Ludność Wileńszczyzny

Na płn.-wsch. od Białegostoku przez Grodno i Wołkowysk biegnie wąski nie szerszy niż odległość od Pucka do Sopot, pas o ludności mieszanej, gdzie Białorusini stanowią niewiele ponad połowę zaludnienia. Dalej zaczyna się zwarty obszar polski, przy czym Polacy stanowią wyłączną ludność połowy jednych powiatów a przeważającą innych. Litwini na tych obszarach są zjawiskiem tak egzotycznym jak Indianie w New Yorku, a jeśli dziś pod postacią milicjantów i urzędników widzi się ich trochę więcej niż w normalnych czasach, to przecież i w stolicy Stanów Zjednoczonych możnaby było wyobrazić sobie jakieś święto indyjskie na które zjechałaby na gościnne występy parę indyjskich obozów i ukazało na głównych ulicach, ale dla zagadnienia ludnościowego miałoby to taki sens. Rosjanie składają się tu bądź z uchodźców przed prześladowaniami we własnym kraju (starowierzy, emigracja po rewolucji, a ostatnio uciekinierzy z linii frontu), bądź są to resztki sfer urzędniczych, jakie carska Rosja przez 120 a bolszewicka przez niespełna dwa lata swego panowania zdołała tu nasłać i nasyła w postaci dywersantów.

Białorusini w swych ambicjach narodowych nie przejawiają w stosunku do Polski odśrodkowych tendencji. Stanowią tę z mniejszości, która nie była wroga w stosunku do Państwa Polskiego (rokosz Hromady nie był samodzielnym ruchem narodowym, był ruchem socjalnym, inspirowanym całkowicie przez bolszewików), a w dniach nieszczęścia również najmniej zadanych krzywd. Musimy to sobie zapamiętać że w żadnym miasteczku milicjant białoruski nie zapisał się w naszej pamięci aż tak czarnymi kartami jak litewski „szaulis”, ukraiński „rezun”, czy niemiecki oprawca.

Trudno się również dopatrzeć w wypadkach działalności wrogiej w stosunku do Polaków – samodzielnej inicjatywy białoruskiej, zawsze da się wytropić czyjąś rękę podjudzającą: niemiecką, jeszcze częściej sowiecką a ostatnio można się domyśleć, że irredentystyczne poczynania na Białorusi znajdują swych inicjatorów wśród… niektórych kół rosyjskiej emigracji w Niemczech. Tymczasem Litwinów i Ukraińców nie trzeba, niestety aż namawiać do zbrodni wystarczy im pozwolić… Ostatnio mnożące wypadki krzywd należy zaliczyć głównie na rachunek ludzi działających z inicjatywy moskiewskiej a podszywających się pod białoruską firmę.

Jednocześnie jednak lud białoruski miękki w obyczaju potrafi być twardy w umiłowaniu swej ziemi i w walce. We wrześniu dostarczył bitnego i nie zdradzieckiego żołnierza i dziś można liczyć na przychylność tego ludu, który wie czego po bolszewikach może oczekiwać, a w popłochu z własnych zagonów uciekać nie zechce czy nie potrafi.

Można rzec, że ze wszystkich ludów słowiańskich właśnie Białorusini są do nas najbardziej podobni, bliscy nam i niewątpliwie ten to etniczny element, obok polskich osadników i całkowicie spolszczonych czy zbiałoruszczony właściwych Litwinów z Auksztoty stanowił cementującą siłę dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego, podczas gdy Żmudzini, przodkowie geograficzni i etniczni dzisiejszych Litwinów zawsze zdradzali tendencje seperatystyczne a Rusini – Zaporożcy – Ukraińcy przerzucali się od służby do skrajnej nienawiści i najmniej pozwalali na sobie budować.

