścił do wydrukowania ważnej i ciekawej rozmowy Suzina z Wokulskim, na temat różnicy, jaka zachodzi pomiędzy życiem polskiem i rosyjskiem 1) (rozdz. „Pierwsze ostrzeżenie”) – scenę tę musiał Prus zastąpić inną.

Cenzura czasopism, jakkolwiek niesłychanie dokuczliwie dająca się we znaki, nie była jednak tak dokładna jak cenzura książek – brak czasu napewno sprzyjał temu, że cenzor niejednokrotnie przeoczał „niebłagonadiożne” urywki. Dzięki temu czasem można obserwować fakt, iż tekst książkowy jakiegoś utworu jest mniej pełny, niż tekst podany w czasopiśmie – podobnie jest i z „Lalką”. Zacytowany przed chwilą urywek z pamiętnika Rzeckiego pochodzi z „Kurjera Codziennego”, gdzie po raz pierwszy powieść była drukowana. Widocznie cenzorowi dopiero w jednej z następnych scen nowe poglądy Mraczewskiego nie podobały się i kazał je skreślić; trzeba było więc charakterystykę tej postaci odpowiednio zmienić. W konsekwencji, w wydaniu książkowem, gdyby nawet Prus wspomniany urywek z pamiętnika Rzeckiego mógł umieścić, nie byłoby to możliwe, gdyż nie harmonizuje się on z dalszem postępowaniem Mraczewskiego. I dziś też tej sceny do tekstu wprowadzić nie można.

Ale w „Kurjerze Codziennym” znajdujemy więcej jeszcze urywków, zdań, nieraz pojedynczych słów nawet, które później zostały przez cenzurę usunięte z wydań książkowych. Urywki te – rozmiarami zwykle niezbyt obszerne – niezawsze sprzeczne są z tekstem obecnym – często stanowią konieczne jego dopełnienie: bez nich bowiem powstają niejasności, albo wyraźne luki.

Przeczytajmy np. następujący urywek z książki: Wokulski wspomina swą przeszłość (r. VIII t. I):

„Kiedy, dzieckiem będąc, łaknął wiedzy – oddano go do sklepu z restauracją. Kiedy zabijał się nocną pracą, będąc subjektem – wszyscy szydzili z niego… Kiedy nareszcie dostał się do uniwersytetu – prześladowano go porcjami, które niedawno podawał gościom”.
„Handel – mówiono mu – to taki piękny kawałek chleba, w tak ciężkich czasach!”
„No i wrócił do handlu…”

Wiadomo jednak, że Wokulski bynajmniej wprost z uniwersytetu do handlu nie wrócił: uczestniczył przecież w powstaniu, był wygnany na Syberję. W wydaniu książkowem urywek ten został zdefektowany; powstałej stąd luki niema jednak w „Kurjerze Codziennym”, gdzie druga część tego ustępu (po słowach: „…które niedawno podawał gościom.”) brzmi:

„Odetchnął dopiero na Syberji. Tam mógł pracować, tam zdobył uznanie i przyjaźń Czerskich, Czekanowsklch, Dybowskich. Wrócił do kraju prawie uczonym, lecz gdy w tym kierunku szukał zajęcia, zakrzyczano go i odesłano do handlu…”
„To taki piękny kawałek chleba, w tak ciężkich czasach!”
„No i wrócił do handlu…”

Drugi przykład: panna Izabela wspomina często z odrazą, że Wokulski ma czerwone ręce; wydaje się – sądząc na podstawie tekstu książkowego – że szczegół ten wprowadza Prus w tym jedynie celu, aby podkreślić przewrażliwienie panny Łęckiej pod względem estetycznym. W rzeczywistości fakt ten ma głębsze uzasadnienie i stanowi ciekawy przyczynek do braku uczuć narodowych panny Izabeli. W domu państwa Łęckich toczy się rozmowa o Wokulskim; jeden z jej fragmentów brzmi w sposób następujący w „Kurjerze Codziennym”: pannie Florentynie Wokulski przypomina posąg triumfującego gladjatora – „Twarz surowa, nawet dzika, ale piękna.

– A czerwone ręce?… – zapytała panna Izabela.
– Odmroził je na Syberji – wtrąciła panna Florentyna z akcentem.
– Cóż on tam robił? (!)
– Pokutował za uniesienia młodości – rzekł pan Tomasz. – Można mu to przebaczyć. (!)
– Ach, więc jest i bohaterem!…
– I milionerem – dodała panna Florentyna.
– I miljonerem? – powtórzyła panna Izabela. – Zaczynam wierzyć, że papo zrobił dobry wybór, przyjmując go za wspólnika…

W wydaniu książkowem rozmowa ta brzmi następująco:

– A czerwone ręce?… – zapytała panna Izabela.
– A miljony – wtrąciła panna Florentyna.
– Ach, więc ma miljony…” i t. d.

