W Anglji o polityce zagranicznej Polski

Times z dnia 31-go maja r. b. zamieszcza dłuższy artykuł swego specjalnego korespondenta warszawskiego p. t.: Polska i jej sąsiedzi, poświęcony rozważaniom na temat polityki zagranicznej Polski. Brzmi on w swych głównych ustępach w sposób następujący:

– Wyrażano obawę, iż polityka zagraniczna pod rządami Marszałka Piłsudskiego może stać się antyrosyjską. Obawa ta, oparta na jego wrogim stosunku do Rosji carskiej, nie jest odsunięta przez to, że wiadomo o jego zamiłowaniu do przygód romantycznych. Nie należy jednakże przywiązywać do tego zbyt wielkiej wagi. Piłsudski jest skłonny, w sprawach zagranicznych bardziej może niż w jakiejkolwiek innej dziedzinie polityki działać według wskazówek swych rzeczoznawców, lub raczej pozostawiać im je zupełnie. Ogólne wytyczne polityki zagranicznej Polski, w stosunku do jej zachodnich widoków zwłaszcza, były mniej lub więcej opierane na układzie z Locarno i w interesie Polski leży, aby Niemcy zostały możliwie szybko członkiem Ligi Narodów, nawet pod zastrzeżeniami, zawartemi w układzie berlińskim z Rosją Sowiecką. Locarno ma w Polsce, jak i gdzieindziej swych krytyków, którzy uważają, iż hr. Skrzyński poszedł zadaleko w swych idealistycznych ustępstwach na rzecz ducha Locarno.

Na szczęście panuje powszechne zdanie, iż najważniejszą sprawą dla Polski jest pokój. Zagadnienia wewnętrznego zespolenia się są zbyt liczne i trudne, aby pozwalały na przygody zewnętrzne, i dlatego przyznać należy, iż naród polski nie wykazuje żadnego znaku zamiarów w tym kierunku. Nie znalazłem ani razu wśród poważnych ludzi w Warszawie owych imperjalistycznych nastrojów, o które Polska jest tak często podejrzewana. Z konieczności, wobec ich położenia geograficznego Polacy myślą terminami granicznymi. Lecz, kiedykolwiek wspominano o jakichkolwiek innych sposobach zapewnienia pokoju, jak n. p. unja celna z Czechosłowacją lub nowe zbliżenie z Niemcami, widziałem zawsze, iż odnoszono się do nich z sympatją.

O stosunkach polsko-niemieckich pisze sprawozdawca Times’a w sposób następujący:

– Stosunki Polski z Niemcami kierowane są w najszerszych ramach przez warunki traktatowe, które, o ile każda ze stron może sądzić, przeznaczone są na długie trwanie, jakkolwiek niezadawalającemi by się zdawały. Kierowane są one również w pewnej mierze przez fakt, iż żadna ze stron nie może sobie dać rady bez drugiej z przyczyn gospodarczych. Jest nieszczęściem dla nich i dla Europy, że wzajemna podejrzliwość, której nonsensem byłoby nie widzieć, zasłania wszystkie wielkie zagadnienia, leżące między tymi dwoma sąsiadami. Jest to dziedzictwo wieków i może znikać tylko bardzo powoli. Tymczasem rozpoczęto rokowania gospodarcze, które znajdują się w stadjum, gdy każda strona wysuwa swe najskrajniejsze żądania, t. j. w stadjum, przez które przechodzą każde rokowania handlowe i każde wogóle rokowania między Polakami i Niemcami. Jak wykazał przebieg likwidacji własności prywatnej na Górnym Śląsku, oba kraje mają zawsze do przebycia długą drogę, nim jeden z drugim się porozumie. Z tego rodzaju różnicami jak Gdańsk, Korytarz, Śląsk, Poznań i mniejszości niemieckie, wystarcza niewątpliwie sposobności do rozbieżności. Mimo to istnieje już znaczny postęp. Wiele się robi w obu obozach, aby dojść do lepszych stosunków.

Następnie o stosunkach z Rosją:

– Pozatem Układ Berliński jest układem między temi dwoma państwami, które w oczach większości Polaków, są przeciwnikami Ligi. Straszliwe wysiłki, czynione na prawicy, aby Niemcy nie wstąpiły do Ligi, nie przeszły w Polsce niezauważone. Nawet obecnie Układ Berliński pozostawia w istocie Niemcom swobodę rozstrzygania, czy mają one popierać Rosję w pewnych wypadkach, w których Liga uzna Rosję za napastnika, czy też nie. Układ nie zobowiązuje niewątpliwie Niemiec do popierania Rosji we wszelkich okolicznościach i wypadkach, lecz nowa interpretacja, dawana przezeń statutowi Ligi, utrudnia znacznie położenie Polski.

Przejawia się to zwłaszcza w stosunku do granic wschodnich, które są może najpoważniejszem zagadnieniem zagranicznem Polski. Jedną z niespodzianek wolnej Polski jest brak jakichkolwiek nastrojów wśród ludu przeciwko Rosji, i bardziej zdecydowane dążenie w kierunku Rosji w polskiej polityce zagranicznej nie byłoby zupełnie niepopularne. Jest to punkt, z którym należy się liczyć. Tymczasem czynione są stałe usiłowania, aby znaleźć formułę dla rozciągnięcia zasad paktu o nieagresji na państwa Bałtyckie i Rosję. Nie osiągnęły one dotąd wyraźnego powodzenia. Można jednakże stwierdzić, iż wersje o niedawnej misji p. Janikowskiego w państwach Bałtyckich, gdy jako kierownik wydziału wschodniego polskiego M. S. Z., odwiedził Moskwę, Rygę, Rewel i Helsingfors, puszczone niedawno w obieg zapomocą rozmyślnej niedyskrecji w Moskwie, nie odpowiadają prawdzie.

Zdaje się, że w Polsce dobrze zdają sobie sprawę z tego, że Rosja nawet bez wyraźnego stwierdzenia z jej strony uznałaby każdy fakt wzajemnego porozumienia się państw Bałtyckich bez jej udziału za skierowany przeciwko niej. Jest to więc polityka, której Polska z pewnością mogłaby żałować, a pozatem jest wysoce nieprawdopodobne, aby Litwa zechciała w niej wziąć udział. Co do granic Polski i Rosji, to zostały one rozciągnięte – z przyczyn, w które niepotrzeba wchodzić na tem miejscu – znacznie poza obręb polskich granic etnograficznych, i żaden rząd polski nie marzy o dalszych przygodach w tym kierunku.

Pozostaje jeszcze poprawa stosunków Polski wobec Wielkiej Brytanji. Istnieją działania zmierzające, wszystko jedno, dla jakich celów, do popsucia ich… Minister Spraw Zagranicznych w rządzie obecnym, p. August Zaleski, który zna Anglję tak, jak mało kto w Polsce, jest pełen zamiarów, jak długo pozostanie na swem stanowisku, uczynić wszystko, aby rozproszyć tę nieufność i zwiększyć przychylność obustronną, jaka była cechą stosunków obu krajów podczas rządów hr. Skrzyńskiego.

Te dłuższe wywody angielskiego publicysty, który pisze o sprawach polskich obecnie niemal w każdym numerze Times’a, są wyraźnym dowodem, jak bardzo angielski świat polityczny interesuje się Polską po ostatnim przewrocie.

Dziennik wydawany przez Stanisława Strońskiego w latach 1924 – 1928.

Close