Pod względem wyznaniowym Białorusini dzieją się na prawosławnych i katolików przy czym żadne z tych wyznań nie ma zdecydowanej przewagi. Stosunkowo liczniejszy element katolicki czuje się silnie z Polską związany, swoją białoruskość odczuwa jako wyraz patriotyzmu lokalnego i w związku z ziemią jako pewną wierność obyczajów ale tylko w oparciu o Polskę (o „Rzeczpospolitą” jak nieraz mówi) chce rozwijać swe regionalne cechy. Element prawosławny umiał się pogodzić z Rosją carską, ale po dobrej woli Polski na republikę sowiecką nie zamieni.

Pisma i książki w języku białoruskim są drukowane dwoma rodzajami czcionek: czcionką łacińską i rosyjska „grażdanką”, przy czym jest w zwyczaju, że w jednym numerze pisma różne artykuły ukazują się w odmiennej szacie graficznej. Język jest również przejściowy, przy czym analiza pierwszego z brzegu tekstu wykazuje że więcej jest słów zbieżnych z polskim niż z rosyjskim językiem.

Dziś, gdy są rozważane zagadnienia geopolityczne Europy Wschodniej, kwestia ocalenia przed sowiecką zagładą jeśli nie całej ludności białoruskiej to przynajmniej tej jej części, która się znajduje w granicach płn.-wsch. polskich województw, jako ludności etnicznie wartościowej, do kultury zachodniej garnącej się, mającej do niej prawo i dającej wkład – nie jest rzeczą mało ważną. Pamiętamy: jeśli Rosja te ziemie włączy do swoich obszarów, to potraktuje je wyłącznie jako strategiczne przedpole, bez względu na swe wewnętrzne przemiany. Za Uralem będzie budowała przemysł, może będzie nawet podnosiła oświatę półdzikich ludów – tu jednak przyjdzie z programem niwelacji, wyniszczenia. Każdy powiat który dostanie się pod jej zwierzchnictwo podzieli los jej dawnych ziem pogranicznych. Zsyłka, głód – oto nieuniknione perspektywy, przy czym pętla może być nie odrazu lecz stopniowo zaciskana, ale za to nieustępliwie. Bałorusini lud nawpół katolicki i najdalej na wschód wysunięty z ludów zachodnich, białoskórych zasługuje na troskę (Rosja i dawniej półmongolska za czasów bolszewickich zmongoiizowała się do reszty, a dopełniło miary przejście przez jej zachodnie, właśnie najbardziej białoskóre, ziemie niszczącej pożogi wojennej).

Tyle o nich a przecież nie Białorusini a Polacy stanowią arytmetyczną (dotychczas!) większość i decydują o charakterze ziemi położonych na Dzisną, Wilją i górnym Niemnem. Niegdyś szerzej mieszkali tu w przewadze. Z ziem dawnego Wielkiego Ks. Litewskiego pozostał wydłużony pas wileński, tak jak pas poznański został niewzruszony między Dolnym Śląskiem a Zachodnim Pomorzem. Z punktu widzenia narodowego jest również ważny, bo bez Polski sięgającej tu nie da się ocalić istnienia ludów bałtyckich. Rosja o tym wie i dlatego los ludności polskiej nad Dzisną, Wilją, górnym Niemnem byłby najstraszniejszy. Ludność Wilna pod administracją litewską podzieliłaby los Polaków z kowieńszczyzny w ciągu tamtego dwudziestolecia bezmyślnie tępionych. Bezmyślnie – bo niszcząc Polaków podcinają Litwini gałęź, która ich ochrania od unicestwienia w sowieckim oceanie. Na ocenienie właściwej sytuacji przez Litwinów nie ma co liczyć, jedynie powrót Wilna bezpośrednio do Polski i przejście Kowna pod Polską kontrolę gwarantowałoby możność życia tamtejszym Polakom.