Wogóle w wydaniu książkowem zostały usunięte wszystkie szczegóły, dotyczące pobytu Wokulskiego na Syberji; szczegóły nieraz zupełnie niewinne, tak, że ma się wrażenie, jakby cenzor dążył do tego, aby z powieści usunąć zupełnie wyraz: Syberja. Bo że zdanie: „Wpatrzył się lepiej w jej (panny Izabeli) rozmarzone oczy i niewiadomo skąd przypomniał sobie niezmierny spokój syberyjskich pustyń, gdzie bywa niekiedy tak cicho, że prawie słychać szelest duchów, wracających ku zachodowi…” – że to zdanie, powtarzamy, mogło się niepodobać, zrozumieć jeszcze można; cóż jednak groźnego zawiera np. następująca uwaga, że Wokulski „jako wygnaniec” „w śniegiem zasypanej lepiance pracował nad nauką”? – a jednak i ta wzmianka nie ostała się w wydaniu książkowem. Przykładów można podać więcej.

Porównanie tekstu książkowego „Lalki” z tekstem, znajdującym się w „Kurjerze Codziennym”, rzuca nietylko ciekawe światło na pobyt Wokulskiego na Syberji – ale i w niektórych innych kwestjach wyjaśnia szereg szczegółów. Wśród nich na plan pierwszy wysuwa się fakt, iż Szuman i młody Szlangbaum uczestniczyli w powstaniu styczniowem i podobnie jak Wokulski byli wygnani na Syberję. Jest to napozór dosyć dziwne: Szuman i Szlangbaum – jeśli sądzić ich na podstawie roli, którą odgrywają w akcji powieści – nie wydają się zdolni do takich czynów; gdy jednak rozpatrzymy całość ich życia, to fakt uczestniczenia w powstaniu będzie zupełnie konsekwentny. Według Prusa bowiem jedną z zasadniczych cech psychiki żydowskiej jest niesłychanie silnie rozwinięta zdolność elastycznego przerzucania się do zupełnie różnych poglądów na życie w zależności od dominujących prądów w społeczeństwie. Gdy społeczeństwo polskie przed rokiem 1863 było przepojone ideologją romantyczną – Żydzi również wyznawali i dokumentowali czynami idealizm życiowy: Szuman kocha się do szaleństwa i po zawodzie miłosnym popełnia samobójstwo, a pod wpływem romantycznego ujęcia idei narodowej uczestniczy w powstaniu. Gdy w latach 70-tych nastrój społeczeństwa zmienia się, Szuman przekształca się całkowicie: owłada nim pozytywistyczne hasło trzeźwości, hasło „wiedza to potęga” – poprzednio romantyk staje się Szuman obecnie badaczem naukowym o wyraźnym podkładzie materjalistycznego poglądu na świat. Jeszcze później wreszcie, kiedy społeczeństwo zapomniało o stronie ideowej pozytywizmu, pamiętając tylko hasło: „zbogacajcie się” – Szuman bardzo łatwo zapomina o nauce, zaczyna myśleć o spekulacji. Podobną linję można zaobserwować w życiu Szlangbauma.

Z czynionego przez nas przeglądu – niepełnego – różnic, które zachodzą pomiędzy wydaniem książkowem „Lalki” i tekstem „Kurjera Codziennego”, staje się widoczne, że cenzura usunęła później z powieści wiele cennych i ważnych urywków, znajdujących się jeszcze w pierwodruku, większość z nich powinna obecnie wrócić znów do powieści.

Z. Szweykowski.

———————-
1) Wydrukował ją W. Korotyński w „Kurjerze Warszawskim” z r. 1912 Nr. 152.

Czasopismo kulturalno-społeczne wydawane w Warszawie w latach 1859 – 1939. Nie związane z żadną opcją polityczną; publikowano w nim wiele utworów literackich i materiałów historycznych a także zamieszczano liczne reprodukcje dzieł plastycznych w technice drzeworytniczej (dzięki własnej pracowni drzeworytniczej). Z tygodnikiem współpracowało wielu pisarzy, między innymi E. Orzeszkowa i H. Sienkiewicz. W okresie pozytywizmu był to najpopularniejszy tygodnik ilustrowany w Polsce. W okresie dwudziestolecia międzywojennego pismo straciło na znaczeniu i pozostało jednym z wielu pismo literackich. Mimo tego znaczenie istnienia tygodnika (zwłaszcza w okresie zaborów) dla kultury polskiej jest ogromne.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close