Zaś los Polaków na ziemiach, które Sowiety chciałyby włączyć pod firmą Sowieckiej Republiki Białoruskiej do Rosji – byłoby przekreśleniem ich istnienia. W Rydze zawieraliśmy pokój na zasadzie terytorialnego kompromisu. Znaczne polskie skupienia: Kamieniec Podolski, Płoskirów, Żytomierz, a na płn. Słuck, Kojdanów, Mińsk, powierzyliśmy Rosji. W ciągu 20 lat skupienia te zostały zlikwidowane. Pas dzikich pól który zawsze oddzielał Polskę od despotii wschodnich przesunął się znów pokaźnie na zachód. Ci, co podpisywali ów pokój mogą się przed historią tłumaczyć, że nie wiedzieli, co czynią ale nie mogli sobie w pełni zdawać sprawy, co oznacza powierzenie jej losu w ręce odmłodzonej Rosji. Dwa miliony mogił polskich bez krzyży i śladu po 20-letniej sowieckiej gospodarce nie tylko woła o sprawiedliwość, ale winno być straszną przestrogą. Milion mogił bez krzyża i śladu po niespełna dwuletniej „opiece” 1939-1941 potwierdza obawy…

Ludność każdego powiatu, z któregobyśmy tu zrezygnowali prędzej czy później zostanie zlikwidowana. Z tego musimy sobie zdawać sprawę jasno, to nas uchroni od szeregu niespodzianek.

Nie da się tej ludności ocalić przez przesiedlenie, choćby np. celem skolonizowania Prus Wsch. Do kolonizowania psychicznie nadaje się ludność obszarów przeludnionych. Takie mamy w połudn. i środkowej Polsce. Tu, na wschodzie ludność mieszka zbyt luźno, zbyt dobrze się czuła na swojej ziemi, jest zbyt mocno przywiązana do swych okolic do regionu chyba tak mocno, jak tylko Wielkopolanie do swego. Raczej będzie próbowała przetrwać, przytaić się, ukryć swą polskość niż emigrować. W rezultacie wyniszczeje lub się rozproszy. 5 wieków pracy, cywilizacji, poszłoby na marne!

Tak – powiedzą nam nie zainteresowani – ale Niemcom chcielibyście ziemię, odebrać albo przynajmniej większą jej część a sobie chcecie zachować Lwów i Wilno. Tak ale Niemcy mają wojnę przegrać i mają im być wyrwane kły. A Polska z tej wojny ma wyjść wzmocniona, poza tym, mimo zewnętrznego podobieństwa tych dwu spraw, nie ma między nimi podobieństwa wewnętrznego. Ziemie wschodnie niemieckie zostały do Niemiec włączone w ciągu długich wieków i nakładem wielkiej pracy, ale w drodze gwałtu i wyniszczenia, względnie wynarodowienia przymusowego ludności autochtonicznej. Polskie ziemie wsch. a specjalnie płn.-wsch. zostały do Polski przyłączone na zasadzie dobrowolnego zespolenia. Obecna ich ludność jest rezultatem doskonałego, w warunkach całkowitej swobody dokonanego, wymieszania polskiego osadnictwa (bardzo silnego jeszcze przed Unią Krewską) z ludnością pierwotną. Można rzec że składa się z tych potomków ludności dawnego Wielkiego Ks. Litewskiego, która z Unii Lubelskiej wyciągnęła konsekwentne wnioski.

Polski osadnik, obyczaj i język wkraczał tu wcześniej niż ustawa a zespolenie narodowe poprzedzało zespolenie polityczne. Ludność polska tych ziem stanowi element w życiu narodowym w najwyższym stopniu konstruktywny i jest przywiązana do swych okolic. Ludność niepolska będąc zresztą tu w rzeczywistej mniejszości stanowi element bądź sprzyjający bądź usposobiony pojednawczo. Ziem tych nie da się od Polski oderwać bez odczucia tego faktu jako elementarnej krzywdy.

Ewentualne zaś objawy małoduszności, chęć ocalenia części kraju kosztem poświęcania innej – byłoby ze strony narodu zbrodnią równą zbrodni dzieciobójstwa. Rzadko w dziejach naród nasz stał przed taką próbą charakteru nerwów.

Możemy i musimy wygrać!

Podziemne, konspiracyjne czasopismo wydawane w Warszawie przez Centralny Wydział Propagandy Stronnictwa Narodowego. Jego pierwszym redaktorem naczelnym był Stanisław Piasecki. Pismo ukazywało się z przerwami już od grudnia 1939 roku; ostatni znany numer datowany jest na 1 lipca 1945 roku.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close